Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 040 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

święta i ten zajebisty chaos ( eddie bri..w tle )

czwartek, 15 grudnia 2016 12:30

Poszłam jak co tydzień na targ za rogiem, kocham ten targ... normalne obsrane jajka, które mogę ugotować na miękko... mleko które ma śmietanę i tak dalej... a kapustę kiszoną to kupuję tam od jednego chłopa...i nie wiem czy teraz się depcze by kisić...ale pyszna taka, że nie dojdę do domu a połowę zjem...potem Owczarka wcina... 

ale nie o tym miało być

święta... chce mi się pić... wciąć być na rauszu czy jak to zwać... kiedyś poznałam kogoś kto miał na terapii za zadanie napisać 50 zdań typu : bo szkłem przejdzie"... napisał sto więcej... 

Hmmm. Mnie jednak jak co roku męczy nienawiść do świąt.. odkąd ten bóg, może siła wyższa odebrała mi Mamę to i choćby super ksiądz dał mi rózaniec z Medjugorje ( bo ostatnio dostałam od super młodego księdza ) to nadal mam doły. 

Pamiętam święta dziecinne, ...czekało się by odsłonić firankę i zobaczyć czy gwiazdka jest ...potem prezenty... gdy żyła moja babcia... potem bawiliśmy się w święta jak moja córcia była mała... a my w kuchni gotując barszcz łączyłyśmy martini z wodą..., dlaczego ? bo lubiłam, mając 25 lat lubiłam delikatny rausz, nie, nie upijałam się, bawiłam się alkoholem, smażeniem tych ryb ... robieniem sałatki... wtedy było to takie niewinne... potem gdy tyle się zmieniło... smażenie ryb stało się obowiązkiem ...dla 15 osób.. bo sobie tak siostry wymyśliły ( siostry eks ...nie zakonne) plus barszcz , sałatka.. bo ja niby miałam czas... Nienawidziłam tych durnych posiadówek od 10 do 19 przy żarciu... urywałam się czasem, przy ogólnym zgorszeniu...i wracałam do domu , by usiąść w fotelu, w którym właśnie siedzę, choć nie w starym domu... 

Nie wiem co znaczy magia świąt, szaleństwo głupoty w wydawaniu pieniędzy...czy potrzebujemy takich rzeczy? męczenia się? stania w kolejkach , sprawiania na siłę przyjemności?  Ja nie lubię i głeboko mam gdzieś całe te dwa dni... szkoda że brak śniegu...bo narty ostre, a mój były  przysłał mi pozdrowienia z Alp... no cóż Gopr go wysłał... ( frankcly... moje wstawiennictwo bo do Gopr nie da się wejsć bez poręczenia)  niech mu snieżek za mnie w doły nart wejdzie heheh i gogle przymarzną...:-)

Troche zatęskniłam za górami, ale kolana kiepsko...odnalazłam swoje okulary Julbo , w których zdobywałam Górę Europy czyli Blanca... powinnam je sprzedać, może komuś posłużą, a są normalnie dosyć drogie... a może zostawię? by gdy zobaczę je kiedyś to pomyślę ....byłam tam z nimi...

Reasumując siedząc gdzieś w pustym barze na rogu mej ulicy...jak śpiewa Edyta Bartosiewicz...ale jest we mnie coś...

Już pisałam?, że nie chcę świąt... choć mam pierogi w tle.. ciasto pewnie też.. znów chcę uciekać... kupić wino i uciekać....zabrać psa i...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (233) | dodaj komentarz

Ból fizyczny

piątek, 09 grudnia 2016 21:51

Słucham listy w Trójce, i coraz bardziej wkurwia mnie to co robi polityka z tym moim ukochanym radiem, komu teraz ufać...nigdy nie wchodziłam na tematy takie polityczne, ale teraz to wywołuje we mnie złość, i co za tym idzie glód.  Chce mi się upić ze złości ...złości nie przerobionej do końca na warsztatach

Leże sobię i słucham radia i dużo agresywnej muzyki teraz, co nie znaczy że nie lubię ....bo czekam na koncert kochanego Aerosmith ...ale martwi mnie to upolitykowanie radia skoro tyle ludzi słuchaczy protestuje . 

Mam w sobie znów to samo jak co roku o te porze. święta... całe szczęście że tym razem w weekend i tak szybko... nie będę już pisała po raz wtórny, że nie lubię świąt.. tego cholernego biegu po karpia, po chałkę i klejenie pierogów... 

Nie lubię i tyle

w Tym roku nareszcie mam spokój. 

nie musimy na siłę kupować dla pozoru choinki 

nie mordujemy karpia

nie musze kleić pierogów. nienawidzę!

znikamy sobie ...

i w dup...mamy całe święta

dla mnie święta skończyły się gdy ten on czyli bóg zabrał mi Mamę i nie wrócą nigdy.... kiedyś a zazwyczaj zawsze na naszych mitingach w grudniu wywalałam ten ból...i tkwi nadal. 

Nie lubię świąt, wybaczcie jeśli kogoś uraziłam, ale taka moja natura, walę prosto w twarz. 

Byłam ostatnio przypadkiem w kosciele... jakiś miesiąc temu... weszłam. msza ...posiedziałam, ...płakałam podszedł do mnie młody ksiądz po mszy...przyniósł chusteczki...wytarłam się, wygarnełam mu że jestem wkurzona na życie na mój nałóg...i wiecie co? przyniósł mi różaniec ...taki specjalny...i choć mam opory to mam go razem z ukochaną biblią Tysiąclecia na parapecie.nad  łóżkiem... wziąć?

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (248) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 306  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907306

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl