Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 041 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Morning Side - czyli poranki na trzeźwo

niedziela, 10 kwietnia 2011 9:31

Kiedys,  sto lat temu kupiłam sobie płytę Steve Winwooda... ( juz chyba sie przyzwyczailiscie ze często piszę pod natchnieniem jakiejś muzyki na która trafiam..) zakup pewnie był pod wplywem radia od ktorego jestem tez uzależniona - ale raczej in plus- ... no a szczegolnie pewnie pod wpływem Niedzwieckiego... I na tej płycie jest utwór Morning Side... nigdy sie nie zastanawiałam nad trescią tego utworu,ale jest wspanialy -  i dzis rano zerwałam sie bardzo wczesnie, obudzona słoncem i rześkim zimnem w domu....:-) i mimo ze ktoś moze pomyslec - wariatka - w niedziele o 6 rano zamiast spac  gdzies ją nosi...( posluchajcie tej plytki - w calosci tez jest rewelacyjna i mimo upływu lat wcale sie nie zestarzala !!!!)

A ja ? ja sie ucieszyłam z kolejnego trzeźwego poranka, z chęcią do wstawania, bez zastanawiania sie co było wczoraj..

zabrałam wiec psy, ktore z radosci nie potrafily ustac w miejscu ... i założenie im obroży graniczylo z cudem, ubrałam sie ciepło, bo mimo słonca w moich okolicach wiatr nadal jest "polarno morski" i wieje jakbym conajmniej mieszkała na wybrzezu a nie w górkach... no poszlismy.

Cicho, pusto, wszyscy gdzies tam w poscieli albo dopiero wstają ...bo przeciez w niedzielę nikt nie bedzie w pole jechał...

a ja ? jak wariatka, taka pozytywnie zakrecona, idę z nimi, mowię do nich, one jak szczeniaki ...szaleją jakby heheh" spuszczono je ze smyczy ":-)))

A swoją drogą skąś jednak wzieło się to powiedzenie - spuscic ze smyczy..- i to jednoznacznie dotyczy ludzi. jak czują ze mają lekki opór to idą  przy nodze, a jak tylko odepnie się klamrę to niektórzy szaleją bez pamięci.

Ale chyba nie o tym chciałam pisac. Chcialam napisac ze jestem raczej szczęsliwa ostanio, a juz szczegolnie dlatego że cieszy mnie pogoda, muzyka, jakies tam drobiazgi, bo to jest wazne.

nie czekam na wielkie uniesienia, trochę plyne z prądem, nie ukrywam, realizuje swoje drobne przyjemnosci, a dzis cieszy mnie to poranne wyjscie, bo od pewnego czasu nie miałam ochoty na spacery itd...

sezon narciarski sie skonczyl, rowerowy jeszcze dla mnie nie zaczął, bo zimno, i jakos tak nie mogłam znalezc sobie miejsca. A dzis rano poczułam ze znow mi sie chce. ..

Niedawno powitałam wiosne nad morzem. Uwielbiam morze zimą i trafiła sie okazja ... znowu napadła mnie nostalgia ze chciałabym tam mieszkac, ale czy to sie kiedys zrealizuje? nie wiem... chyba chcialabym moc bywac czesciej, moze uda mi sie kiedys?

lata mijają, a ja czytalam kiedys o kobietach, ktore mimo upływu wieku wcale wewnetrznie tego nie czują, i ja chyba do nich nalezę... powinnam byc powazniejsza, miec jasno nakreslona przyszłośc itd...a ja nadal jestem taką dwudziestoparolatką w głowie, ktora wciaz chce zawojowac swiat... - moze to naiwne, ale dzieki temu robię czasami fajne, szalone rzeczy które " nie przystoja " kobietom w pewnym wieku :-))))

Niektóre moje kolezanki , często mlodsze ode mnie , mowią do mnie ze mi zazdroszczą tych pomysłów, nieplanowanych wyjazdow, sportu, wariactw, konceryów na które wciaz mam ochotę itd...

Bo ja nie lubie stagnacji. Nie mam dopalacza w postaci alkoholu wiec sama sobie te emocje reguluję... i niech tak juz bedzie... kiedys pewnie juz mi sie nie bedzie chciało, ale jak czytalam ostatnio wywiad z 80 letnią Anną Milewską ( która wielokrotnie spotkałam w Lądku na znanym Przeglądzie filmow Gorskich im . jej męza ) to pomyslałam ze jest fajną kobietą, i mimo lat taką sprawną, i mlodą duchem... - i jest szansa ze mi sie wciaz jeszcze będzie chciało bo do 80 jeszcze mi troche zostało heheh

Trzymajcie sie cieplutko, korzystajcie z tego co macie wewnatrz no i z wiosny , bo na trzeźwo wyglada zupelnie inaczej niz na porannym kacu co???...

no i ps. Koncert Fisha - mojego kochanego Fisha był fantastyczny, nieporównywalny i mogłabym jeszcze pisac i pisac... gdybym miala czas to pewnie przejechalabym pół Polski aby zobaczyc go jeszcze w innych miastach... Mały, kameralny, akustyczny, doskonaly... i wciaz mam w uszach wykonanie Fugazi..., Row meat i mojego ulubionego The Company... gardło bolalo mnie przez dwa dni, bo nie sadziłam ze znam te wszystkie utwory na pamięc...hihi:-)

jak ktoś z was byl na koncercie niech sie dopisze!,  jak ktos nie był tez zapraszam ...

wasza Mad

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 300  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907300

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl