Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wesołe jest życie staruszka...jeśli jest bogaty

czwartek, 18 września 2014 11:07

 

Helenka Fischer.... ulubienica wielu Niemców w wieku powyżej średnim....Od lat mojego kochanego Tatusia też....:-) Zawsze mnie "zaszczyca" koncertami nagranymi w HD... ech..:-) nie umiem napisać, jak jest mi bliski, i jak bardzo go kocham.

Pojechał ostatnio do sanatorium. Jest niezwykle przystojnym i wysportowanym mężczyzna jak na swój wiek. Szczupły, elegancki, nie palący, nie schodzi z roweru zanim nie spadnie śnieg. Bo wtedy zapina narty. Opalony cały rok. 

Śmieję się z niego czasami, bo czasami chciałabym żeby miał jakąś przyjaciółkę, ale on chyba do końca życia będzie kochał Mamę, która odeszła już tak dawno...nikt nie potrafił się tak opiekować Nią przed śmiercią jak mój Tato. każdej kobiecie życzę aby miała takiego faceta.

teraz jednak cudownie jest słyszeć, jak chodzi na "tańce" i trochę baluje.... poznaje nowe osoby, i jest zadowolony.

Mam nadzieję że jeszcze uda nam się pojechać na jakiś lodowiec na free ski wohe, jak było nie tak dawno, nowy kask kupiony leży i czeka, gogle już też tęsknią. Nareszcie robi się chłodniej. czekam na śnieg. Liczę że w tym roku bedzie zima, z mrozem,ja trzeba.

I bardzo tesknię za moim Tatą. 

Boli mnie tylko, że tyle lat trzeba pracować, a ta emerytura na wiele nie starcza. Chyba że jest się policjantem lub żołnierzem. Dlaczego u nas tak to działa. ?

Brak mi słów gdy patrzę na starszych ludzi pod sklepem, i myślę że sama też będę taka biedną emerytką.... bo ile pieniędzy zabiera zakład utylizacji składek... nic nie dając w zamian.... Ból. Chyba lepiej nie dożyc. 





































































 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Tęsknoty i martwy punkt

piątek, 12 września 2014 10:57

Utkwiłam kiedyś w martwym punkcie. Wybrnęłam z niego, ale czasami jeszcze w niego wpadam.

Momentami pojawia się jakaś muzyka przypominająca o czymś, o kimś, zabijająca normalne życiowe funkcje, rzeczywistość, pojawiają się momenty , które sprawiają że nie chce mi się zyć normalnym spokojnym życiem.

Może to dziwnie określił mój przyjaciel wczoraj, gdy usłyszeliśmy się po raz pierwszy od dawna...Wyraził swoja obawę o mnie. O to czy znów jak nie poczuje się zbyt spokojna to nie zacznę szukać,  głupieć?...tego właśnie nie wiem.

On zna mnie na tyle dobrze że wie jak reaguję w wielu sytuacjach. Dziś maluję paznokcie a jutro zrywam je z wściekłości, albo łamię sobie palce by zapominać. 

Kocham ludzi otaczających mnie teraz i od dawna, jest ich niewielu ale są mi wierni, ja im też. Choć mało im daję z siebie, ... nie wiem dlaczego tyle we mnie dystansu do ludzi.

Nie umiem być zbyt bezpośrednia niestety.

Nigdy się tego nie nauczę

Nigdy nie będę inna

 

Ale staram się. Staram się otwierać, rozmawiać, uśmiechać... choć w głowie wciąż pojawia się myśl..."staram się być uprzejma"... a gdzie empatia?, codzienność, niewymuszony śmiech?... 

Ta radość pojawia się tylko gdy jestem na zaśnieżonym stoku, z nartami i the Hustle w uszach, lub na wybrzeżu gdy szumi morze...albo gdy jadę samochodem i czuję kierownicę w dłoni...to prawdziwa radość/

Chyba kocham swoją samotność, muzykę , samochód, narty i psy. 

Wiele mi codzienność odebrała z tych przyjemności, ale za jakiś czas do nich wrócę, Wiem TO.

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Praca, nerwy, pieniądze, odpowiedzialność

piątek, 12 września 2014 9:07

Ostatnio mam wrażenie że walczę z wiatrakami. Szamotam się , meczę a efekty i tak nie są ode mnie zależne.

Im bardziej się staram i walczę jak lwica to inni zawalają. Ja za to obrywam i złość idzie dalej.

Już nauczyłam się ją wyrzucać z siebie a nie kumulować głęboko w sobie.

Tylko dlaczego ludzie nie potrafą być dla siebie milsi, normalniejsi, a nie tacy oschli i bezduszni.

jestem dziwna, wiem, wymagam od innych to co daję innym, oczekuję cudów czasami. czasami cuda się zdarzają, i pojawiają się nowe drogi wyjscia.

wkurzają mnie jednak sytuacje, gdy jestem kompletnie bezsilna.

Nie denerwuję się stojąc w korku, bo i po co... nie mam na to wpływu więc po co nerwy. Nie denerwuję się gdy na skrzyżowaniu ktoś nie rusza od razu gdy zapali się zielone światło... ani gdy ktoś trąbi na mnie...

Są inne sytuacje gdy wściekam się na cały świat. Ale kto się nie wkurza ?

Klienci przychodzą do mnie z polecenia, od lat... ciężko na to pracuję od lat. By mieć pewien rodzaj spokoju, leżeć w łóżku i jednocześnie pracować, by móc nie zrywać się o 6 rano i pędzić gdzieś, gdzie szef , który wstał lewą nogą wywalił na mnie wszystkie swoje frustracje i to że nie pieprzył się z żoną od dawna...

Dlatego tak ważna jest dla mnie moja reputacja, a czasami gnidy potrafią przez swoje lekceważenie zepsuć ją w jeden dzień.

 

Ech, chyba czasami każdy tak ma.

Fajnie że jesień już jest. Nawet ten deszcz jest piękny. Lubię deszcz, lubię jesień. Może udami się jeszcze tej jesieni pojechać nad morze i pochodzić po plaży. Chyba za mało czasu poświęcam ostatnio sobie....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Piąta rano...Ludzie i psy

środa, 03 września 2014 8:16

Miałam kiedyś taki okres w życiu, że budziłam się bardzo wcześnie i myslałam tylko o tym, by znaleźć jakiś alkohol, miałam takie mysli, by nie wstawać z łózka, tylko czuć się w nim bezpiecznie , pozamykać drzwi i okna, zagłuszyć odgłosy z zewnątrz. 

Miałam taki okres w życiu, gdy nie chciałam aby ktokolwiek się do mnie odzywał, a ja nie odbierałam telefonów, nie przyjmowałam grama pomocy, odrzucałam przyjaciół, rodzinę. Nie tolerowałam nikogo, oprócz swoich psów. Z nimi potrafiłam włóczyć się godzinami, dla nich wstawałam, karmiłam, dbałam o nie. 

O ludzi nie. 

Taka dziwna odpowiedzialność we mnie nadal istnieje. Pies, koty, obowiązek. Choćby się waliło, choćbym była półprzytomna to własnie ten obowiązek we mnie jest. 

Zastanawiam się czasami nad tym, jak to jest. Nie mam cierpliwości do ludzi, a do zwierząt mam. 

One pozwalaja mi stawać do pionu. Ludzie nie maja na mnie wpływu. Kompletnie. 

Oddam ostatni kawałek kiełbasy psu a człowiek mnie nie obchodzi. Może to fakt, że ludzie mają rozum i jakąś tam pojetą inteligencję i moga sami sobie na ta kiełbasę zarobić, a psy czekają aż je nakarmię, inaczej, bedą zmuszone zabijać, kraść, albo umrzeć z głodu.

 

Taka dygresja z tymi psami. Bo tęsknię za moimi. I choć teraz mam pod opieką trochę zwierząt, to nie umiem sobie wyobrazić sobie życia bez Bestii.

Bez spacerów po łąkach, bez wyjazdów w śnieg i bez .... muszę przemyslec jak dam na imię, bo wiem ze za niedługo bedzie piękna czarna , podpalana, lub zupełnie czarna...Była Linda, była Nanda... teraz pomyslę...Może podzielicie się ze mną ? jakie imię nadać mojej pięknej nowej suni owczarkowi niemieckiemu...najlepszemu kumplowi, przyjaciółce?..One dwie były super. Czas jej zabrał.

 

Przypomniały mi się moje dawne wpisy, gdy czułam się jak durna księżniczka. 

gdy pisałam, że facet z którym bylam jak w bajce, był idealny i święty, ...może wtedy akurat był, ale potem okazał się być kimś innym, kims, kogo jego własna córka określiła jednoznacznie, pół roku po naszym rozstaniu. Bo jak nazwać to , że prawie dorosła dziewczyna, która się zwierza kobiecie swojego ojca, ( potem już byłej) i ona mówi takie rzeczy, że ech... ( bardzo ją lubię i ona mnie też )... 

Lubiłam tamto miasto, lubiłam czasami być tam, choć uciekałam wiele razy nad moje jezioro sama, choć kochałam pędzić, szaleć, być kimś innym,pedzić przez miasto kłamstwa, to własnie było bez sensu. Mimo tego nie da się zapomnieć. A może własnie się da. Bo szkoda czasu na wspomnienia.

Jeszcze da się zaczynać od nowa nowa.

I ja zaczynam. 

Może tym razem się uda?

Nie trzeba bedzie uciekać ?

Bo chociaż kocham moje cudowne fotele w starym domu, i moj piękny gabinet, to jakoś tam pusto..., a może ja własnie znów osiągnęłam ten etap, by znów tam wrócić?....

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 298  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907298

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl