Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szalony...czy każda z nas ma swojego?

poniedziałek, 30 czerwca 2014 0:02

Zwyczajnie nikt nie lubi pustki...

tygodnie spedzam w pracy, potem gdzieś u kogoś.....smieję się ogladam mecz...i daję nadzieję.....a wciąż uciekam

lubie go bardzo. spi mi sie spokojnie....a nagle pojawia sie on

mysli pełne wspomnien... każdy Paryż musi mieć Bełchatów....

 

 

ech zakochałam się i tyle

on nie ... chociaz zaczynam sie zastanawiac,,, bo jesli nie to o co chodzi?...\tyle czasu a wciaż rozmawiamy....moze to bez sensu, ale nie umiem z niego zrezygnowac.....

inni są cudowni, ten moj ostatni daje ciepło...ale...nie to co Niebieskie Oczy.......a on wystarczy...bym usłyszała jego glos i już ....głupieję....a nawet nie ...normalnieję...bo się zakochałam.....i to najgorsze.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Wszystko ma swój czas

poniedziałek, 23 czerwca 2014 13:08

Zachłannie, zagarniam wszystko do siebie. Nie wiem ile w tym świadomości, ile złości, ile radości, ile świadomości.

Tego nie wiem. Jestem gdzieś w jakiejś przestrzeni, ktorą niespecjalnie ogarniam. Resztkami zdrowego rozsądku chcę się budzić u siebie w domu. Czasami się to udaje. Nie wiem czy kiedyś w końcu nadejdzie spokój? Może nadejdzie, nadjedzie...?...

Uzależnienie jest we mnie wciąż, teraz chyba trochę zaczyna być inne, zaczyna przeradzać się w inne ...

Ponoć bardzo prosto się uzależnić od czegoś innego....jesli już ma się jakiś nałog to łatwo wpada się w inny.... szkoda ze u mnie to nie jest pracoholizm... hehehe

Mam wrażenie że ostatnio za szybko zyję, zbyt zachłannie łapię uciekajace chwile. Jakby jutro mial skonczyc się świat. Zaczyna mi brakować czasu, zaczyna mi brakować siebie. Nie potrafię tego zrozumieć, bo z jednej strony realistycznie spogladam na wszystko, a z drugiej znikam gdzieś w jakiejś otchłani niemozliwych sytuacji. Robię dziwne rzeczy, zatapiam się gdzieś w świecie, który nie prowadzi chyba do niczego dobrego....

Sama nie rozumiem siebie, nie potrafię oddzielić tych rzeczywistości. Dziś jestem tu, jutro tam, Potrzebuję chyba jakiegoś solidnego azymutu. Jakiegoś konkretnego człowieka który sprowadzi mnie na ziemię. Może juz go poznałam...tylko nie mogę się zdecydować co dalej.../

Może w koncu się zdecyduję....Może...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zła trochę

niedziela, 22 czerwca 2014 8:43

Miało nie być o facetach, ale musi być. Nawet nie wiem jak zacząć... Wkurzona ? czy ...mam na myśli inne slowo ale niecenzuralne...

staram się powoli układać swoje życie, i ta druga strona też powoli idzie w tym kierunku. Czas nam płynie delikatnie i spotykamy się na coraz głębszej płaszczyźnie.  Coraz częściej ...

i nagle pojawia się eks... jakby miał prawo się wtrącać w moje życie. wchodzi w nie z butami...

nie delikatnie, tylko bezczelnie niszcząc co napotyka...

jakby było jego... a nie jest.

i nigdy nie będzie

zagarniając swoją przestrzeń, zabiera mi moją własną.  Aż żaluję, że nie moglam odjechać wczoraj ... ale odjadę jeszcze.

za kilka dni...

w końcu to moje własne życie...i eks nie będzie mi go komplikował ....

 

a tak na marginesie.... niebieskie oczy się znow do mnie odezwaly wczoraj...

masakra....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiatr we włosach

sobota, 21 czerwca 2014 11:09

Miałam nie pisać o facetach więc nie będę. 

napiszę  przeżywaniu czegoś innego... On pojawił się troszkę nieprzewidywalnie, Piękny, lśniący... blyszczał tak, że w oczach mi się mieniło...

Wielki, mocny, tak jak lubię, warczał , grzmiał... i pokazywał swoją moc. 

ubrany w skóry, i z wielką rurą...

w kolorach jakie pasują mi bardzo...

Harley D...

zabral mnie w przestrzeń... w szaloną  przestrzeń, gdzieś gdzie kończy się normalnosć, a zaczyna tylko szaleństwo...

Poczułam, że czas wysiąść z limuzyn i być tym kimś kogo czuję wewnątrz. Młode serce musi być młode...bez względu na wiek, na czas, na to co w koło się dzieje. Nie wolno się ograniczać, nie wolno myśleć, że ma się już tyle lat, i że czegos nie wolno robić bo "nie wypada"

Kiedy znów się nam zachce poszaleć?, kiedy znów poczujemy wiatr we włosach?, kiedy okaże się że nie bedziemy mogli wstać z łózka bo starosć nas dopadnie...?? dziś trzeba pracować na wspomnienia, na to by kiedyś , gdy usiądziemy na fotelu na werandzie... powiedzieć... - trochę sie działo w tym zyciu...usmiechniemy się na samo wspomnienie... tego wiatru we włosach, tego co zrobilismy, co się wydarzyło... a nie będziemy płakać, żałować...że moglismy a nie zrobilismy...

Może mnie wzięło na jakąś nostalgię, ale coś tak czuję, że trzeba garściami brać to życie, nie zwalniać, bo nic nie trwa wiecznie...

Kiedy się zakochujemy, odkochujemy, niszczymy i odbudowujemy... kazda chwila ma swoj sens, kiedy pada deszcz, kiedy świeci słońce, kiedy mamy kasę, kiedy pusty portfel... każda chwila ma swój sens. 

Wszystko uczy nas w pewien sposób, rzeczywistość jest postrzegana przez kazdego inaczej... raz na trzeźwo, raz z innej perspektywy. 

 20140619_183040.jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niemoc, złość i resztki optymizmu

wtorek, 17 czerwca 2014 10:37

Czy ten świat jest tak skonstruowany bezsensownie, ze musimy obrywać za cos czemu nie jestesmy winni?

Dzień zapowiadał się dziś ładnie, choć tydzień zaczął się od nerwów, ...liczyłam ze po wczorajszym przyjemnym wieczorze, spędzonym na dlugiej rozmowie dziś zacznie się nowy przyzwoity dzień. A tu od rana same schody...

Najpierw w lustrze zobaczylam, że coś wyskoczyło mi na wardze i boli... potem, klient zdążył mnie zdenerwować wywalając na mnie frustracje, za coś , czemu nie byłam winna.. 

później znowu jakiś trybik w maszynie mojej pracy się rozwalił, i rozwalił moją dwutygodniową mordęgę...Ileż można mieć optymizmu w sobie, jak wiele trzeba dać z siebie, i jak niewiele trzeba by ktos za nas to spieprzył...

I co? teraz powinnam iść odreagować na rower, albo zrobić coś co pozwoli rozładować wściekłość na całokształt wszechświata....

 

Bo przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl, ta najgorsza. Ale zdaję sobie z niej sprawę, i nie zamierzam dac się ponieść fali.

A tak bardzo dobrze spałam, a teraz boję się wyjść z domu, bo mam dosyć wszystkich i wszystkiego. Złość we mnie wzbiera, i muszę coś z nią zrobić. 

Wczoraj też byłam zła, ale udało się jakoś rozbroić te złe emocje, dziś mam nadzieję też mi przejdzie. Grunt to dobrze zaplanować resztę dnia. Nie roztkliwianie się nad soba. Ludzie mają gorzej. Ja mam jeszcze jakieś perspektywy, jakiś plan na jutro na pojutrze, nie ma stagnacji,...byle się czymś zająć i nie dopuścić do głupich myśli. Ktoś też czasami o mnie myśli, to też pomaga nie dać się ponieść...

Primo- włączyć pozytywne brzmienie...dobrej muzyki

Secundo - zrobić kilka ćwiczeń oddechowych, których uczył Wiktor

Tertio - zaplanować dzień

================================

nie ma takiego problemu, którego nie dałoby sie jakoś rozwiązać na trzeźwo

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 311  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907311

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl