Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Amy Winehouse.... i to co pisałam wczesniej

wtorek, 26 lipca 2011 20:12

Chcę zamiescic tylko jeden tekst.... ....

 

Powie wszystko:

It's okay in the day I'm staying busy
Tied up in love so I don't have to wonder where is he
Got so sick of crying
So just lately
When I catch myself I do a 180
I stay up clean the house
At least I'm not drinking
Run around just so I don't have to think about thinking
That silent sense of content
That everyone gets
Just disappears soon as the sun sets

This face in my dreams sees in my guts
He floats me with dread
Soaked in soul
He swims in my eyes by the bed
Pour myself over him
Moon spilling in
And I wake up alone

If I was my heart
I'd rather be restless
The second I stop the sleep catches up and I'm breathless
This ache in my chest
As my day is done now
The dark covers me and I cannot run now
My blood running cold
I stand before him
It's all I can do to assure him
When he comes to me
I drip for him tonight
Drowning in me we bathe under blue light

His face in my dreams sees in my guts
He floats me with dread
Soaked in soul
He swims in my eyes by the bed
Pour myself over him
Moon spilling in
And I wake up alone
And I wake up alone
And I wake up alone
And I wake up alone

Za dnia wszystko w porządku, wciąż jestem zajęta
Spięta tak, że nie zachodzę w głowę gdzie on jest
Cała zaryczana, później po prostu
Łapię się na 180-ciu

Wstaję, ogarniam dom, przynajmniej nie piję
Ganiam w kółko i nie muszę myśleć o myśleniu
Ciche poczucie zadowolenia, wszystkim znane
Znika gdzieś gdy tylko zajdzie słońce

Twarz z moich snów skręca mi kiszki
On przerażeniem mnie zalewa
Ociekając duszą, przy łóżku pływa w mych oczach
Rozlewam się na niego, wlewa się księżyc
A ja budzę się sama

Na miejscu swego serca, byłabym raczej niespokojna
Następnie zatrzymuję się, przerwany sen i brak mi tchu
Gdy w mych piersiach ten ból, gdy spełnił się dzień
Okrywa mnie ciemność i nie mogę już biec

Krew moja ziębnie, stoję przed nim
To wszystko, czym mogę dać mu pewność
Że gdy wróci do domu, ścieknę na niego
Zanurzeni we mnie, zażyjemy kąpieli w świetle księżyca

Jego twarz z moich snów skręca mi kiszki
On przerażeniem mnie zalewa
Ociekając duszą, przy łóżku pływa w mych oczach
Rozlewam się na niego, wlewa się księżyc
A ja budzę się sama

A ja budzę się sama
A ja budzę się sama
A ja budzę się sama

 

Ona czuła sie strasznie samotnie....

 

jestem z Nią...całą duszą...

 

Mad


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

moda na letnie pisanie o alkoholikach - szkoda słów

niedziela, 17 lipca 2011 22:03

Już kiedyś o tym pisałam...ale wciąz mnie bawi to jak wiele portali nie mając o czym pisac bo wciąz trzeba miec cos "zaskakujacego " szokującego itd... przescigają się w publikowaniu wciąz tych samych fotek Amy W,  Lindsay , jakiejstam czy innych "celebrytów"... i co ? myslą ze to ich zmieni? nie, ... nie zmieni... jesli chcą zachleją sie na amen, zacpają, albo zabiją w inny sposob... a że wielu fajnych artystow tworzylo krótko acz treściwie to pokazuje historia...

Kurt C... idol nie tylko mojej córki ale i mas...; moj ulubiony wokalista INXS... i wielu innych. Czy mam sie smiac czy płakac?  nie, bo wiem że w tym stanie wrażliwi ludzie widzą, i robią więcej , często płacąc za to bardzo dużą cenę.

Jak wiecie jestem fanką muzyki i wiele etapow mojego życia jest ścisle zwiazanych z konkretnymi płytami muzykami i tak jest do dziś .  Jadąc samochodem w fatalnym nastroju wystarczy zebym uslyszala w radio np ACDC i juz mam pałer na cały dzien i mogę przenosic gory. Pisze o tym bo ostatnio mialam duzo nostalgii w sobie i mam nadal taki  zmyslowy nastroj, ale nie chce sie temu poddac.  Dlatego uwazam że obrzydliwe jest oglądanie i wypisywanie w necie obelg na temat pijanych gwiazdeczek, bo one są jak upadle anioły... i nic nie zmieni tego że jesli tworzą cos rewelacyjengo to za kilka lat... ( czy bedą po odwyku  czy nie, czy nie wytrzymają presji, pieniedzy i checi bycia bogiem ) to my i tak bedziemy ich oglądac, sluchac, i nikt nie bedzie sie zastanawial czy Nirvana tworzyla na trzeźwo, czy moj ulubiony Steven Taylor z Aerosmith ( dla mnie uosobienie sexualnosci ) był na krawędzi gdy spiewał o seksie w windzie, a Fish ktory juz oszczędza się z whisky - pijac na koncertach wino...nadal ma komplety fanów znajacych kazdą linijkę jego piosenek.

dlatego przeraża mnie ta nagonka, te sępy, .... szkoda ze nie ma wśród tych fotek naszych pijanych publicznie politykow, którzy powinni sie za to wytlumaczyc, bo nie maja fanów...i nie tworzą dla potomności nic dobrego....

nikogo nie bronię, ani nie oceniam, kazdy z nich , na piedestale czy nie,  powinien miec prawo sam kierowac swoim życiem.

Tak sobie myslę o sobie. Jestem zwykła osobą, bardziej lub mniej znaną, ale moja praca zalezy ode mnie. Dbam o swój wizerunek, bo jesli chce prowadzic firmę to nie mogę pokazac sie jako osoba pijąca.  Gdybym piła / zapiła to moj wstyd ograniczałby sie do małego kręgu a i tak czulabym sie podle i źle.  A taka piekna Ilona Felicjańska, czy inne osoby - czy te kobiety mają proporcjonalnie do swojej slawy mniejszą wrazliwosc na ból i wstyd?

tego nie wiem.

Ale wiem tylko, że nienawidzę publicznego rozdrapywania takich historii, i brzydzę sie komentowaniem.  Bo napiętnowac mozna osobę publiczną,  która np po pijanemu miała wypadek samochodowy, ktoś ucierpiał a ona chroni sie za immunitetem...po to by wytrzeźwiec i rano poddac sie badaniom krwi...ze swiadomoscią ze ...wiadomo. To mnie brzydzi i wkurza.  Ale myslę że to,  że  zajmujemy sie skonczoną juz,  niegdyś  fantastyczną Whitney, czy innymi - to wcale im nie pomoze, jesli same nie zechcą. A ta pieprzona presja mediów wcale nie leczy tylko doprowadza do samobójstw.

Oni tez są ludzmi, tylko ze z wieksza kasą, która powoduje  w nich wyobrażanie sobie niesmiertelnosci. Muszą tak samo spasc na dno, ... moze trochę później, bo mają prywatnych lekarzy z kroplówkami na odtrucia itd... , ale to i tak siedzi w mózgach...

I kończy sie identycznie.

ps.

czytam ksiązkę z zapiskami MM czyli Marylin - i myslę ze zabiła ją jej nadprzeciętnosc, jej wrażlwosc i może coś wiecej... tylko że wszyscy pamietają tylko obraz DUMB BLOND... a niewiele z nas wie kim byla rzeczywiscie. Pisała tak niesamowite wiersze, miala w sobie tyle osobowosci,

Przytoczę kilka wersów

" Och jak ja bym chciała byc

martwa-wcale nie istniec

odejśc daleko stąd - daleko

ale jak ja bym to zrobiła

zawsze są mosty- Brooklyński most-

jednak lubię ten most ( stamtąd wszystko jest ladne a powietrze takie czyste )

kiedy się po nim idzie, wydaje sie spokojny pomimo

samochodów, ktore po nim pedzą jak szalone pod spodem. Więc

to musialby byc jakiś inny most

brzydki i bez widoku - tylko że

lubię szczególnie wszystkie mosty  - jest w nich

coś  a  poza tym nigdy

nie widziałam brzydkiego mostu

================================

i jeszcze jeden.... tez mnie poruszył

Ta cicha rzeka kołysze się

i faluje kiedy tylko cos prze nia przemyka

wiatr, deszcz , wielkie statki

Kocham rzekę - zawsze

niewzruszoną

Teraz panuje spokój

Cisza jest samotna

Oprocz grzmiących pomruków rzeczy nieznanych

odległego dudnienia wyraźnie obecnych bębnów

i oprócz przenikliwych wrzasków

oraz szeptu rzeczy

ostrych dziwiękow nagle sciszonych

do jęku większego niz smutek - przerazenie

większe niz strach

krzyk rzeczy, niewyraźny i zbyt wczesny, aby go rozpoznac

łkanie samego zycia ( .... )

Samotności bądź cicho...."

Wciąż myslę że nie mamy prawa dociekac, oceniac, biczowac, rzucac kamieni.... bo sami jestesmy zbyt mali, zbyt cieleśni i zbyt winni....

A miłośc, pasje i namiętności rządzą światem.... no i przestanmy oceniac innych...zajmijmy sie sobą.

tyle ode mnie...

Mad - jak zawsze nieco podatna na muzykę... dziś Malcolm Mclaren, Morcheeba i Touch and Go....etc... emocjonalnie, i zmyslowo... 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

upał, wiatr, księżyc i znowu dzwięki tym razem Corey Hart

środa, 13 lipca 2011 8:00

Chyba zwariowałam.... zero snu, zero konsekwencji w działaniu... jakies mentalne odloty, wciąz odnajduję siebie na nowo taką z przeszlosci... taka jaką czuję że utraciłam, a teraz mam siebie na nowo. wstałam o poranku, siedzę na tarasie i myslę że chce przetrwac ten dzien, chce zeby był juz chlodny wieczor... gdybym mogła nie wychodziłabym z domu. czuję że mam w sobie zbyt wiele dziwnych uczuc. muszę je uspokoic.

czy sie boje? nie, przynajmniej nie tego najgorszego ..., czy czujecie sie czasami tacy  hmmm.  ... jak przed burzą...kiedy juz wieje, jest parno i w powietrzu jest cos...jakies nadchodzace burzliwe uczucie?, namiętnosc..., dotyk, który powoduje ze skora staje sie naprężona.....

pamietam, bedąc kiedys nad oceanem , na pewnej pieknej wyspie siedziałam na brzegu i nadchodził przyplyw, woda tam potrafiła odchodzic i przychodzic na odległosc kilometra...moze wiecej... a wtedy nagle zrobiło sie ciemno i fale wzbieraly na sile... siedziałam i słuchałam tego szalonego szumu i wtedy czułam TO... nie znam , nie potrafie tego nazwac....ale na trzezwo czułam sie pijana. ... Muszę chyba wrocic na tę wyspę czarownic...; byc moze cos tam zostawiałam, a byc moze chce coś z niej zabrac?

a moze tylko poczuc zapach?

wiatr....,

a może powinnam nie wracac wcale do żadnych wspomnień. Tylko, ze ja całe zycie pracuję po to by miec wspomnienia. inni remontują domy, wychowują kolejne dzieci, pielą w ogródkach...a ja chce miec co wspominac. .... to chyba tyle.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

WAITING FOR A MIRACLE to...come czyli moje drugie zakręcone ja

niedziela, 10 lipca 2011 10:42

jestem kimś kto traci poczucie rzeczywistosci, nawet bez alkoholu... nie wiem na ile to normalne ale wciąż nie czuję zbliżajacych się urodzin, faktu że powinnam byc stateczna, rozsądna... a ja wciaz jestem kimś wyrwanym z jakiegoś filmu... dzisiaj tu jutro tam... nie potrafię się przywiązac do normalnosci do zwyklego "porządnego" życia...

Dlaczego?

pytam sie wciaż co ze mna jest nie tak, że odkrywam na nowo rzeczy dawno odkryte, ze wciaz chcę nowego cudu?... jak w moim ulubionym filmie... urodzeni mordercy... ,mysle czasami ze nie jestem do konca normalna... heheh

nie chce nikogo uzdrawiac, pomagac i zastanawiac sie co z tego będzie. Tyle razy juz sie zawiodłam ze teraz wole byc tylko sobą, egoistycznie i samolubnie. Kiedys pisałam ze ciesze sie z tego jak wyglądam... teraz mogę napisac ze ciesze sie ze swojej seksualnosci, z moich doświadczen, z tego co przezyłam... i nawet jak miałabym jutro zginąc w wypadku to wiem ze to co chciałam przezyc juz przezyłam....

owszem moze chce zostac stateczną babcią i patrzec jak moja córka ma szczesliwe zycie z jakims fajnym facetem, i wychowuje dzieci, ale z drugiej strony wcale nie jest to moim celem...; wiem ze teraz ktos moze mnie skrytykowac....

ale czasami mysle ze zyje sie raz, ze nie warto tracic czasu, ze byc moze istnieje reinkarnacja - ja chcialabym zeby tak bylo... ale czasami mysle ze odrodziłabym sie jako hehh krokodyl... bo je uwielbiam...i gdybym mogła miec to oprocz owczarków mialabym krokodyla...:-)

History repeats Itself.... kocham tę muzykę kocham ten film... nie umiem powiedziec dlaczego, bo jest szalony? bo opowiada historie o najpiekniejszej miłosci na swiecie w zupelnie inny sposób?... nie wiem... wiem tylko ze odkrył ją dla mnie pewien Czlowiek z Przeszłosci... Moj przyjaciel.  Odkrył we mnie moje inne ja. To mroczne, ktore skrywam ale które mi nie przeszkadza. Bo człowiek musi wiedziec co w nim jest. Nie wolno  zamykac w sobie swoich myśli, odczuc. Inaczej spadamy....

Obejrzalam ostatnio pewien stary film, moze nie powinnam go oglądac bo jest to film o piciu ale ja obejrzałam go jako film o milosci ... o czymś nieuchwytnym... o jakims szalenstwie. Barfly. z moim ulubionym Mickieyem R i Fay D. Wzbudzil we mnie dziwne emocje. Troche igrałam z ogniem...ale warto bylo.

Wciąż wracam do mysli ze kiedys cos sie konczy.

Ostatnio jakis klient zostawił mi w biurze paczkę papierosów. malboro. nie palę, i zabralam je. oddalam pewnemu czlowiekowi ktory dziękował mi jakbym kupila mu hmmm karton, albo butelke wódki... pomyślalam... ze nie powinnam, ale w sumie to jakiś "dobry" uczynek?....

Bo on tego potrzebowal....a ja mogłam mu dac...

 

no to chyba wylałam mnóstwo dziwnych słów z mojej duszy, ale i tak jeszcze jest pełna tego co gdzies głeboko tego co nie jest zwykłym życiem....

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 427  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864427

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl