Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nawrót, złość, smutek i pijane mysli

sobota, 31 sierpnia 2013 20:41

cholera, jest źle...

Nie wiem ... tak było dobrze... teraz nie daję rady... Oni są obok. Mój kochany przyjaciel i mój mężczyzna. Życie to cud.... lecz od ciebie wciąż zależy każdy ruch ... życie to zew ale tylko z tobą warto przeżyć je... budzi mnie szary świt widzę cię przy mnie i....... tak śpiewa Beata.... wtedy płynę płynę ... znów się uczę jak.. można kochać świat. ..

Boję się. Jest ze mną kiepsko. Staram się to przetrzymać, nosi mnie jak diabli. Nie wiem ...może to ten czas, ... zawsze gdy jest fajnie, jakoś się układa.... to czujność się wyłącza. Nie jestem pewna niczego. Boli mnie dusza, wściekam się na siebie, chce roznieść wszystko w koło, on jest idealnie spokojny, robi mi herbatę, przynosi jedzenie, sprząta, przytula , całuje.... a ja czuję się jamby cuchnęła wódką., jakbym była niewarta by być... by żyć.

Dokąd zmierzamy? kreujemy swoją własną rzeczywistość, udajemy kogoś kim nie jesteśmy, mówimy sobie ze jest super... a tak właściwie chce się nam tylko pić... szukamy kogoś z kim możemy wypić kieliszek wina. ... bez sensu... wracamy do przeszłości, do wspomnień tak idiotycznie pijanych, że potem wraca nam realna ochota by się napić.

Nie, nie nie. Walczę dziś ze sobą, on , on leży i coś ogląda...ja cały dzień uciekam, znowu brakuje mi psa... brakuje mi gór... zimy... On pyta czy czegoś nie potrzebuję, bo widzi że coś nie tak... a ja na to ... jak zwykle.... zamknięta w sobie..... - nie nic....

Czy już nigdy nie będę potrafiła rozmawiać?

Co musi się wydarzyć?...

Jestem taka dziwna, .. manipuluję sobą... niszczę każdy dzień, bywam gdzieś poza realnym światem ostatnio..... Tęsknię za czymś niemożliwym... a mam cudne życie. Gdzie jestem? Kim jestem?

Będzie dobrze. Jutro jest nowy dzień. Mam fajnego Przyjaciela, mam fajnego Kumpla,. Mam fajnego Faceta... nie muszę płakać, ani pić, nikt mnie do niczego nie zmusza..... słucham mojego Fisha, i co jest fajne .... rozumiem tego szalonego Szkota... za kilka tygodni znowu go usłyszę na żywo...

Tylko by nie zapić...

Damy radę... jestem tu , żyje dziś , słucham świetnej muzyki, jestem niezłą kobietą, spełnioną, bez większych problemów.... ( czasami coś tam wypadnie... ale jestem dobrej myśli)

On jest przy mnie , chyba obaj są. :-) Mam Was, ... dajecie mi tyle radości że czytacie. Biagio, Fish....też :-) no i audi... ech... czy warto odchodzić?.....Jak można słuchać, patrzeć, kochać się czuć zapach tych perfum, zasypiać na ramieniu tego właściwego mężczyzny.... budzić się i patrzeć jak fajnie jeszcze delikatnie oddycha... jak śpi...

Cholera jak ja kocham tego faceta. Te jego brązowe oczy.... i ech....

Wybaczam mu nawet to że nie lubi Biagio....:-)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Ślizganie się po życiu...

sobota, 31 sierpnia 2013 14:26

Jestem kim jestem, dziś tu jutro gdzieś indziej... Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze ostatnio, momentami czuję że coś się kończy. Zasypiam nawet nie wiem kiedy, jakbym wcale nie żyła... gdzieś ulatują mi chwile,...dzień mija za dniem... noc za nocą...

Położyłam się spać wczoraj z myślą że może jednak prześpię się trochę i wstanę ... pojadę do klubu... ale byłam bardzo osłabiona...( od kilku dni coś się dzieje złego, krew mi się leje z nosa...) Nie wiem ...

Tak bardzo chciałabym już żeby było chłodno... ciemniej...

Nie mogę się zebrać w sobie. Tylko bym spała,...

Jestem załamana bo przecież mam chyba wszystko czego chciałam... udaną Córkę, zdrowego ..pełnego życia tatę,  świetna "teściowa"... z którą godzinami gadam przez telefon z czystą satysfakcją i zainteresowaniem, kochanego faceta...wiec  czego chcę? czego można chcieć więcej?

a ja płynę... jak śpiewa Beata Kozidrak....

 

cóż.. to że w poniedziałek jadę na biopsję?... jakoś będzie, nie po raz pierwszy....

może trzeba będzie wyciąć , może nie.

Boże , jak ja potrafię kochać świat, a z drugiej strony potrafiłam niszczyć swoje życie...

Mam nadzieje że uda mi się pojechać na koncerty, bilety już mam... ( oczywiscie na Moveable Feast Tour... mojego Fisha...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ambicja, praca i mój stosunek osobisty

czwartek, 29 sierpnia 2013 13:15

Będę monotematyczna. Cholera nie chce mi się pracować.

Jak tu zostać rentierem?... echh.   nie u nas, Skończyłam właśnie spotkanie ... zresztą bardzo owocne...jakieś 5 tyś zarobię na tych klientach... Ale mam takiego lenia ze mnie trafia. Nie wiem skąd to wynika, co jest tego powodem. Najgorsze jest to że im większego mam lenia to tym więcej mam klientów...

Durna ze mnie kobieta , wiem. Wszędzie recesja, bezrobocie, a ja taka na luzie , ... ale nie będę chyba już  inna. Zawsze taka byłam, nie wciągał mnie pracoholizm, nie szukałam stanowisk, ambicję mam...ale nienawidzę odpowiedzialności za innych.

Pamiętam jak ostatnio kilka miesięcy temu  proponowali mi stanowisko dyrektora banku  ( w końcu trochę stażu mam ..) ... kasa była taka wcale nie najgorsza... ale jak pomyślałam sobie o porankach...gdy świeci słonko i mróż  aż trzeszczy... gdy patrzę na moje nowe ostre narty... a tu trzeba iść do pracy... nie... nigdy. więcej pracy od .do...

Niestety, nawet teraz chciałabym delikatnie poczuć śnieg na twarzy...

No i chyba dlatego mam taki dziwny humor.

Cieszę się bardzo że czytacie, choć czasami plotę bzdury, i nikt nie ma ochoty nic skomentować, ... ( zasadniczo zastanawiam się dlaczego zrobili coś takiego że zniknęła moja księga gości.... ) Tyle Was tam było.... Nie da się tego chyba odzyskać.

Ale fajnie że i tak jest jak jest.

Wezmę się do roboty... trzeba zarabiać na życie...i na nowe narty też:-)

Kocham Was bardzo!

no może trochę mniej, bo najbardziej Biagio Antonacci...( o moim Mężczyźnie nie wspomnę ...:-)

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Piękna kobieta, czyli moje własne zwycięstwo i dzieci ....

wtorek, 27 sierpnia 2013 9:39

Czyli, budzisz się rano... 6.30... wielkie fajne łóżko. Otwierasz oko... i się uśmiechasz do siebie... On śpi. Tylko ten zapach... ohhh taki że budzą się w tobie pragnienia...uwielbiam te perfumy... w każdych jego ciuchach...wciąż...

Więc delikatnie dotykam jego ramienia... coś tam mruczy... Ja wciąż bardziej się budzę... wiem, wiem.. muszę przestać...heheh

Wczoraj było ciekawie... miałam zasadniczo o tym pisać, ale cóż tak mnie wzięło jak słucham Biagio...

Byliśmy ostatnio razem z dziećmi ...mojego mężczyzny... ( nastolatkami )na wspólnej fajnej imprezie... i jakoś wyjątkowo fajnie dogadujemy się od początku... myślę że to kwestia dzieci ale chyba szczególnie podejścia mojego mężczyzny.

Czytałam kiedyś taki artykuł w Twoim Stylu, o związkach z "bagażem"... czyli o dzieciach z poprzednich związków. To bardzo poważna sprawa. Może rozwalić nawet najlepszą miłość...

Wiem, z dwóch stron jak to jest. Sama przecież mam córkę, i byłam w związkach gdzie dwaj mężczyźni zachowywali się zupełnie inaczej.

W tym artykule przeczytałam jak facet może być zidiociały na punkcie dzieci tzn manipulowania dziećmi przez byłą żonę....bo dzieci nigdy nie są przyczyną czegokolwiek.... tylko pośrednio są ofiarami takich sytuacji.

Często każda porzucona druga strona... lub nawet taka gdy sama odeszła i żałuje... próbuje coś wywalczyć, zemścić się... tylko dlaczego dziecmi?

Dla mnie to żałosne.

Moja przyjaciółka jest w fajnym związku, od kilku lat, ona starsza ode mnie, jej facet fajny... ale jego córeczka jak raszpla... wredna, choć juz zasadniczo ma swoje życie ( 3 rok studiów, mieszka od 2 lat z chłopakiem)...ale nadal potrafi zadzwonić w najmniej odpowiednim momencie prosić o głupotę , a ten facet rzuca wszystko i pędzi...  idiotyczne.

Moj eks też nigdy nie zaprosił mnie na wspólne świętowanie choćby urodzin  jego córki, chociaż dobrze się znałyśmy

.. ... nie wiem, bo w sumie jak moja córka miała okrągłe 18 lat i zrobiłam wielką imprezę dla całej rodziny i nie było dla mnie problemem zaproszenie mojego eks męża i jego kobiety...( w końcu tatuś:-)... i bycie wspólnie ... Nikt nikogo nie ugryzł, zdjęcia są fajne:-)

I teraz też. Trochę bałam się jak będzie z moją dorosłą już córka, i jego dziećmi...17 i 15 lat...

Syna poznałam wcześniej, ...fantastyczny, prawie jak ojciec... córkę trochę później... ale tez piękna i mądra...i taka ok... jeśli można tak powiedzieć. Mogę z nią rozmawiać godzinami, inteligentna, i taka kochana. I wiem że mnie lubi tak samo jak ja ją...

 

Moja Córcia... trochę była zdystansowana na początku

.. mojego eks nie darzyła specjalnie uczuciem ... on był specyficzny, nie potrafił okazać żadnego ciepła, nawet mam wrażenie że własnemu dziecku również...

może właśnie nie dało się nam ułożyć relacji z jego córką, ... wyjątkowo dziwna dziewczynka... chyba jej nie lubiłam...choć jak była mała to była inna...

ale  moja Córcia?...po pierwszym spotkaniu z moim Mężczyzną... zapałali z moim mężczyzną obopólnym uczuciem... i tak mnie to ucieszyło jak nic nigdy w życiu.... jej słowa .".. fajny facet mamuś, czułam się tak wyluzowana, musi cię bardzo kochać..."

wiec wrócę do sedna... Jego dzieci...

Spotykamy się często, chodzimy na pizze, do kina, piękne jest to że tak się lubimy. I ... ostatnio odwoziliśmy ich do babci ( czyli eks teściowej...) na jakiś grill .. i wzrok jego eks żony gdy znowu zobaczyła mnie przytulaną przez jej córkę... uśmiechnięta , zadowoloną...wesołą... i nasze kilka słów gdy stałam przy samochodzie ( też ją szlag trafia za to audi)    ... ech...

fantastyczne jest to że my się lubimy... tylko dlaczego te byłe kobiety ( skoro same robią głupoty ....) tak reagują?

a teraz puenta

Jego Syn napisał sms ... " tatuś nie mogłem się tak pożegnać z M..... jak zawsze bo widziałem jak mama i babcia patrzy, miałbym potem przerąbane, K.... ( czyli córcia ) dostała straszny  opierdziel .... ale było super. "

na podsumowanie napiszę tylko, że takie emocje są bezcenne... a za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard...

ps. kocham was za 200500 ...wejść...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Związki... byłe , obecne... alkohol

poniedziałek, 26 sierpnia 2013 20:13

Kobiety.. mężczyźni  ?czym jest dla nas przeszłość i czym teraźniejszość...

jacy jesteśmy gdy się zmieniamy?... gdy mija nam nałóg?gdy staramy się być na nowo?

 

Kiedyś o tym pisałam, ... teraz może napiszę o czymś innym..no prawie, tylko z innego punktu widzenia

... gdy wiążemy się z kimś z kim łączy nas tylko seks... mamy wszystko?, lub prawie wszytko..?. chcielibyśmy, tylko to tylko troszkę rozwalone przez alkohol...

sama wiem, miałam taki związek oparty na szalonym seksie....

 

ale jeśli jest po drugiej stronie stabilizacja, ...gdy mimo wszystko patrzysz na drugą osobę z którą masz dzieci...i ona jest dla ciebie piękna i zmysłowa...i cię pragnie....a tylko alkohol rozwalił wszystko? To jedna strona medalu...Tylko gdy ona nie jest kobietą którą była kiedys?... mężczyzną którego poznałas? kochałaś , szalałaś? gdy....

Ona ma cię gdzieś, ma prawo, nawet gdy wracałeś do domu spokojnie ...kładłeś się spać...?

co się w nas ujawnia? poszukiwania, pragnienia... ale tworzyć prawdziwe życie jest tak trudno...

zrozumiałam to...

 

 

Kobiety.. wolne, po rozwodach... mają swoje marzenia... chcą być z kimś ...z Kimś Właściwym, ...na kochanków nas stać, każdy portal nam da młodych seksownych ... tylko oni są nam potrzebni na chwilę

A kobiety po 40 ...chcą mieć prawdziwych... kochających facetów. na zawsze, tak by marzyć o wspólnym spacerze w parku...po 70... czasami widuje się takie cudowne pary trzymające się za rękę...( nie tylko w romantycznych serialach)

Dziś o tym myślę, bo wiem, że już pisałam kiedyś o tym , że nasz czas się kończy... że w pewnym wieku jest trudno się połączyć z kimś... idealnym..

 

 

A teraz myślę że On wie, że musi przemyśleć

To nie był post o moim życiu ( może troszkę o moim też)....tylko o kimś kto jest dla mnie ważny...Istotnie ważny.

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 312  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907312

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl