Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 745 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jest Ok Nek w tle..

niedziela, 27 kwietnia 2014 23:19

Nissan Navara nie wystarczył by dac mi nieco wiecej radosci.... choc trochę polubiłam wnętrze w kremowej skorze... kolacja w pieknym miejscu ...

Niestety nie da się 

Cały czas zagubiona, zatopiona ..... zakochana

Zamyślona...i to jest bez sensu

Serce gdzies utopione nie jest latwo wyłowic i uzdrowic na nowo. Wciąz  Nek jest ze mną ( to włoski wokalista... uwielbiam go tak jak Biaggio Antonaci...) 

Chyba podzialał na mnie bym zaczeła się uczyc włoskiego...Sei grande....

Kolejnego wieczoru znów ( już zapominam dni tygodnia... ) Pojawił się ktoś. I byl sympatyczny.... a dzis wrócił fajny facet....

 

ciepły, kochany, szalony

seks szalony,,,, na blacie w kuchni, na schodach, i nie zdążyliśmy się rozebrac....

 

Zabrał mnie do sypialni,

Zasnał na chwilę, potem pomyślałam..... lepiej niech juz jedzie....

Pojechał

teraz będzie Maciej.....Maciej jest niezwykły...   wariat, włóczykij  jak ja.... nie jak tamten .... lui parla con me..... Maciej zaczyna inaczej niz większosc facetów których znam. i do tego to imię....

Maciej jest piękny.... wysoki tak jak lubię, .,....bardzo ...... włosy troszkę długie..... bo ma taki styl, ale ciemne proste....

jutro Maciej przyjedzie....

Zastanowię się tylko nadal nie chce Czarodzieja

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Byli i obecni - jak sobie radzic?

piątek, 25 kwietnia 2014 13:29

Zamykalam dziś oczy bo świeciło słońce i był piękny dzień

Myślicie, że mozna zakochac się tak totalnie... w kimś kto powinien zniknąc z mojego życia a może oboje jesteśmy sobie przeznaczeni....?

 

nie mam bladego pojęcia co się ze mną dzieje.

Dziś dzwonili do mnie Wielcy Byli mojego życia....tzn bez męża... i z kazdym rozmawiałam prawie godzinę..... o co w tym chodzi.?  wolałabym żebyśmy się kłocili bo wtedy nie czułabym pozytywnych uczuc... 

Pierwszy dzwonił bo jest kilka spraw.... miło było , choc jak zawsze ostatnio slyszę ten jego smętny glos to zamierzam zapytac czy był chory czy dopiero zacznie zygac, lub ....

drugi...

z nim było przyjemniej....a nawet bardzo... prawie mam wrażenie że wariat znów mnie chce wkręcic w coś...Po naszym ostatnim spotkaniu wyczułam że cos głupiego mu przyszlo na myśl. ... I chyba miałam rację. 

Fakt zachował się ok.... prosiłam go by wysłał mi resztę rzeczy i zrobil to. Zawsze był facetem z wielkąklasą i to mnie w nim ujeło. Teraz też nadal zachowuje  się super, nigdy w to nie wątpiłam.... i nie zwątpię. Nadal mam ochotę czasami z nim porozmawiac... tak jak dzis ...o wielu sprawach...nie sądzę i wiem że nie nudzi się w łózku... ale nigdy nie był facetem o ktorego byłam zazdrosna...więc niech się bawi. No z łóżka bym go nie wygoniła i nigdy tego nie zrobiłam....

 

ale nie wnikam co dzieje sie teraz...:-)))

Było, mineło....nie wracam..., przynajmniej się staram. To moje pieprzone zycie rzucało mnie w szpony facetów, ktorzy niestety byli ech....a może ja zawsze miałam takie kryteria wyboru....

Teraz zakochałam się w kimś szalonym....nie mogę chociaż powinnam odciąc się szybciej niż to możliwe....

Zgłupiałam na tyle że ledwie pracuję, że chcę tylko jechac do niego i od niego wracac.... 

Takie rzeczy nie powinny się zdarzac .... on i ja jak dwoje szalonych osób....zaczarowana jego myslami, jego osobą... facetem, ktory ma szafę pełną niesamowitych ciuchów.( trzy kurtki skorzane  niezwykłe..

Myslę że coś się stanie...

 

Dziś za godzinkę wsiadam do fajnego autka... Zawsze takie chciałam miec... Nissan Navara..wielki czarny...

Nie wiem dlaczego jestem taką fanką samochodów...Tych terenowych, dużych... nigdy nie kręcily mnie te sportowe, małe ... tylko od zawsze te duże. 

nigdy jakies tam cabrio....

Może mam w sobie coś dziwnego....

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

PKS i reszta

czwartek, 24 kwietnia 2014 0:02

ohhh zakochalam się w tej piosence

 

Poznajemy się zupełnie przypadkowo. Usmiechamy się do siebie. Potem nosimy na sobie swoje ubrania by czuc się blizej... 

czasami nieświadomie ...

dziś miałam dzień makabryczny... problemy z komunikacją, ( poczułam się jakbym mieszkala gdzies na Syberii a nie w Polsce...nagle ptrzestały jezdzic autobusy, bo ktos czegos nie dopilnował z koncesjami... !!!)

więc cudem wrócilam do domu...

zadzwoniłam do mojego Czarodzieja .... i powiedział, że mam do niego jechac, zamiast się martwic się czy dojadę do domu... 

To było piękne....takie czarodziejskie...On znow chciał bym otworzyła jego Zamek...i znów tam została...Niewiele brakowalo bym pojechała....ale nie mogłam...czerwona sukienka, szpilki, i brak czegokolwiek do przebrania przypomniały mi, że lepiej nie szalec....

i nie szalałam.

Trudem,  razem z kimś nieznajomym dotarlam do domu. Nadal zastanawiam się jak to jest mozliwe w cywilizowanym kraju, że jakiś dyrektor? syndyk ?... nie dopilnowal dokumentów i autobusy są zawracane z drogi.....szczegolnie że brak jest komunikacji pkp....( szyny i dworce rozkradli dawno)

 

Miałam wiec ochote pojechac do Niego, ale nie mogłam.... 

zakochałam się chyba....

a tu trzeba pracowac, myslec....

nie wiem co się ze mną dzieje....

Może nic,  a może zbyt wiele...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wielkanoc , ufff juz za mną

wtorek, 22 kwietnia 2014 5:03

Kiedyś już pisałam nie raz że nienawidzę świąt. Nie lubię tego przymusu gotowania, "szykowania" ubierania się i siedzenia przy stole.

jedzenia i jedzenia....

Boże Narodzenie ... Wielkanoc...

ludzie szaleją. Może jest w tym magia gdy wierzymy ze tak było. Ale gdy nie?

 Tradycja.

Nie jest to ważne....przynajmniej dla mnie

Pojechałam i chcialam żeby było  ładnie i miło... zrobilam tyle ile mogłam.

Poszłam na spacer. Lalo jak diabli... i zatrzymał się samochód, Zapytal mnie kierowca ... podwieźc.... ?.. ( w głowie zaświtała myśl.... UWAGA)....ale rozum zniknął

pomyślałam że mam niezbyt daleko... a potem

powiedziałam .... chętnie

już wiedziałam że w moim wieku nie robi się takich rzeczy... a z drugiej strony uśmiechnelam się w duchu....nie jest ze mną żle skoro wciąż tak sie dzieje

 

Marcin.... bo tak mial na imię kierowca....

Marcin był niezwykle milym facetem... ma/ mial? 35 lat... nic nie było czynne jak to normalne w niedzielę wielkanocną. wiec zabrał mnie tam gdzie chcialam .... na przełęcz Przegibek....potem zjedliśmy kolacje w knajpie  u Bulgara i pojechalismy na cmentarz.... do najważniejszej osoby w moim życiu.

 

Białe pachnące goździki... - kupił je dla mnie... obcy , totalnie nieznajomy, ... ( i jeden trafił na cmentarz gdzie byliśmy  )

Pomyślałam. że muszę wracac do swojego życia. 

Marcin zawióżł mnie i chciał się umowic ....ale powiedzialam mu że nie jestem "stąd"....a generalnie fajny facet.... Przezyłam fajny wieczor po wciekłym dniu. Zasadniczo fajną noc. Bo wróciłam ok drugiej... i tak wczesniej niż moja córeczka.....

Reasumując poczułam się jakbym miala 20 lat mniej.( wtedy wciąż ktoś mnie podwoził ... tylko wtedy to robiło wrażenie , dziś każdy ma bmw lub audi...)

Jeżdząc szybkim(  cholera, miał subaru ) samochodem po miejscach w ktorych nie bylam wiele... sto... lat... ogladając moje ukochane miasto z perspektywy moich kochanych gór. Marcin okazał się fajnym facetem.  Pokazał mi to czego brakowało mi ostatnimi laty. Gdybym się tak nie pospieszyła to pojechalibysmy jeszcze w jedno miejsce... ale może to innym razem. Polubiłam go. 

Odwiózl mnie. Odprowadził. Miłe . 

Wróciłam do mieszkania. I usłyszałam.... gdzie bylaś? i .....bleeee ( pomyślałam...? cofnął się czas?...) ... ojciec mnie najwyraźniej uznał że jestem nadal małą córeczką...która wraca za późno ,,,, ale nie kłociłam się. Poprosiłam tylko żeby się położyl spac. 

To nie był koniec...

Za chwilę telefon. Moja kochana dzwoni, że nie ma kluczy i żeby nie budzic nikogo... i czy na nią poczekam...Uśmiałam się na myśl jak to przyjmie Tatus ( dziadziu)... ale wbiłam się w fotel i czekałam. Oczywiscie potem byla jazda na maksa... bo on wstał , zrobił aferę ... że ja po nocy wracam, a jeszcze pozwalam "dziecku"... ( ktore jest de facto pełnoletnie)..

Wszyscy jakoś przykryliśmy się kołdrami. .... Tylko księżyc świecił nam w oczy.

To niestety nie wróżyło udanego dnia.  Ranek jednak pokazał że góry są wyraźne. Cudne. I słonecznie ciepło .....

Idealnie by spędzic dzien.

Sniadanko Tego Ważnego Dnia... przygotowałam idealnie.  Może nie wymyślnie, niekoniecznie według mody... ale pysznie ... i potem się zaczeło... wyrzuty, .... masakra...

 

pomyślałam - dlaczego mam to słuchac? przyjechalam... starałam się , choc wcale nie musiałam, wydałam mnostwo kasy na wszystko... ale ok...

gdzies jednak obudził się głos... idz , zrób coś...

więc poczekałam chwilę, i dałam szanse by się uspokoiło....

Było coraz gorzej.... 

 

Więc zabrałam swoje rzeczy i pojechałam 

Decyzja  wywołała szok... jak to "wypada i co ludzie powiedzą"... i że przecież nic nie jedzie w takie świeto itd.... i oczywiście mnostwo głupich komentarzy.....

Poczułam się w końcu wolna. Bez pretensji,nacisków, ograniczen..... w końcu mam swoje lata ... 

 

Pomyślałam ... pojadę do Niego. bo nadal go kocham. Mojego Czarodzieja z Mostu, z Zamku.... nie chciałam wracac do domu. 

Zachwycił się moim przyjazdem. ... Mało powiedziane, wpadl w jakiś amok... 

Czuł się taki samotny ... prawie plakał mi przez telefon... 

więc jak dojechałam  na dworzec w.... to czekał na mnie ...( inaczej bym go opieprzyła, bo mialam ciężką torbę....!!!!!)...ale miał jeszcze troszkę ładnych kwiatów.... bestia... moje kochane żonkile...

 

Podjechaliśmy pod dom. ... Nie umył okien. Jak to facet bez kobiety. Polubiłam ten dom i psa. Harry kocha mnie bezgranicznie. Wielki wilczasty.....wzięty ze schroniska. ale musiał byc szkolony, albo super inteligenty.... bo reaguje na komendy... 

 

 

 

teraz o Nim

On tym razem zrobił wiele by mi pokazac ile jest wart, i jak mnie kocha. I wiem to. 

Noc była szalona. i nawet totalny męski bałagan jaki panuje w jego domu ( jakes 180 mkw)  nie przeszkadzał  mi tym razem....

rano obudzilam się wczesnie. Harry "zapytał"...chodzmy na spacer.... wiec poszliśmy. Brakowalo mi tego. Nie faceta , tylko fajnego psa, ktory wie że trzeba wstac 

Dzielnica willowa, wszyscy spią... piękne ogrodzenia, czasem jakis piesek

 a ja nie  lubie malych psów....

Harry szczęsliwy tak jak ja.Jego  Pan chyba też

 

Moglabym w tym Zamku  zamieszkac....No i zawsze słuchac The Rolling Stones...Time is on my side.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

pelnia szczescia 3,44 am

niedziela, 20 kwietnia 2014 3:59

Pelnia ksiezyca. Wali w oczy. Klotnia za durnymi slowami. Wciaz. Wciaz.Rodzina.....

Bez sensu 

Ja..ucieklam... gotowalam...pieklam...

 

Staralam sie. Dostalam po dupie za moje wpieklowstapienie.......i co?

 

Wyszlam. I ech...deszsz zmyl ze mnie placz i dal mi bialy gozdzik ktory pachnial...i pojechalismy na cmentarz.

...tam gdzie wieje wiatr i gdzie kocham rozmawiac z Mama

 ..polubilam go.

Nie wiem skad sie wzial na tej drodze...

Moze to deszcz  a moze nadchodzaca pelnia...a moze ...pies?....

Owczarek niemiecki?....

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 417  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864417

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl