Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

znikam

środa, 29 lipca 2015 19:23

Kochani muszę  ....nawrót mnie męczy   kurwa tak mnie nosi że muszę się ratować.... wybaczcie ze tak jest......................... choroba

jadę rano... Mam Przyjaciół którzy pomogli ..... bo to  trudne ...czeka sie kilka tygodni... ja kilka  minut....

zniknę na jakiś czas

Dziekuje temu kto wie....Córeczce dziekuje za prezenty urodzinowe....kocham Cię moja Lu....

 

 

kocham was  Madziu Anet , Aniu


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Murek

niedziela, 26 lipca 2015 18:36

Koło domu mojej babci był murek, taki betonowy jak w latach siedemdziesiątych chyba stawiali ..... za nim był glinnik.... tak nazywaliśmy wyrobisko z którego wydobywali glinę do wypalania cegieł... Były tam stawy tzw glinianki.... kąpaliśmy się tam, potem pływaliśmy na nadmuchanych dętkach z kół... Wakacje rozpoczynały się od załogi G "dżi" potem szło się w teren... zabawa w supermenów jeszcze nie istniała w prl... bawiliśmy się w załogę G...do czasu kiedy nie wylądowałam w szpitalu bo spadłam z jakiegoś silosa.... ale do dziś pamietam super misia od rodziców i dwa tygodnie  w szpitalu ...

Ale miało być o murkach.

Patrząć przez okno widzę... murek... podobny do mojego z dzieciństwa

Nastolatki siedzą na nim , rowery pod nim porzucone ...i plotkują... nie wiem czy klikają na fejsie ale chyba nie.

Cudownie przypomina mi to moje siedzenie na murku z koleżankami, wyczekiwanie na chłopaków w okolicy... przypomina mi jak byłam taka hmmm z podstawówki. Jak żyła Mama , Babcia i Dziadziu... jak nie trzeba było martwić się o codzienność, jak wkurzałam się tylko na kolegów że zabijali żaby... albo na to że wakacje mijały za szybko......

teraz jak patrzę na ten murek to się wciąż uśmiecham... cieszę się że nie ma tu tylko takich dzieci, które siedzą przy komputerach....tylko fajowe dzieciaki, na rowerach , małe nastolatki na murkach... każde mówi "dzień dobry" i usmiecham się do nich. Bawią się w piaskowicy, w błocie obok domu...nie ma sztucznych zasad....

I w sklepie można wziąć na "zeszyt" jak się zapomni wypłacić z bankomatu. Nie wiem czy może to wiek... za kilka dni konczę 44  czyli FF z angielskiego...albo f und f z niemieckiego ale wcale się nie czuję... może trochę za bardzo za młodo.

Wprawdzie dopadło mnie zapalenie zatok, chrypię i kaszlę okrutnie ale żyję.  Mam nadzieję zacząć czytać lub słuchać..... Katarzynę Bondę skończyłam.... rewelacja...polecam wszystkim...

Może zajmę się bajkami z dzieciństwa.... Bromba i Inni?....albo jacyś inni bohaterowie z tamtych lat... na nowo poczytam Tyrmanda....Lubię chyba taki powrót do przeszłosci... tak odpoczywam z realiów.....lepiej działają niż prochy na uspokojenie.....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Żniwa i coś jeszcze

środa, 22 lipca 2015 13:40

Słucham sobie Martyny Jakubowicz, w kuchni zrobiona jakaś tam chińszczyzna... ale pycha... Od pewnego czasu zasłuchana jestem na amen w audiobookach, czasami czytam i słucham jednocześnie...tak się da... 

Pies a w zasadzie sunia ma cieczkę... masakra... na mojej wsi pieski biegają luzem... więc mam ich ze trzy teraz pod drzwiami...

Wychodzenie na spacer ...to bez kija nie podchodź... heheh 

Mały kundelek a miłośników nie brakuje... Nanda ... mój owczarek... była szalona...ale ile Reganek zjadł szczebelkow z tarasu to nie pamiętam... by się się dostać do domu....

Ale nie o tym miało być....

Chodzę sobie na spacer z piesem.... i mam po drodze nasz sklep... otwarty od rana do nocy... super, bo mają dobre zaopatrzenie i od mydła do powidła wszystko da się kupić w rozsądnej cenie...jestem osobą która wspiera nasz lokalny biznes a nie biedroneczki etc....

Smutne jest to że sąsiedzi wolą zaoszczędzić 5 zł ale jadą 8 km w jedną stronę by obkupić się w sieciówce. Ja staram się wspierać lokalny rynek... jajka kupuje za płotem bo sąsiad przy mnie idzie do kurnika....

A sklep... 

 

Bajkowo... lato , upał totalny idę po ryż...bo zabrakło... tam ławeczka nie do końca jak z rancza ale stoliczek i krzesełka... sąsiedzi... piwko zimne i wesołe miny. 

I myślę sobie... wsi spokojna wsi wesoła... 

Lubię to. Taki spokój totalny. jeden i drugi luka w dekolt mojej bluzki... i dyskutują dalej

Sąsiad do mnie ... - a jak tam  mężuś.... ja na to że nie pamietam ... rozwiodłam sie lata temu... smiech... Lubię ich

jak to na wsi plotkarstwo i kosciół... ale lubie tych ludzi. Nie zniosę juz hipokryzji korporacji, ludzi, którzy za kilka złotych chcą wbić ci szpilkę.....

Lubie własnie to, że mogę wyjść z domu w starych butach, czasami boso gdy pada deszcz... 

To że czytam Hugo Badera czy Miłoszewskiego nie przeszkadza mi w niczym. Może za dużo czytam... 

Sny mam ostatnio dziwne.... Bardzo realistyczne. Znacie się na snach??

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (6) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 290  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907290

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl