Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Celebryci, plotki, alkoholizm czyli wóda w wielkim miescie...

niedziela, 09 maja 2010 0:12
Chciałam się dzis odniesc to ostatnich rewelacji na temat Ilony Felicjańskiej... bo bardzo mi kogoś przypomniała... Piękna kobieta, kobieta sukcesu, wydawałoby się że ma wszystko, ze przeciez nie może byc alkoholiczką, ... że nie wygląda na pijaczkę z rynsztoka, prawda?

Nie znam jej historii, ale wiem jedno, jesli prawdą jest ze po 5 latach abstynencji, zapiła, rozwaliła te samochody - to uwierzcie , wiem jak musiała sie czuc. paskudnie, moralnie na dnie....
Wydaje mi się że nam , zwykłym alkoholikom czytaj zwykłym ludziom alkoholikom jest zdecydowanie łatwiej, mnie jest łatwiej. Nie muszę nigdzie sie pokazywac, udzielac, bywac, szerokim łukiem omijam puby, restauracje bo tam jest alkohol. Może i chciałabym czasem własnie posiedziec sobie, ale znam swoje zagrożenia, i wolę nie prowokowac swojego pijanego mózgu. Więc "nie bywam" 
Myslę też że w pewnych okolicznosciach bezpieczniej dla samych siebie,  i chyba lepiej jest się ujawniac. I zauważcie ile ze znanych osób zaczyna otwarcie przyznawac sie do bycia uzależnionym. ... nie sposob wymienic. Kiedyś czytalam świetny wywiad ze Staszkiem Sojką....w ktorym otwarcie mowił jak whisky zniszczyla mu zycie. Dlaczego więc nie zacząc mówic o tym otwarcie?... Oczywiscie nie zamierzam jutro wyjechac na ulice z obklejonym samochodem - mam na imie Mad i jestem alkoholiczką...heheh, ale myslę że trzeźwiejący znani ludzie mogą pomagac w kampaniach, robic coś dobrego dla wciąż rozpijającej się młodzieży i pokolenia dwudziestoparolatków...

Wiem że czasami smędzę jak tak piszę, ale nóż mi się w kieszeni otwiera ze złości na cały świat, na ten cholerny problem, jak dostaję kolejnego maila od młodych kobiet gdzie w tresci są takie slowa "....mam 22 lata, już nie daję rady, pije codziennie...pomóż mi "Tak chciałabym pomóc, ale nie zawsze daję radę. po prostu mnie trafia bo widzę jak łatwo sie rozpic gdy ma sie dopiero 20 lat... wszędzie ten pęd, ta moda na "drinki, pifko..' czy bez tego sie nie da?

Co napisac takiej dziewczynie? jak pomóc córce pijącej matki?...To pytanie do was. Piszcie . Stwórzmy jakiś zbiór porad, jakąś drogę ktora poprowadzi w dobrym kierunku. Pomyślcie o tym co?

A poza tym bylam dziś na swoim mitingu, ktory ostatnio nieco zaniedbałam. fajnie było zobaczyc wszystkich tych którzy się o mnie martwią, dzwonią i pytają czy jest ok. Niektorych nie spotkałam... zapili, najsmutniejsze że po wieloletniej abstynencji. :-(( taka jest ta choroba. Nigdy nie mamy pewności.

Ale cóż. Chciałabym czuc sie tak dobrze cały czas. tak spokojnie i bez rozhuśtanych emocji. Czego i Wam życzę...

wasza mad



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (102) | dodaj komentarz

MAJÓWKA i takie tam wspomnienioprzemyślenia:-)

niedziela, 02 maja 2010 13:53

Lubię maj. Lubię zapach taki jak wczorajszego ranka. Usiadłam na tarasie i wdychałam. Było po deszczu, pachnialy wiśnie kwitnące jak oszalałe, pachniała trawa, żonkile i narcyzy. No i miałam okazje nacieszyc sie trawą i mleczami...zanim ktoś zacznie szalec z kosiarką.
Moja Mama lubiła mlecze, te piękne żołte mlecze...cholera jak mi Jej brakuje. To już 5 lat jak jej nie ma, a miałaby dopiero 59 lat...

2005 rok... majowy weekend. Wszyscy uwielbiają wolny majowy weekend, a mnie zawsze kojarzył już się będzie z narodzinami nowego zycia.
Własnie zdałam sobie sprawę że w tamten weekend tak niewiele brakowało a nie pisalabym dla was tych słów.
Tamten weekend byl jak wielka kula śnieżna. Brudna zlepiona z brył , z lodu, z kamieni i wszelkiego syfu który się tylko do niej przyczepił. Takie było moje zycie. Zlepek czystych płatków dających nadzieję i żołte pełne psich odchodów kawałki mokrej bryji.

pamiętam że zaopatrzyłam sie w strasznie ilości wódki, piwa ... w jeden dzień wpadła do mnie koleżanka, a ja byłam juz od rana mocno wstawiona więc jak ona przyszła niewiele mi już trzeba bylo.

pamiętam jak płakałam , wtedy pierwszy raz komuś powiedziałam że się BOJE, że chce przestac. Obie byłysmy pijane, ale ona nie na tyle żeby mnie nie zrozumiec. Wtedy pojechała do domu, a ja obudziłam się mając obok odkręconą butelkę wódki, stojąca tak blisko łózka jakby to była butelka wody mineralnej....
Zresztą wtedy wódkę piłam jak wodę. Nigdy nie potrzebowałam nic do popicia.
To straszne jak teraz to piszę , ale taka byla prawda.

Przebudzenie po trzech dniach, prawie wycieńczony organizm, z ostatnich myśli rozsądku jadłam cokolwiek, zresztą wczesniej zazwyczaj coś gotowalam na zapas w razie "czego" jakiś rosoł itp. I chyba dlatego nie wylądowałam wtedy na detoxie.

pamiętam tamtą noc z niedzieli na poniedziałek...gdy organizm już nie dawał rady pic wiecej. Byłam zupelnie sama w domu, w organizmie panował totalny chaos,czulam się tak słabo że nie byłam w stanie wstawac z lóżka a rano mialam isc do pracy, do bardzo odpowiedzialnej pracy...Byłam wtedy przeciez jeszcze totalnie pełna wódki, bo kilka godzin snu przecież nie spowoduje że wytrzeźwieję...

I wtedy zrozumiałam że to koniec. Że albo ze sobą skończę, i uwolnię innych od siebie, albo sama nie wiem...nie wiem co wtedy myślalam. Ale uwierzcie mi wydawao mi się że nikomu na mnie nie zalezy, ze tak będzie dla wszystkich najlepiej jak ODEJDĘ...

ale stchórzyłam... i zadzwoniłam do mojego ojca...i poprosiłam go ostatni raz o załatwienie wolnego w pracy i przyznałam sie wprost, płakałam i prosiłam żeby mi pomógł...  a sama....

Sama poszłam do przychodni. dobrze wiedziałam gdzie. Myślicie że nie wiedziałam że mam problem?... oczywiscie że nie wiedziałam co sie ze mna dzieje, ale wiedzialam że nie mogę sama przestac.
Poszłam tam trzęsąc się jak galareta ( potem dowiedzialam się że to objawy odstawienia ).
Rozmawiając z psychologiem płakałam. On dał mi nadzieję. A ja się tego uczepiłam.
Postawiłam wszystko na jedną karte. TAK BARDZO CHCIALAM ZNOWU ŻYC

Gdy stamtąd wyszłam poczułam ulgę... Poczułam coś takiego co czuje się gdy zrzucasz niechciany ciężar z pleców. Mimo że miałam spuchniete oczy, czerwoną twarz... poczułam NADZIEJĘ , narodziłam się ponownie...

dałam sobie szansę...



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 329  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907329

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl