Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 745 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sylwester uzależnionej...

poniedziałek, 30 grudnia 2013 20:38

Dziś się nieco wkurzyłam na klientkę , która zawracała mi głowę w weekend a dziś po prostu zadzwoniła że nie przyjedzie na spotkanie. Mogłam leżeć i pachniec cały dzień, lub nawet chodzić w ulubionej koszulce nocnej i pracować w domu   zamiast robić niepotrzebne kilometry do biura...

Ale w sumie, ruszyłam się z domu, spotkałam z przyjaciółką, po drodze udało mi się załapać do ulubionej fryzjerki...weszłam ot tak... i miała dla mnie czas!. Olałam to przed świętami.i  Więc mam dziś pięknie zrobione włosy, nieco skręcone,  które pewnie jutro też będą wyglądały fajnie. .

Po drodze wpadłam kupić pończochy na jutrzejszy wieczór, jakieś świecidełka na rękę i na uszka... bo jak zerknęłam rano na moją biżuterie, to jakas taka klasyczna, albo srebro albo złoto...zero błysku...codzienna.( czyli do pracy ). a ja chcę trochę poszaleć. ...

Przez ostatnie lata wolałam przespać północ, niż wkurzać się że nigdzie nie potańczę...

W ciągu dnia jakoś tak się trzymałam, a że kocham radio to jakoś pod wieczór smutno mi się robiło słuchając,  że inni się przygotowują do imprez... a ja tracę piękne lata przez nałóg. Wiele lat miałam wpojone że mi "nie wolno" bo to wyzwalacze. Zdaję sobie z tego sprawę, ale wszystko w normie....

A tu nagle się okazało że można bawić się bez alkoholu, że nikt nikogo do niczego nie zmusza, jeśli tylko nie spędza się go siedząc na "domówce" i patrząc na stół pełen alkoholu, gdy wszyscy inni zalewają się w trupa...

Przetańczyłam kilka trzeźwych imprez, pod warunkiem że nie musiałam cały czas słuchać pijanych gadek i impreza nie polegała tylko na piciu, ale na dobrej zabawie na parkiecie.   Wiec dlatego staram się już nie spędzać fajnych wieczorów typu Andrzejki czy Sylwester w domu. Wiem że na domowych imprezach niestety trudno ruszyć się od stołu pełnego alkoholi...a mnie to nie służy.

Dlatego już tak nie chcę.

I jutro nieco poszaleję:-).

Sukienka gotowa...

Bawcie się dobrze, ja zamierzam. !

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
5

komentarze (18) | dodaj komentarz

Po świętach

niedziela, 29 grudnia 2013 11:41

Trochę leniuchowałam z blogiem, ale jakoś tak nie miałam weny.

Wszystko minęło spokojnie, planowo i nawet bardzo rodzinnie. Żadnych zapijań, pierogi i barszcz wyszły idealnie tak jak rodzinne zdjęcia z Wigilii.

Generalnie było ciepło słodko że aż miło..

Nawet zdrówko mi nie szwankowało, może dlatego że mam trochę mocniejszy lek.

Drugi dzień świąt zaproszeni byliśmy do znajomych bo rodzinka się porozjeżdżała już.

Nie chciało mi się iść, ale w sumie spędziliśmy miły wieczór. Co niektórych w piątek bolała głowa, ale ja tylko odsypiałam. Może jestem teraz zbyt osłabiona, i jakoś bym tylko leżała i oglądała filmy.

Najdziwniejsze że po całych tych świętach schudłam 2 kilo zamiast przytyć. No to bardzo pozytywne bo na sylwestra mam dosyć obcisłą sukienkę...

czas tak szybko przeleciał że aż nie wiem kiedy minął ten cały tydzień.

Jutro powrót do rzeczywistości... i to taki dosyć intensywny.

Trzeba się ogarnąć. Dosyć tego leżenia pod kocykiem, choć nie ukrywam że lubię się poprzytulać i czasami tak spędzać czas.

Za oknem taka dziwna pogoda.

Chyba jednak dziś wybierzemy się na Hobbita... żeby już tak nie wrosnąć w kanapę:-)

Życzę wam udanego Sylwestra, fajnej zabawy jeśli ktoś się gdzieś wybiera, i niezbyt wielu fajerwerków ze względu na psiaki.

I wkroczmy w ten 2014 z realnymi postanowieniami zrobienia czegoś dobrego dla samych siebie!


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (14) | dodaj komentarz

Szpital, Ratownicy czyli życie i dystans do siebie

poniedziałek, 23 grudnia 2013 9:04

Spędziłam dzień w szpitalu... tak jak przypuszczałam...choć mogło skończyć się całym weekendem...

Koszmarnie czułam się w piątek rano... niby ok, ale jakoś okulary "sprawiały" że kręciło mi się w głowie, lekko obijałam się o framugi drzwi...jakbym była wstawiona. Więc sprawdziłam to swoje ciśnionko... i zastanowiłam się ... ten aparat nie pokazuje prawdy... Ale coś mnie tkneło. Szpital mam rzut kamieniem, przespaceruję się i niech mi sprawdzą. Poszłam więc. Do przychodni ... tam zero pielęgniarek... wszystkie się szkoliły... usiadłam więc i czekałam... Myślałam że wszystko ok... aż tu nagle słabiutko...bardzo słabiutko...chyba traciłam rzeczywistość... pojawiła się pielegniarka z gabinetu kardio...i hmm 188 na 110... potem juz tylko jazda na  oddział ratunkowy z dwoma miłymi ratownikami...i badania, kroplówki i dochodzenie do siebie... cały dzień wyjęty z życiorysu...

Gdy tak sobie leżałam na tomografii ( bo uznali że trzeba wszystko zbadać...) pomyślałam głupio, że czuję się jak w filmie, jakby mnie to nie dotyczyło... jakbym stała obok. Jakbym patrzyła na obcą osobę. A to dotyczyło mnie. I zdałam sobie sprawę że w kazdej chwili mogę się dowiedziec o czymś czego nie chcę się dowiedzieć. I znów wróciła moja stara filozofia życia. Która się gdzieś zatraciła ostatnio.

Pracować by żyć, a nie żyć by pracować.

Korzystać z każdego słonecznego i szarego dnia, nie patrzeć czy pada deszcz, jechać w góry, nad morze,  spacerować w śniegu, leniuchować, kochać się, szaleć... żyć. Robić te wszystkie rzeczy które chciałabym móc wspominać na starość, jeśli ona nadejdzie. Bo właśnie przekonałam się że może nie nadejść, albo może być żałosna. ...

Leżąc na tym łóżku pod kroplówką patrzyłam na pracę młodej lekarki i ratownika medycznego. Pomyślałam. To jak prawdziwy film. Trafiłam na fantastycznych miłych i empatycznych ludzi. Może nie w każdym szpitalu tak jest, ale ja czułam się bardzo dobrze "zaopiekowania".. i specjalnie obserwowałam jak obchodzą się z innymi pacjentami... często "ciekawymi "przypadkami...hmm i widziałam tą empatię. Mimo tej ciężkiej pracy. Dlatego mam wielki szacunek do tych chłopaków.

Byłam też mile zdziwiona że zrobili mi tyle badań, choć ponoć panuje ogólne przekonanie że robią tylko minimum. A ja tylko zasłabłam bo miałam zbyt wysokie ciśnienie...no musiało być nieciekawe, bo jak na mój wiek to się nieco przejęli, ja zresztą też.

Dlatego teraz zwalniam rytm.

A może zwiększę tylko w kierunku zimy... która przynajmniej w mieście nie nadchodzi... a stoki tylko są sztucznie naśnieżone. Nie wiem na co los mi pozwoli....

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
6

komentarze (10) | dodaj komentarz

Trzeba sobie odpuścić czyli sygnały ostrzegawcze

czwartek, 19 grudnia 2013 13:31

Często sami wpędzamy się w błędne koło. Staramy się wszystko zrobić idealnie, każdemu być usłużnym, grzecznym i perfekcyjnym dla całego świata. Zapominamy o sobie.

Koniec roku jest dla mnie pracowity, wracając autostradą do domu wieczorami łapałam się na tym że byłam tak zmęczona i zwalniałam do 80 lub nawet mniej...a pędzący za mną TIR trąbił i mrugał światłami. Idiota - pomyślałam , przecież jadę spokojnie prawym pasem i jak chce to niech mnie wyprzedzi. Droga wolna. Wolałam jechać trochę dłużej ale dojechać, a nie roztrzaskać się gdy przestanę myśleć.

Stres, napięcie że jestem odpowiedzialna za tyle spraw podniosły mi ostatnio ciśnienie do niebezpiecznych granic. I na cholerę?... Zdążę to zdążę, nie to nie,... nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za innych i za rzeczy na które nie mam wpływu. Bo niestety nie mam. I może dobrze.

Niektórzy ludzie uważają że mogą wykorzystywać innych, ale chyba nauczyłam się mówić Nie. Ostatnio klient zapytał czy przyjadę do niego w niedzielę... Z całym szacunkiem,  jeszcze kiedyś potrafiłam rzucać wszystko i jeździć do klientów w soboty, niedziele...Teraz mówię z uśmiechem że NIE.  I zazwyczaj ludzie normalnie to przyjmują. Lubię swoją pracę, traktuję ją w pewien sposób jak  pomaganie w gąszczu przepisów, uwarunkowań... jak misję. Czasami umawiam się w późnych godzinach, czasami w domu...( szczególnie gdy klienci mają malutkie dzieci ...) Potrafię wiele dać od siebie. Ale czasami sama też bym chciała żeby ktoś mnie docenił... Klienci doceniają. To miłe.

Teraz mi się to powoli udaje też osiągnąć w domu.

Dlatego nie staram się być już idealna. Bo nie jestem. Nikt chyba nie jest. Chyba że się jest "perfekcyjną panią domu"... heehe...

ale ja nie będę szorować fug w łazience, ( na całe szczęście nie są w złym stanie ) tylko dlatego że idą święta...

Przeraża mnie to co dzieje się w marketach..... kilometrowe kolejki tylko dlatego że pojawił się schab, czy karkówka tańsza o trzy złote...masakra. Rozumiem że dla wielu ludzi jeśli jest coś tańszego to jest okazja, ale kupować po 3 kg na raz by trochę oszczędzić?...

Potem wyrzucać. ...

Sygnały ostrzegawcze... od kilku dni nie mierzyłam już sobie ciśnienia, zapominałam... a ostatnio przez kilka nocy czułam jakieś odrętwienie w dłoniach... pomyślałam... trzeba uzupełnić elektrolity...i tak zaczęłam czytać...i zatrzymałam się na chwilę nad objawami nadciśnienia. W zasadzie nie ma objawów. chyba że jest bardzo wysokie. A ja ostatnio dziwnie się czułam, ... zmierzyłam więc... pierwsza myśl... zepsuł się ciśnieniomierz. Wyjęłam baterie... znów to samo... strach się bać.

Wiec może te święta będą w szpitalu...

Jak mnie coś tam weźmie...

Dlatego odpuszczam.

Trzeba się zresetować...

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
6

komentarze (17) | dodaj komentarz

Piękny i bestia

czwartek, 12 grudnia 2013 21:50
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 416  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864416

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl