Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

bieganie lekarstwo na życie? Notte Bastarda nadal

niedziela, 29 września 2013 20:49

Obudziłam się wczesnie.. była mgła... nie wiedziałam czy spać czy już nie? ... wczoraj miałam ochotę znowu być z eks... momentami nawet mi się wydawało że z nim jestem... kupiłam piękne pończochy.... eks je uwielbiał... uwielbiał moje nogi w pończochach... często zostawiałam mu je w łózku...

Ostatnio też zostawiałam.. ( una notte bastarda,,,- ten tytuł mówi o wszystkim )....nie powiem nic wiecej, bo to co chciałabym  zostało w moich myślach...

czuję się idiotycznie.

Rano się ogarnełam... ugotowałam obiad.. nawet upiekłam pyszne ciasto.... i uciekłam nad jezioro.  Pobiegałam, potem usiadłam na ławce.... patrzyłam na piekne ptaki, na fale... na zachód słońca... i nagle pojawił się ciekawy Rozmówca... pan około lat 60 ... na rowerze , w dobrych markowych ciuchach... tzn w wind stoperze  co dla mnie znaczy że nie byle jaki ignorant,,,Rozmawialiśmy o wodzie, o zdjeciach o górach... o zyciu... niesamowicie... On powiedział że widuje mnie tu często ostatnio, że jestem zamyślona, że coś mnie trapi...

ja na to że mozliwe, bo bywam ostatnio prawie codziennie,,, biegam albo jeżdzę na rowerze.... czasami siedzę i myslę... On na to że tez tak ma...

Pogadaliśmy chyba z godzinę... fajny gość... wysportowany, calkiem przystojny....

mnie dziś był potrzebny taki wypad ... takie zmęczenie fizyczne...

szkoda ze nie wziełam od goscia nr telefonu... przydałby mi się taki towarzysz na rower....


Podziel się
oceń
2
7

komentarze (23) | dodaj komentarz

ale bym się upiła

sobota, 28 września 2013 16:53

Tylko po co???... jak to?

My alkoholiczki zawsze mamy powody... to akurat nie problem.

Strata pracy, kłótnia w domu, nadmiar pracy, za fajne spokojne , pozbawione emoecji ( góra- dół) życie?...

wymieniać dalej? Nie ma potrzeby.

Wystarczy impuls i chce się nam pić. Cos co się na chwilę wydarzy, albo nie wydarzy...a czego oczekiwałyśmy ...prawda?

Jest we mnie wciąż książka od eM... , dużo , bardzo dużo prawdy jest w niej o mnie, ale też mnóstwo rzeczy które mnie nie dotyczyły nigdy.... ale mogły was dotyczyć. Dlatego przesłuchuję ja fragmentami kolejny raz i zastanawiam się jaka byłam. Jak mnie postrzegali inni.

Trochę boli mnie głowa, to ta noc nieprzespana jak trzeba... potem poranny bieg... musiałam... a teraz jakoś odpadam... w końcu sen od 4 rano.... a potem o 8 jakoś mnie wzięło...

wyszłam z domu, pobiegłam w pola... wróciłam

On się obudził... zdziwiony ze nie ma mnie obok... Nie było jego blondynki, która wczoraj o mało co by się nie upiła... w zbyt wysokich czarnych botkach z lakierowanym obcasem,,, których nawet pewna Monika O by się nie powstydziła... ( znana z kolekcji pięknych butów...)..  i na nogach które ...myślę mam lepsze niż Monika O....

A dziś... dziś ... zostanie mi sen...

i się ogarnę z tych fantazji.,..

nie nie napiję się bourbona , którego mam obok... chociaż ? hahah

nie... szkoda moich ładnych oczu... jasnych... no i szarlotkę chcę rano upiec....wiec po co mi to?

carpe diem...to dla Ciebie eM...i dla Ciebie Sławku...dla Ciebie Nemezis....i dla Ciebie też ...(...)


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (13) | dodaj komentarz

Notte Bastarda...przeklęta noc...Muszę!!!

sobota, 28 września 2013 12:15

chcę go... nie mogę przestać mysleć...

upiłam się nim...

zamykam oczy... biegałam od rana...nic nie daŁO

ich oczy... piwne... patrzą na mnie... obaj... jedną dłonią dotykam jednego drugą głaszczę drugiego...

leżę na pięknej brązowej pościeli... ubrana w czarno złotą bieliznę... oni obaj się nade mną pochylają...dotykają .. każdy inaczej... W tej chwili nie jest to ważne... jest cudnie mieć ich razem... patrzeć jak mnie pragną... a najważniejsze ze ja tak bardzo pragnę ich obu.... nieważne co będzie potem...

Eks pochyla się .... ma piękne ciało... mimo wieku cudne , umięśnione... patrzę na niego i zmrużam oczy... udem obejmuję go mocno...

On całuje mnie w szyję i zaczyna dotykać ust... całujemy się niesamowicie.....ale nogą czuję wciąż Eks....jak jest blisko...

Otwieram oczy... i nagle czuję ze Eks jest nad moimi ustami.... marzyłam o tym... uwielbiam to.... od samego końca do początku... i w ustach... cudowny... idealny ... On .... inaczej... lubi zupełnie inaczej... inny dotyk, inny dotyk....... nie wiedziałam ze mężczyźni aż tak w tym się różnią...!.....

czuję te skórcze....ten smak... cudowny... do końca....

On wsuwa się we mnie ... ale ... to chyba nie to teraz... tak będzie rano...

Eks... robi to szybko, ostro, mocno, .... moja noga leży na łóżku zupełnie prosta a druga na jego ramieniu... ...on patrzy na mnie tymi swoimi oczami... i teraz jego włosy spadają mu na oczy...

czuję go..... tak że tracę oddech...uśmiecham sie... jest boski.... cudowny....

zasypiam.... i budzę się przy NIM... pachnącym moją ulubioną wodą, przy Nim ktory całą noc obejmował mnie ramieniem... , przy NIm dla którego gotuję jego ulubiony barszcz....., który wczoraj nad ranem wnosił mnie na rękach... bo się trochę upił....

Najpiękniejszy sen ale...

więc dlaczego całą noc śnił mi się eks....:-(


Podziel się
oceń
0
5

komentarze (7) | dodaj komentarz

Se Non Ami...czyli jesli nie kochasz nie ma Cię...

czwartek, 26 września 2013 22:07

Słucham Neka nadal... piękna piosenka, piękny tekst. Zawsze piszę Wam co słucham, żeby jakoś wprowadzić w nastrój... może warto włączyć you tube i daną piosenkę aby odczuć mój nastrój... Zresztą dużo Neka jest rewelacyjne...

Wczoraj juz poczułam się całkiem dobrze po przejściach ostatnich dni, tygodni... a dziś jednak dopiero aura pozwoliła mi wyrzucić z siebie resztę emocji, tamtych nocy i poranków. I tego co się ciagło za nimi przez te dni. Nie ukrywam, że oczyma duszy byłam z nim, że łapałam się na rożnych porównaniach, dziwnych sytuacjach... na tych najlepszych wspomnieniach,... ale nie... nie...

Dziś pogoda rano była paskudna, lało strasznie, ale około 12 pomyślałam że jak nie wyjdę z domu to zwariuję.

Umyłam łazienkę na błysk, posprzątałam całe mieszkanie, i nagle przestało padać... tylko lekka mżawka....

Ubrałam się po mojemu... buty do biegania, dres, kurtka przeciwdeszczowa i bandanka na głowę... bo wiało... ale ja kocham taką pogodę. lekki chłód... wtedy odzywam... czuję się jakoś tak naturalnie dobrze...

pojechałam nad jezioro, które uwielbiam.. uwielbiam patrzeć na wiatr który teraz szaleje i są cudne fale...na pustą przystań, gdzie pojedyncze łódki lekko unoszą się na wodzie... na łabędzie i kaczki, które pojawiły się i maja gdzieś cały deszcz i wiatr...a ja wkładam w uszy słuchawki, i idę... nagle powolny bieg zamienia się w szybszy..,.w uszach mam Neka lub Biagio... jest tak cudownie pusto ze mogę sobie biec i śpiewać na głos ...

Dobiegłam do starej opuszczonej przystani, która widziałam kilka dni temu... obok jest jakaś opuszczona działka... były tam maliny... pycha... najadłam się... zrobiłam jakieś 8-9 km... i szłam sobie potem szybkim krokiem... wywaliłam z siebie chyba całe złe emocje... nawet nie widziałam jak czas szybko mija ...pomyślałam ...ech On:-) juz pewnie wrócił do domku i jest mu smutno że na niego nie czekam....

zawsze tak mocno mnie przytula i całuje gdy na niego czekam....

 

Wpadłam kupić chleb do naszej ulubionej piekarni ... i do domku. Czekał na mnie troszkę zmartwiony, bo nie zabrałam swoich rzeczy do pracy... wszystko leżało na biurku... a mnie nie ma... wiec się martwił gdzie jestem...

a ja tak lubię to jezioro, szczególnie gdy daje mi taka trochę odskocznie moich gór... i tej ciszy którą tak lubiłam...

...pod wieczór wskoczyłam do jaccuzi......taką wannę ma fajną w łazience...i zrobiłam sobie moje prywatne spa... świeczki , dużo cieplutkiej wody, bąbelki, muzyczka... i napisałam sms... " kochanie... jest mi tak dobrze że chyba stąd nie wyjdę "..

on na to " korzystaj...bo..."

ja na to " bo? zabrzmiało strasznie"

on" bo zakręcę chyba wodę"...

ja na to " czyli co rozumiem że mam się zacząć wyprowadzać...bo generuje koszty..."

 

a on na to " ani się waż,...nie ma takiej opcji...":-))))))

 

dawno się tak nie usmiałam...

No to tyle reasumując kto kogo kocha ....i jak spiewa Nek ech...:-) humor wraca...

ps. jest Was nadal tylu codziennie że aż chce mi się pisac...!!! i Was czytać....


Podziel się
oceń
0
7

komentarze (10) | dodaj komentarz

To co w mojej głowie... wspomnienia I Maciej Zembaty

wtorek, 24 września 2013 19:34

" Kochałem Cię dziś rano, ust naszych ciepła słodycz..jak senna złota burza, nade mną twoje włosy..

Przed nami na tym świecie już inni się kochali i w mieście albo w lesie tak też się uśmiechali,

a teraz trzeba zacząć się rozłączać po trochu...twe oczy posmutniały...

Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób...

...(...) twa miłość pójdzie ze mną. a moja tu zostanie...(..)

czy miłość to kajdany? nie mówmy lepiej o tym...

twe oczy posmutniały... Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób..."

Znalazłam tą płytę.... Maciej śpiewa Cohena... i ten tekst  tak mi utkwił w głowie...

Wczoraj byłam w domu na wsi... chciałam pobyć sama, coś napisać, zanurzyć się w miękkim fotelu... liczyłam na samotność... a on nagle się pojawił....

Wiedziałam że to co się stanie, będzie inne niż ostatnio... nawet myślałam że nic się nie wydarzy... ale oboje tak bardzo tego pragniemy, że aż dreszcze mnie przechodzą... Wtedy  to było zaskoczeniem... teraz totalnym świadomym szaleństwem... prawie zero snu... Rozmowa, z której wynikały pewne wnioski... i coś ukrytego pomiędzy zdaniami... Zbyt poważne momentami.

Ale to niemożliwe. Mogę na niego patrzeć, czuć jak wtula mi głowę pomiędzy nagie piersi... jak śpi... jak odwraca się plecami, kuli jak dziecko... jak jego piękne ciało spokojnie oddycha... Uwielbiam czuć jego dłonie...i patrzeć jak ma zaciśnięte usta, napięte mięśnie....

Mogę nie spać pół nocy i go pieścić ... aż do granic możliwości...Kochać się z nim do utraty przytomności... bo oboje jesteśmy dla siebie idealni... stworzeni,...

Ale nasze drogi się rozeszły... i tylko pragnienie zostało...Jak go zabić?

A żyć trzeba. ...

Pożegnanie... znowu jak ucieczka... starałam się zachować zimna krew, cynizm..., że niby nic nie czuję, że to "takie normalne" że przyjeżdżam do eks,. kochamy się non stop, rano pijemy kawę a ja ot tak uśmiecham się , zabieram to co chciałam zabrać , ...

On przytula mnie na pożegnanie, zbyt czule i zbyt mocno i zbyt długo... czuję jak moje całe ciało wiotczeje.....przytulam się bardzo....... ale wychodzę...chociaż rano przeszła mi myśl po głowie żeby zostać jeszcze jeden dzień....( mogłabym )

Serce i Rozum tylko w reklamie się zgadzają...

W życiu bywa inaczej.....

W domu czekała mnie normalność, jedzonko od "tesciowej"... ramiona, i też czarne włosy i piwne oczy......

A ja ? ja musiałam wziąć się do pracy. Potem wanna...i sto tysiecy myśli... potem sen... i teraz kilka chwil dla wywalenia z siebie tego co czuję...

Maciej śpiewa świetnie,ten głos.... przypomina mi czasy liceum... gdy chodziłam na jego koncerty... szkoda  że odszedł...

Kim ja jestem?... gdzie jestem...?

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
5

komentarze (15) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 308  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907308

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl