Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Qurwa nie wiem co się dzieje ( Cohen w tle )

środa, 27 kwietnia 2016 8:36

Nie wiem co się znowu ze mną dzieje... nie mogę spać, tzn.. zasypiam normalnie a budzę się o drugiej...i do rana zero snu... zakładam słuchawki i słucham muzyki...czytam coś w necie w telefonie... On chrapie, psy spią...a ja najchętniej bym wtedy wstała i usiadła do kompa...

Dziś kolejna taka noc...

Muszę wstać rano, bo on i tak mnie budzi jak wstaje do pracy, a potem do łózka nagle wpada Smok czyli moja owczarka niemiecka - ma 7 mcy więc już smok z niej... kładzie mi najpierw łapę na plecach, potem pyszczek na ręce...i patrzy na mnie tymi ślipiami bezgranicznej miłości...za kilka sekund przychodzi druga malutka i skórzanym noskiem trąca mnie w ucho... a za sekund pięć wpada kot... i zaczyna sie burczenie, armagedon i trzeba wstać...

Ale dzięki nim chce mi się wstawać z łóżka.

Byłam nawet u lekarza specjalisty od wariatów....lub jakby to ładniej nazwać, ludzi zbyt wrażliwych...Posłuchał, przepisał ... kupiłam i wziełam raz... bo potem dwa dni chodziłam "do tyłu'... poczytałam ulotki i się przeraziłam.

Muszę coś zrobić ze swoim życiem, bo zauważyłam, że nic oprócz psów mnie nie cieszy. Wszystko robię mechanicznie. Czasami chaotycznie.Piorę, gotuję, czasami jem, choć z apetytem też u mnie kiepsko. Oglądam bzdurne seriale w tv...i nocami słucham muzyki zamiast spać.

Może się zmuszę i zacznę brać te antydepresanty? choć wiem że zaczną działać dopiero za jakiś 2 tygodnie...a teraz będę rozjechana jak diabli...( znam to uczucie bo kiedyś już to przeszłam) Ale może trzeba ? Bo spać też trzeba , a ja na razie śpię po 4 godziny ...

No to się pożaliłam...wybaczcie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (118) | dodaj komentarz

Sobota i znów 6.30 ( martyna jakubowicz w tle)

sobota, 23 kwietnia 2016 9:36

Znów rano obudził mnie nochal... czarny kochany skórzany...i mordka oczy wpatrzone we mnie. Pancia wstań...

Facet od pewnego czasu stał się kimś kogo nie rozumiem. Niby spimy razem ale osobno. Nie wiem czy oni tez mają menopauze?... ja z pewnoscią nie mam jeszcze. Ale zaczyna mnie to wkurwiać...za chwilę zapomnę co to seks...wibrator nie wystarczy...

smutno ...i tyle

Ręka w gipsie od wczoraj... wypadek.  Kość pęknięta i staw w strzępach..chirurg powiedział że cud, bo mam takie kosci ( na rtg zobaczył) że łamią się jak słone paluszki. No dziw jakiś bo cały czas na nartach na rowerze i nigdy nic złamanego nie mialam. teraz jednak zajebiście boli... dostałam receptę na lek przeciwbólowy ...przeczytałam ulotkę ..strach... usypiający, powodujący zaburzenia w ruchach itd... już ostatnio ktoś przepisał mi takie antydepresanty, usypiające mimo że powiedziałam że jestem alkoholiczką... wziełam jeden...nie mogłam przez dwa dni funkcjonować.

Nie wiem czy wszyscy ci lekarze to wariaci? ( no chirurg jest starej daty i ok... lubię go... uśmiałam się nawet bo to gość ok 70...lat ?... a o nartach i o psach gadaliśmy... )

Ale reszta to szok.

No i weekend w dupie... boli jak diabli...Psy patrzą na mnie a ja nawet włosów nie mogę umyć... masakra

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (122) | dodaj komentarz

Umarł król niech żyje król.

sobota, 16 kwietnia 2016 15:10

Sobota zaczeła się jak dzień co dzień. 6.30 piesy wchodzą do łóżka, owczarka ma prawie 7 miesięcy... kładzie łapę na mnie a nos prawie przy mnie... Tośka wsuwa się pod kołdrę a kot mruczy tak że nie da się zasnąć. raczej burczy...mrrrrrr

No więc trzeba wstać wstaję... ledwo na oczy widzę, okulary zakładam kilka chlustów wody , trochę kremu, dres i adidasy ...no nie ...hehhe asiksy...- zaszalałam na fajne sportowe...no i trzeba się uczesać. Włosy mam lekko rudy blond, i dobrze się w tym kolorku czuję...choć nie wiem czy do blondu nie wrócę.

Więc poranny spacerek... idziemy sobie ... nad rzeką nad którą spacerujemy jest fajnie, cicho.....dopóki inne psy się nie pojawią, bestia szczeka jak oszalała...

No ja znów o psach... ale co poradzę że to moje oczko w głowie?

A w temacie ... praca...znów od poniedziałku mam co robić. Trzeba jakoś zarabiać. Może teraz z mniejszym stresem. Mniej ambitnie ale spokojniej. Chyba mi to potrzebne. Zobaczymy. Normalne godziny... z psami będzie można się powłóczyć....

I to mnie cieszy. ...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (137) | dodaj komentarz

Pierdole pracę w chorych instytucjach ( z Imbirem w tle) i Seal też...

czwartek, 14 kwietnia 2016 20:03

Dawno nic nie pisałam....

W zyciu bywa różnie...u mnie raz wzloty raz upadki przez lat wiele. Było pięknie z kimś, potem była pustka teraz znów jest stabilnie... Praca, którą jak mi się wydawało lubiłam...tak mnie wykończyła że wylądowałam u psychiatry z  depresją. Niestety. Chyba nie nadaję się do pracy w czymś takim jak teraz bank... Nigdy nie byłam maszyną, machinerią do wciskania naiwnym staruszkom czegoś co doprowadzi ich do bankructwa...byle zrobić plan. I osoba niby mądra, ale wciskająca w głowę takie bzdety o dochodowości...etc...

Kiedyś jak zaczynałam pracę w bankowości...pracowało się normalnie, teraz to jakieś kazamaty...... odeszłam... bo co rano cisnienie mimo tabletek 170/110... puls po rannym spacerze z psami ponad 100 ... zaczełam się martwić.

Trzęsłam się normalnie, rano wstając "chodziłam" po scianach...musiałam się trzymać...masakra.

Wstaję około 6.30 bo psy chcą wyjśc...i jest jasno... Ale masakra. Myślałam , że jak wrócę do bankowości, którą znam od zawsze to jakoś się odnajdę, Niestety. Moje ego tego nie wytrzymało. Nie potrafię kłamać, wciskać, zbyt wiele etyki we mnie.

żałuję że jednak, tak jak kiedyś chciałam nie poszłam na prawo.... może byłabym w tym dobra.?

A teraz ... coż ...włóczymy się po łąkach, kocham patrzeć jak nasza śliczna czarno brązowa sunia rośnie na piękną owczarkę...włazi do rzeki...i śmieje się za każdym razem gdy wołam - do mnie..... na razie słucha na zasadzie smaczków... mądrzeje z dnia na dzień...

Kolejna przeprowadzka wyszła nam na korzyść. Przynajmniej normalnych sąsiadów mamy. Trzy piętra -trzy psy... wszystko i na temat. Normalni. Nikt nie robi problemów, że pies szczeka...:-)

 

Wiem że to mało wspólnego ma z piciem, ale jakoś mnie to uspokaja, szukam alternatyw by nie pić, gdy mnie szlag trafia. mam psy, cel, by wstawać z łóżka, by ruszyć tyłek na długi spacer. Kiedyś tylko one potrafiły mnie wyciągnać z łóżka, gdy obok stała butelka wódki czekająca na poranek. Teraz stoi butelka wody, bo nadal dużo piję w nocy. Kiedyś potrafiłam w nocy pić tylko wódkę...  zasypiać i pić dalej. 

Nie mam pojęcia jak funkcjonowałam. Może fakt bycia wciąż na rauszu pozwalał?

nie wiem, nie pamiętam

Myślę, że trzeźwość ma swoje dobre i złe strony.

Dobre to normalnośc, złe to dla mnie alkoholiczki - nuda, stany depresyjne, leki. Jak piłam , nawet niewiele to czułam radość z życia, od czasu gdy nie piję to leki, deprecha, na przemian ze stanami emocjonalnymi góra dól... staram się to jakoś zapełnić. Adrenalina ( sport, wysiłek ) teraz cieszę się z psa, bo od dawna marzyłam by zapełnić pustkę po moich owczarkach, lekarz przepisał coś czego nawet nie tknę, bo strach. Nie chcę się uzależnić od leków, a ten psych to wypisał mi całą aptekę ... gdybym była nieświadoma to poległabym po trzech dniach. Antydeprechy , nasenne i jeszcze jakieś... wzięlam jedną tabletkę i dwa dni chodziłam "do tyłu"

Chyba gdzieś głebpko we mnie ta choroba tkwi.

Dobrze, że moja Bestia mnie przywołuje do porządku.

Chciałam wrzucić fotkę, ale znów coś nie działa.

Ogólnie podsumowując czuję wiosnę, ale tylko dzięki mojemu owczarkowi, mojej suni, reszta jakoś na razie mnie rozczarowuje. Może wrócę na normalne tory za tydzień lub dwa. Na razie tylko czytam, słucham audiobooków. włóczę się z psami, słucham Fisha, i Turnała... I Korteza oraz Seala ... i czekam aż mi wróci chęć do normalności, którą utraciłam...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (134) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 292  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907292

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl