Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Deszcz i czas na mały blues

czwartek, 29 maja 2014 14:46

Po piątej rano obudził mnie dzwięk sms... 

milutko... poranne życzenia są miłe... Maciej był pierwszy... - uwielbiam ich ... ja srednio pamietam, Oni pamiętają. za chwilę ten moj ulubiony wariat ... L... Mój ukochany Przyjaciel też o mnie nie zapomniał przed 9 .... ( ty wiesz że o Tobie myslę ;-)))

Cała reszta rozpisała sie i rozdzwoniła później....

On nie zadzwonił... Nie zadzwoni.. Nie czekam nawet. na cholere ten głos mi w głowie.

 

potem Ian ... i Mark....i reszta...

Niebieskie oczy nie. 

Nawet eks się dziś "nagle" z nienacka pojawił. sprawdza czy żyję, czy juz nie?... fajnie wygladał.... juz zupelnie jak z Californication... Duchovny... - bestia jest do niego bardzo podobny. A dziś wygladal jak hmmm ciacho.... i jakoś dziwnie się zachowywał. 

nie będę się rozpisywac nad eks, bo szkoda klawiatury, fajny był, fajny jest i jakoś sie marnuje ta jego fajnośc.... z naszej rozmowy tak wywnioskowałam....niestety. 

cóz... Nie wiem po co się dziś pojawił, chciał zobaczyc czy zyję? czy jestem trzeżwa? Nie wiem czy jestem... bo wciąż zakręcona jak kompletna idiotka.  

Praca została oderwana od mojego zycia, jak chwast... cos tam pracuję, trzeba życ, wstawac, jesc coś czasami... placic jakieś rachunki. Potem jezdzic na rowerze do upadlego, ... de facto eks wykazal się "czułością" ... zajął sie moimi rowerami.... napompował oba, coś tam dokręcił.... skad w nim tyle się wzięło.... 

zatęsknił, a może uznał że trzeba się mną troche zając...? nie wie jak bardzo odeszłam od jego ideału. jest zimny, choc nadal bym go szarpnęła i zdjeła mu spodnie. Myslę, że akurat to by mu się podobało. Cała wrednośc wychodzi ze mnie wlasnie gdy robię się taka cyniczna. 

Uwielbiam byc milutka, cieplutka... a pod skórą jestem jak czarny kot. z ostrymi pazurami....

Klient zadzwonił.... z zyczeniami... sympatyczne. Rok temu nieźle balowałam.... pamietam tych szalonych ..... Oni dziś o mnie nie pamietają... tacy sami jak tamten facet. Nie, zebym czekala na jego życzenia. Ale cóż....Nigdy nie uważałam ich za tzw przyjaciół..... zadufani, za bogaci, za durni shopingowcy....

czasami wydawali się inteligentni, starałam się ich polubic, i trochę polubilam, facetów szczegolnie, bo żony były lekko "pudelkowate".... faceci musieli byc konkretni, by zarabiac.... stawiac wiatraki, budowac domy.... kupowac kolejne audi. dziś rozwiedzieni... walczą o domy, majątki.....co się dzieje? Smutek.

jak się o tym mysli. 

Znów telefon .... od kogos na kim mi nie zależy .... jest pogotowiem...jesli potrzebuję...dzwonię i jest... oczywiscie nie miesci się w drzwiach, ... prawie dwa metry....Lubię, go za jego totalne szaleńswo, za świrowanie,  za toyotę, którą burzymy po lesie  i doskonaly seks. 

Poza tym jest wredny. Ale jak trzeba to jest on call... nawet dziś chce przyjachac. Nie. Zamknę moj zamek dziś....

masakra ... kolejny telefon... milutko....Rybko, Skarbeńku.... Slodko. ten Arti mnie tak nazywa.....

 

godzinę temu kurier przywiózł kwiaty. zapytalam skąd. od kogo?... pan kierowca powiedział że zlecenie było z Padwy, z Włoch. ... domysliłam się.  Nie wyobrażałam sobie że ten szalony jest taki..... wraca za kilka dni, a wysyła mi kwiaty.... bukiet sliczny.... 

 

No i jak tu mam funkcjonowac ? oddam kilku w dobre ręce.... za małą opłatą....:-))))... Fajni, trochę używani, ale sprawdzeni, mili, ciepli.... kazdy pracowity....z duszą ....

 

a ja sobie jednego zostawię, takiego co lubi dobrą muzykę... porafi stac na nogach i smieje się tak ja... ( każdy Paryż musi miec Bełchatów.....)...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Oddech... i krótkie myśli

środa, 28 maja 2014 9:08

Dzień był fantastyczny.... wieczór też, umowiłam sie ze znajomą dziewczyną, ....zaprosila mnie do klubu na pokaz tańca burleska... nie ukrywam że lubimy się bardzo. Więc klub był pełny... pań w wieku 50 plus ... 

my sobie usiadłysmy na boku i patrzyłysmy. dziewczyna była świetna, niska, ale bardzo kobieca... biodra, biust itd... i widac że kocha taniec... więc uznałysmy że się zapiszemy na ten kurs... trzeba się poduczyc troszkę ... sexapilu nigdy za dużo...

Wieczorem pogadałysmy nieco... i nagle telefon.... 

Umarłam prawie widząc kto dzwoni. zabolało mnie wszystko. Uslyszałam ten głos. Pomyślałam ...co się dzieje? Po co dlaczego....?

Zamarzłam... 

Nie chciałam zimna tych cholernych Niebieskich oczu. Prawie juz je zmylam ze swojej swiadomosci. Po co  ten telefon. Znów moje szkło w głowie zaczeło bolec. Cała praca nad tym, by nie myslec, by zapomniec poszła w głęboki dół.... 

Wszystko przestało istniec. ta rozmowa nie zmienila niczego. Była bez sensu. nie wiem dlaczego dzwonil do mnie. Waha się...ehhh, wagi tak mają. Wolę chyba już zupełnie o nim zapomniec. Zdeletowac go kompletnie. Nie chce już go słyszec, nie chce już go widziec. Nie chce o nim myslec. Chcę go zapomniec. 

Jest tylu fajnych facetów w koło, a ja zgłupiałam na punkcie akurat tego jednego. 

Miłośc w koncu ze mnie zadrwiła. 

Jak to jest że jak jednych odrzucamy to inni nas odrzucają... Myślałam, że juz mi się to nie zdarzy. Wciąż widzę, jak wchodzi tu i wrzuca lód do szklanki....i sie odwraca smiejąc się ... jak je śniadanie i pije kawę... jak śpi i jak się smieje ... ( choc mówił że nigdy się nie usmiecha)... 

wciąż slyszę nasze piosenki..., i smiac mi się chce jak przypomnę sobie ze ....  zresztą jakie to ma teraz znaczenie?

Nie ma go. Mogła to byc szansa na moje nowe życie. Nie ma jej. 

Co z tego że są pozostali, jak jeden telefon wywala mnie z normalnosci. 

Jak to się dzieje... zatyka mnie oddech, zalewa fala dziwnych uczuc, dotyka pustka....Nie wiem jak wstac. 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Co robic z tymi którzy podchodzą za blisko

wtorek, 27 maja 2014 14:49

Jak to jest w tym życiu?...

Spotykamy fajnych facetów, wariujemy, marzymy, spadamy z wielkiej góry rozczarowania... potem wciąż ktos jest w koło... ale kompletnie jesteśmy bezradne wobec tego co się stalo. 

jestem wredną kobietą, tak dla zasady.... Zołza i tyle. 

Nie ma sprawy, zabijanie swojego cienia to moje ulubione zajęcie. Nie chce nikogo. 

Dlaczego gdy ktoś zbliża się za bardzo to ja uciekam... Mój Wielki facet zakochał się jak idiota we mnie. Nie chcę go zranic... ale jakos swietnie mi z nim... chyba na rękach by mnie nosił do samej śmierci... 

szczery aż do bólu, ja z nim też czuję się jak z najlepszym kumplem z poprzedniego życia...cieply, miękki, wielki.... do tego mądry i zaradny.... więc co ze mną nie tak???

wiele kobiet zabiłoby się za takiego Misia... bo on taki misiu jest pomimo 198 wzrostu.... to serduszko delikatne....

a ja pusta.. jak modliszka... zamykająca swoje dziury w sercu. I tyle. Patrząc wstecz... może faktycznie przeżyłam zbyt wiele ... może limit się wyczerpał? 

A Oni...nie wiem skąd się biorą... Miś powiedział mi dziś że wciąż czuje zapach moich perfum... , hmmm versace pachną trwale, a te są wyjatkowe. Mój Najlepszy Kumpel wczoraj też... ale jego nie chcę dotykac myslami. Bo z Nim za duzo mogłoby się zniszczyc niż stworzyc. Zresztą jakby coś ktos... to jużby byly gruzy w jego życiu.... Lubię jak wpadnie na motorze, albo swoim terenowym nissanem...zwariowanym tunigowanym i jeździmy po lasach smiejąc się gadając o sprawach mniej i bardziej ważnych... 

I tylko tyle. 

A ja ? jak wredna kobieta... odbijam piłeczki uczuc.... zamarznięta do głębi serca. On mnie zamroził. Może jeszcze potrzebuję chwilę.... Już nie obrywam skóry z chudych palców... ale czuję się jak podpalacz ludzkich uczuc.... jak bankrut normalnosci... czuję się jak wsciekła... albo zwariowana... czasami strasznie smutna. 

Czego Oni chcą ode mnie. Ja nie potrafię już chyba nikomu nic dac. Biorę tylko seks... zawzięta jak szalona, nie daję nic w zamian. Urywam sie ze swojego zycia na te chwile... jakby to była jakaś przestrzeń ...pomiędzy. 

Czuję się jak ktos inny... pamiętam uciekanie nad Bałtyk... Ona i ja... Ona moja cudna kochana znała mnie jak nikt...spala ze mną często, slyszała widziała i wiedziała o mnie wszystko... nigdy nie odeszla daleko... chodziła jak ja swoimi drogami... dałam jej wszystko co mogłam najlepszego. kochałam najbardziej jak mogłam. przytulałam, pływałysmy razem w morzu... w jeziorze... spałysmy pod jednym kocem, rano biegałysmy po plaży... kochalam ją strasznie. 

Oczywiscie wiecie ze piszę o Niej... mojej kochanej Suni....czyli o piesku.... 

a faceci... nie wiem co będzie. Mocno się w tym zatopiłam.  Miś jest taki kochany, Maciej już się zapowiedział na moje imieniny.... chyba muszę coś z tym zrobic.....

dam ogłoszenie....

 

oddam w dobre ręce...:-))))

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dziki Dzień...

poniedziałek, 26 maja 2014 18:33

Dzień...wydawał się być chłodnym.... potem delikatnie wyłoniło się się słońce...parasol w torebce ciążył. Upał  pojawił się znikąd... nagle.... jak to w miescie Wu.....

Przeżyłam kilka godzin zanim uciekłam...

wracając do domu chciałam coś kupić.... wysiadłam.... i nagle głos w słuchawce.... Moj dobry Cudowny Kumpel... - jesteś tu a do mni nie wejdziesz?....Uśmiechnełam się :-)... wariat, uwielbiam go od stu lat, choć ostatnio się na niego wkurwiłam, i on o tym wie. Przejeżdzilismy wiele dróg razem, wszystko wiemy o sobie, i unikam go z tego względu by nie miał problemów....a on i tak wpada na motorze co jakiś czas....

Więc dziś weszłam  do niego ... i usmiechnęlam się... Zrobił mi kawę... pobiegł po mleko.. zostawiając mnie z calym majątkiem...On ...

za bardzo uzależniony.... od..... tak jak ja... i ode mnie chyba gorzej....

Zobaczyłam go... przytuliłam się... wygarnełam mu wszystko ... wsciekłam się biłam go prawie... On stał i mnie przytulał. Mówił, że nic go tak nie zraniło jak mój sms... Nie mógł się pozbierać, zapił.....

Jest nadal super, Ciacho.... i wiem że ... na tym się nie skonczy. Ale nie chce wchodzić w tę sferę....

Wychodząc od Niego ktoś mnie dotknął...

Ona... moja śliczna przyjaciółka....:-) ...znów przypadek....

Błysk w jej oczach... heheh... szalona ......i coż.... nic wiecej nie napiszę...bo nie powinnam. Lubię ją. 

Oni...

 

Znow ktoś mnie męczy  telefonem.. sms.. mailem... Nie jestem plastic blondi.... wiec skąd ci faceci?.. ostatnio wredna jestem. Pokazuję swoje najgorsze strony, a oni jak muchy na lep....

Tylko lekko pokazać że jestem "zołza"... to wariują...to chyba sposób...

Mój słodki Wielki już zapowiedział się na moje imieniny z bukietem róż...- niech  go trafi jak nie kupi żółtych... bo takie kocham....a wszyscy kupują czerwone... a ja kocham zółte kwiaty...Zobaczymy co bedzie jutro

Niebieskie Oczy zamazują się powoli......powoli...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sobotni koktajl truskawkowy ( nie unikaj mego wzroku... mam cie na oku)

niedziela, 25 maja 2014 21:18

Obudzona za wcześnie. Pomyślałam, po burzy jest tak cudnie rano... wstałam, i na dole spał Misiek. Słodki wielki miły facet, w którym się nie zakocham, choć on  pewnie miał jakąś nadzieję...

Skoszona trawa, po wielkich bólach bo kosiarka tępa jak nasz rząd... ale facet się starał, chciał przywieżć swoją ale pomyślałam... że mam swoją... głupia... mogłam dać mu się wykazać.. ale stanął na wysokosci zadania... chłop jak tur... 198 cm... chyba ze sto kilo  zywej wagi ... jak się zabrał to zaorałby całe pole a nie tylko wykosił mi trawę... :-).. firanka spadła z żabki z  karnisza, to lekko podniósł rękę i przypiął..( słodki ) - ja pewnie szukałabym drabiny...

Misiek wypił kawę i choć miał nadzieję na coś więcej to i tak otrzymał wiecej... bo  miał wracać wczesniej, a przespał noc na kanapie ... beze mnie... - co mi się stało??... opamiętuje się?...

Nie wiem...

To bylo wczoraj...

Dziś rano umówiona byłam z  eR... , na wypad w góry.. Wczoraj dobił  grad...wiec dziś zabraliśmy rowery i śmigneliśmy autem w góry z rowerami... zjechalismy trochę...nad piekny zalew... potem jakiś obiad...

gdyby nie fakt że chciałam pojezdzić dziś w dobrym terenie to pewnie bym się nie umówiła.. ale facet wesoły, wysportowany, i przyjacielski... Więc co mi tam

Kolezanki dziś dogorywały po wczorajszej imprezie ... to nie dla mnie, choć lubię tańczyć, ale picie na umór i zdychanie pól dnia... hahha znam to ale cóż wolę poszaleć na rowerku... i adrenalinka jest podobna...

więc eR, przywiozł mnie zabłoconą i mój zabłocony rower  - bo bylismy dosyć daleko bym wracała na rowerze... a daliśmy czadu po lesie...i ledwo właczyłam telefon... masakra...

Czy ci faceci nie mają co robić w niedzielę? a może właśnie są samotni?...

ja cała z błota, a tu telefon, czy może kolacja?...błagam...

Jutro do pracy. Misiek chce mi montowac jakieś anteny... eR malowac płot... bo uznał że powinnam coś z nim zrobić...

 a Maciej się prawie obraził że nie odebrałam trzech telefonów dziś,,,, heheh...

============

 

jutro i pojutrze ciężko pracuję więc jutro pozwolę sobię tylko na mały "lunch" z Markiem ... który mieszka niedaleko mojego biura... a mam tylko dwie godziny...więc zjem coś z nim... i tylko tyle bo o 17 mam kolejne spotkanie z klientami...:-)

===============

No i odezwal się do mnie mój stary znajomy , który przywoził mi dzika... też go uwielbiałam ... jakies dwa lata temu..... ale jakoś cóż... dreszczyk mnie przeszedł...i kto wie...

Na razie mam kilka waznych projektów w głowie, i nie do końca mówię o facetach. Trzeba ustanawiać priorytety.

 

Niebieskie Oczy zamilkły w mojej głowie? tak mi się wydaje. Choc nigdy nie zamilkną w moim sercu. Nawet dziś rzuciłabym wszystko by je zobaczyć. Ale to już się nie wydarzy. Musi pojawić się ktos kto je zasłoni. Na razie Oni są fajni, czuli, przyjaźni, dobrzy, mniej lub bardziej bogaci, weseli, smutni... ale nie ma nikogo takiego jak On ...nikt tak ... ech..nikogo kogo chciałabym fotografować w błękitnej poscieli,  z kim będę mogła siedzieć i patrzeć... zgłupiałam dla kogoś kto mnie nie pokochał, tak jak ja jego...

Teraz wciąż dobijają się do mnie telefony, sms ... ale od niego nie.

mam zapełnione trzy tygodnie do przodu... Maciej, Ian, Misiek , Marek też chce już coś poza jutrzejszym obiadem, o Krzyszofie i jego bogato wyjazdowych planach na weekend nie wspomnę,,, eR pewnie się jutro odezwie....

 

wrzuciłabym tu jakieś zdjęcia ale nie wiem jak

I tak to moje zakręcone życie wygląda...Nie ma co... ryczeć się chce...

Dobrze że umyłam się z błota ... no siebie i rower...:-)

jakoś w dupie mam wszystko, jutro jest nowy dzień, i będzie dobry.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 313  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907313

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl