Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Trochę zła

piątek, 29 sierpnia 2014 12:12

Może to hormony, może kłopoty, które się nieco nawarstwiły i spędzają sen z oczu o trzeciej nad ranem, może stabilizacja, do której nie przywykłam ostatnimi czasy?

A może fakt, że wciąż tkwię w jakiejś skorupie, którą tak trudno rozbić aż do końca. Generalnie wkurwiona jestem ostatnio, niby odpoczywam, niby śpię...wszystko jest takie fajne normalne. Praca, fajni klienci, pieniadze w niedalekiej perspektywie i to calkiem przyzwoite.

A ja? ja cóż, jak on to powiedział? nieobecna... Obecna jestem, nawet bardzo...więc gdzie jestem?...

Zastanawiam się tego pięknego dnia czego mi tak naprawdę brakuje?

Tej swojej samotnosci, która prowadziła do tego że nie jadłam?... jakieś dziwne szkło mi się kręci w głowie, chyba nienormalna jestem.

Może to swego rodzaju moje dwie osobowosci znów się ujawniają? tak dawno ich nie było. 

Chcę je przegnać, zostać tylko tą własciwą, która przytula i kocha, gotuje i wraca grzecznie do domu po cięzkiej pracy...nie chcę tej drugiej która ma w głowie durne pomysły ...bo tamta ciagnie na dno...

Nie chcę wyginać rąk, chcę spokoju. A ten diabeł w głowie budzi się co jakiś czas i szepcze... chodz...

Nie wiem czy ktoś cos z tego zrozumie, ale miałam te słowa od kilku dni w głowie, i musze je wywalic z siebie, może mi przejdzie.

Może muszę się mocno zmęczyć po"staremu"... pojechać do starego domu, zrobić kilometry rowerem po górach, zmeczyć się na amen, spocić i smiac się sama do siebie ze swojej głupoty?... 

Wczoraj pracowłam do późna, dziś od rana, nie mam czasu na myślenie i roztkliwianie się nad sobą a jednak gdzieś w tej durnej głowie coś się dzieje.

Generalnie, świeci słońce, zaczyna się weekend, czas podnieść głowę i się ogarnąć. Złość na nic sie na zda, ewentualnie komuś dokopię, albo walnę, moze nadarzy się okazja żeby komus wygarnąć, hehe rozładować to coś co we mnie siedzi. 

A może to faktycznie tylko hormony...

Kobiety tak mają prawda?

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

List do Niego

czwartek, 21 sierpnia 2014 10:04

List, który nie został nigdy napisany, jest we mnie. Czekał długo. Może nigdy do Niego nie dotrze, ale postanowiłam go napisać.

... jesteś jak otwierające się drzwi, gdy wracam bez kluczy, jesteś jak moja ukochana muzyka bez której nie moge wstawać ani zasypiać... jesteś jak morze, fale, które są białe i spienione...

Jesteś moim oddechem, facetem który zabija we mnie strach, z którym śmieję się jak wariatka. 

Jesteś kimś kto pozwala mi być prawdziwą mną, przy którym brak mi czasem tchu, i kimś kto stawia mnie do pionu. Kimś dla kogo codziennie wstaję i karmię koty...

Jesteś kimś kogo delikatnie dotykam gdy śpi, kto jest zupełnie niezwykły, szalony, odporny a jednocześnie tak wrażliwy... Płaczesz, robisz mi herbatę rano, i zawsze mnie przytulasz.

Jesteś może kimś, kogo nie jestem warta, i gdy leżę przy Tobie czuję, że coś złego zrobiłam w życiu, i że muszę mocno otworzyć  oczy i nigdy Cię nie skrzywdzić. 

Jesteś ... Kimś z kim można konie kraść, z kim można zrobić kilka głupich rzeczy. ... Z Kim można przejść po rzece, która prądem zwala z nóg. 

Jesteś  Kimś  komu mogę ufać, komu mogę powiedzieć wszystkie dziwne rzeczy. Z Kim mogę ogladać to co chcę, z kim zjadam cokolwiek, i z kim czasami wygladam przez okno. 

Jesteś Kimś, kto dba o mnie, o moje życie gdy jest mi źle, ale ja zadbam o Ciebie też. jesteś kims kto dał mi poczucie, że warto... że nie ma sensu się użalać, że kiedyś skończy się smutek...

Jesteś Kimś, z kim kończy się zła historia, Kimś kto nawet jak wychodzi rano, to nie możemy się tak łatwo rozstać, Kimś kogo nie chcę przestać obejmować. Nie wiem jak długo będę żyła, ale jak bedę choć trochę jeszcze, to chcę być ....

Zapominać się i wracać do codzienności, kłócić się, godzić, krzyczeć i tłuc Cię chudymi dłońmi. 

Chcę patrzeć jak śpisz, i wybaczać Ci chrapanie, chcę nigdy nie przestać tego czuć....

I nawet jak przybędzie nam kilka lat to nic się nie stanie....


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Przystanek autobusowy

wtorek, 19 sierpnia 2014 11:52

I w tle muzyka...

Kiedyś byłam zwariowana, zapita na umór z kumplem, ...wracałam w szpilkach i w kostiumie od Valentino z pracy do dżungli gdzie przychodziły dziewczyny w czarnych długich spódnicach, .... kupowały koszulki z odwróconymi krzyżami, i marzyły by ci wariaci , własciciele je bliżej poznali.  Ja wariatka ogarnełam całe to pomieszczenie. Łysy był i jest moim przyjacielem do dziś, nauczył mnie oglądać dziwne filmy, przytulał po cięzkim i bolesnym rozwodzie, malował drzwi w domu.... miał niesamowitego perskiego kota..Inżyniera.Był fajnym prawdziwym Przyjacielem. I chyba jeszcze jest przyjacielem. 

Nie zapomnę schodów do knajpki gdzie chodzilismy razem.....Kufla od Pilsnera, stoliczka gdzie godzinami siedzielismy i gadalismy..... albo zaplecza jego klubo- sklepu, gdzie spotykała się cała "bohema"... i grzmiał King Diamond, etc. 

te czasy mineły, choć lubię wracać czasami do tamtych chwil myślami.

To jest jak jakaś tęsknota, za czymś co odeszło bezpowrotnie, jak czas który przemija. 

Nie wiem skąd we mnie tyle nostalgii ostatnio, bo w sumie wszystko zmierza we własciwym kierunku.

Wyleczyłam się z głupich szalonych związków, praca jakaś wciąż jest, i życie płynie z dnia na dzień.

Obserwując otaczajacy mnie świat z innej perspektywy zaczynam dostrzegać inne sprawy niż kiedyś.... Ludzi żyjacych nieco inaczej, rozmawiajacych ze sobą, otwartych na zwykłe przyziemne sprawy, postrzegających mnie normalnie...i mimo że ja wciąz nie daję sobie rady z bezposrednim kontaktem ( poza zawodowym) to cieszy mnie to, że tu wszystko jest prostsze. 

Może jest tak prościej niż zagłębiac się w myśli o czymś co było. Lepiej jest żyć spokojniej, niż szukać wciąż nowej adrenaliny...Kiedyś trzeba powiedzieć basta!... 

choć zasadniczo odnajduję coraz więcej szaleństwa w tym w czym teraz jestem... nie potrafię tego okreslić, ani nazwać... :-))))

A to trwa i trwa....:-)))

Czasami czuję jakbym zaczeła coś od nowa. Jakby moje poprzednie życie było innym życiem.

Tyle różnych etapów było, że chyba mogę szczerze przyznać że nieco "odhaczyłam " w swoim życiu.... 

Małżeństwo, rozwód, udaną fajną Córkę, zdobywanie szczytów, zjeżdzanie z lodowców, spanie na plaży w śpiworze, kilku niezłych facetów, piekne psy, upadki i wstawanie. ( tego akurat nie powinnam była)

Więc czas powiedzieć sobie .... teraz już idziemy w jedną stronę. 

Nie wiem czy kiedyś zamkne w sobie tą "drugą" ja, lubiącą uciekać w swój świat, zamkniętą gdzieś głeboko i będę mogła żyć do końca wspólnie a nie równolegle, ale mam taką nadzieję. 

I nie wsiądę już do pociagu bylejakiego by na nowo zaczynać swoją wędrówkę.....

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Powrót do przeszłości, wakacje moich lat

piątek, 15 sierpnia 2014 14:59

Nie będę was zamęczać swoimi moralnymi dylematami, wolę popatrzeć troszkę w przeszłosc.

Dawne urlopy, wczesniej kolonie, czy wyjazdy z rodzicami....Jak spędzaliście wakacje kiedyś?... teraz kupuje się last albo first minute, i planuje jakieś ciepłe kraje, a ja kochalam najpierw wyjazdy na Mazury, do zupełnie czarnej dziury typu Serwy czy Sejny...i spływy kajakami..dyskoteki w jakiś lokalnych knajpkach, i spanie pod namiotami. Jacyś lokalni "chłopcy".... umawianie się tak by wychowawca nie widział,......słuchanie Classix Noouveax...jedzenie makaronu z jagodami, choć większość nazywała to "kluskami"... .potem były Włochy do których jechało się 10 godzin, i nagle w Alpach było zimno, a jak zjeżdzało się w dół, to upał rozrywał samochód... Potem upalne powietrze, i piekne plaże, Lago Di Garda, też...

Nasze piękne morze wolę wspominać inaczej... tam zawsze lubiłam być sama, uciekałam czasami wsiadająć do pociagu ot tak, intercity do Gdyni, potem włóczęga po wybrzeżu, ...potem wsiadając do samochodu i zabierając plecak, matę i psa...moją Miuriel, śpiąc pod chmurą, Ona i ja Ja na takiej samopompujacej się macie i w spiworku, a Ona na kocyku obok... Rano wstawałyśmy i szłyśmy na plaże... to był piekny sierpień... Nigdy już nie będę miała takiego psa...Była moją siostrą, najwierniejszym kumplem, najkochańszym przyjacielem... i chociaż chodziła swoimi drogami to była kimś kogo bardzo kochałam. Spała czasami tak, że spychała mnie z łóżka....Nie wiem, czy tak mozna kochać pieska. Bo ja kochałam ją jak człowieka.

Bez Niej życie jest inne.

Były też wakacje w pieknych Górach Wysokich, zdobywanie ... sprawdzanie swoich możliwości, ...włóczęgi, mycie włosów w lodowatym strumieniu...i są cudne wspomnienia.

 

Zima... czyli, to co kocham, Narty, mróz, gogle, kask, i jazda na krawędziach...siedzenie na zmrożonym śniegu. Van MC Coy i The Hustle w uszach, zjazd z ostrego stoku, nic tego nie zastąpi. Już czekam na zimę, na śnieg, na narty, na free ski.... na ten oddech, na zapinanie klamr w butach narciarskich, na moj piekny nowy kask, na ten zjazd.....Na wyjazd na Przełęcz w sniegu, gdy sople  wiszą z drzew, gdy usmiecham się sama do siebie w lustrze, w samochodzie bo mam fajną czapkę,  muzykę, zimowe opony, narty naostrzone, i w ....wszystko, byle mieć trochę kasy na wyciąg....zjeżdzam 30 razy bo nie ma kolejki potem wracam do domu, do pracy... 

Mam nadzieję na taką normalną śnieżną zimę teraz. 

Wakacje, ech, chyba wole jednak zimę, choć te Egipty czy Riwiery mają swoj urok. Chyba tylko ja wolę jakiś zimny kraj, albo jakiś raffting po zimnej rzece....Nie nadaję się na leżenie w piasku.

 

I nic już tego nie zmieni.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nakręcona strachem

czwartek, 14 sierpnia 2014 13:57

Nie jestem Beksą, i choc kocham płytę Rojka i czasami nie potrafię bez nich zasnąć, to zdaję sobie sprawę że coś mi się w głowie szkło mi się wierci. Nigdy w życiu nie znalazłam takich tekstów, ktore tak głeboko do mnie trafiają. Nie mogę wstać z łózka zanim nie posłucham choć jednej piosenki. Potem mogę funkcjonować, gotowac , prać ,sprzątac. Nie wracać do przeszłości. 

Nie moge jednak ostatnio przestać myśleć o Śmierci. Od początku roku wraca mi ta myśl. Nie jestem szalona, ale czuję że nie mam siły. 

Patrzę na siebie i nie widzę kobiety silnej, tylko słabego człowieka, ...

Chyba trzeba mi psychiatry lub Bolka, bo nawrót zbliza się niezwykłymi szybkimi krokami.

Choc ugotowałam dziś obiad, przegrałam z własnymi myślami. Pracowałam, a nie mogę wstać i być sobą. Kiedyś było inaczej.

Musiałam się cofać, lub wstawać z kolan, nie miałam problemów ze sobą,chcaiłam zyć...

teraz codziennie myslę że jestem głupia, bo inni mają źle, i chcą żyć. 

A ja mam takie durne złe mysli. I nie wiem co będzie. 

Kocham Was bo czytacie mnie, choć ostatnio piszę dziwniej niż zwykle.

Obiecuję Wam, że powrócę do poprzedniego nastroju. Wrócę do "This Life" Curtisa Sigersa i Forrest Rangers, Tylko będzie chłodniej, bo już zaczyna być chłodniej... Jest fantastyczny, i polecam. Cały film.... Synowie Anarchii...

a ja jestem zupełnie uzależniona od muzyki i alko, na takim stopniu że odzyskuję w mózgu dane o których nie pamiętałam, języki, których się uczyłam, słysząc kolejne słowo wiem co znaczy, to jakieś dziwne chyba....angielski, łacina, niemiecki, włoski.

Muszę odetchnąć, uspokoić myśli. 

Jestem w Wami.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 434  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864434

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl