Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 041 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co niesie dla nas grudzień

sobota, 29 listopada 2014 13:40

Gdy nadchodzi ten czas, zaczynam wspominać, czasami się denerwuję, czasami się cieszę...Cieszę się gdy włączam radio i w piatkowe popołudnie słucham Kuby w Trójce, słucham Marka Wałkuskiego ze Stanów, usmiecham się na myśl o nowym tegorocznym wykonaniu Karpia...

To działa na mnie jak ciepło świecy, jak fajne brzoskwiniowe światło w pokoju...Potem pojawia się muzyka Franka Sinatry...obowiązkowo, nawet jak nie ma śniegu za oknem...

Smutne chwile też się pojawiają... kolejna rocznica śmierci Mamusi, tego nie da się cofnąć...ale wiem że gdzieś tam czyta i wie co się dzieje...

Poza tym czas tak szybko płynie, znikają minuty, godziny... warto być i  żyć z kimś kogo się kocha i z kimś kto kocha nie pytając o nic... Czyli normalnie. 

Fajnie jest mieć jest miec ciepło w domu, nie mówię już o temperaturze kaloryferów, ale tak o czułości... Fajnie jest mieć dla kogo gotować i czuć się docenianą...

No i chyba fajnie będzie powitać Nowy Rok nad Bałtykiem... zawsze o tym marzyłam...w tym roku się spełni... :-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wyrzucić wspomnienia czy wracać i marzyć?

piątek, 14 listopada 2014 18:53

Gdzieś za drzwiami został ból, jakiś czas temu. Może trzeba upaść na twarz i zacząć od nowa kolejny raz.

Kiedyś walnęłam twarzą o ziemię... wstałam, potem zrobiłam to kolejny i kolejny raz.... zanim wstałam. 

On był ze mną , czasami wkurwiał, czasami kochał, czasami zostawiał, szukał wyjścia, pomagał , odchodził i wracał....kiedyś nie zniosłam tej rozłąki i nasze drogi się rozeszły...

dziękuję mu codziennie w myślach, że uratował mi moje życie, bo ratował , gdy prosiłam... zostań, czekaj, i nie zostawiaj mnie samej bo się zachleję..wracał, choć już powinien mnie znienawidzić...

Kto by nie nienawidził kobiety leżącej w łózku na kacu... nieważne że w błękitnej satynowej pościeli i w wielkiej sypialni... ale cóż...

takie miałam priorytety...

On był facetem, który dążył do mojej rzeczywistości... i kochałam go bezwzględnie, zanim zaczął być zimny jak lód...i nie chcialam byc lodowata...

 

Wolę ciepło, choć czasami byle jakie, proste, ale bez wymuszonych wymyślań...bez szukania powodów dlaczego?... prostolinijne...chyba wolę zasypiać i budzić się bez zastanawiania się czy jak się obudzę to bedę miała podkrążone oczy? i co on na to powie?

 

tylko czy gdybym miała zdecydować i do mnie należały by wszystkie decyzje moich obecnych i eks to co bym tak naprawdę chciala???

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wkurwiające zachowania

poniedziałek, 10 listopada 2014 20:19

Przeszlam w życiu wiele różnych dróg, scieżek, w górę i w dół... Zapieprzałam jak mały motorek i spałam całymi dniami. Wspinałam się wysoko, spadalam szybko... rozwalałam wiele i potem składałam układankę. Nigdy nikt nie wzywał pogotowia. ratowałam sama siebie, spadajacą z urwiska, albo wspnająca się zbyt wysoko.

Nie ma to żadnego znaczenia.

Co mnie wkurwia, wybaczcie te złe słowa, ale mam w sobie złość, a nie umiem krzyczeć i się kłócić.... wywalę więc to tak...

Wkurwia mnie zazdrość... bezpodstawne poczucie zazdrości. Brak zaufania. Niszczy mój cały związek.

jestem i byłam od lat niezależna, w dupie mam zazdrość bo sama nie jestem zazdrosna, bo ufam.

Eks był idealny, zawsze byłam dumna, bo nigdy mnie nie męczył telefonami na wyjazdach, szkoleniach.... ja jego też... choć wiadomo, że niby tam dzieją się cuda....Tyle razy byłam gdzieś by wiedzieć że jesli się chce to można to zrobić w domu, a jeśli nie to hotele nie pomogą. 

Pamiętam tydzień w Gołębiu w Mikołajkach...z lataniem balonem.....i całą palestrą inwestorów, którzy się ślinili...nie ukrywam, że nocny klub tam jest nadal fajny bo niedawno byłam, ale tamten tydzień pokazał że niektóre osoby są bardzo "zniewolone" lub "wyzwolone" inaczej....telefony od mężów  niszczyły moje kumpele. Niecierpię tego. Może jestem inna?...Kochalam eks za to że rozumiał, on jechal do szklarskiej na swoje zjazdy...i zdychał trzy dni potem, ale nie męczyłam go telefonami bo to było normalne. On i ja zimni, spokojni. zaufani. 

Ludzie zrywają się ze smyczy by się wyszaleć, a przecież równie łatwo się puścić w hotelu tuż obok...

Ja nienawidzę zazdrości. Spotkania z kumplem, i strachu że on mnie zobaczy, Nie dam rady w taki związku. I Nie będę. Bo zawsze będę sama sobie najważniejsza

 

Jak to jest z wami, czy wasze zdanie, myśli, decyzje są wasze? 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Opowiem Wam historię

sobota, 08 listopada 2014 0:54

Prawie sprzed lat choć to nie tak dawno było..no może w marcu?... 

Lato było prawie to było wiosną.... Ona przez przypadek poznała ciekawego faceta... gdy dzwonił do niej ....siedziała na drewnianych schodach swojego domu.. gadali godzinami... potem, ona wyjechała na jakiś czas... nadal się nie widzieli...Ona załatwiała swoje sprawy....W stolicy .. i potem wracała do domu... On dobijał się do niej telefonami... Był fajny...- pomyślała, miło, że dzwoni.

Oglądał z nią o 5 rano wschód słońca na swój sposób... ona sama on sam....Potem zabierał ją prawie z księżycem ...tzn chciał ale ona nie chciała. Ona wróciła do swojego chwilowego świata... potem uciekła z nim ... łowiła ryby, pływała na kajaku z żaglami w pierwszych promieniach słońca... głupiała nie na swój sposób, choć może tez potrzebowała takiego zgłupienia???... jeżdżenia na rowerze i ...., jej udało się wykorzystać te szalone chwile z kimś kto nie był tego wart i tyle..

Potem pojawił się kolejny...i aż On... 

Nieco dziwny,,, nie pasujący do jej wizerunku..Chłodnej, w kostiumie i szpilkach...delikatnej, z dystansem...uważnie używającej słów... uważnie nawiązującej znajomości...unikającej sąsiadów...kochającej tylko swoje owczarki i samotność... Swój pusty i cichy zimowy dom..... a tu nagle pojawia się taki KTOS...jak prezent... zabiera ją w świat normalnych ludzi, ciepłych, hałaśliwych czasami... Ona się w nim nie odnajduje ale obserwuje i widzi pewne rzeczy których nigdy nie był nauczona... - normalności, życzliwości... braku chłodu....

Wproszenie do sąsiadów przyjmuje z rezerwą... Ją nauczyli że tak nie wolno...tu okazuje się że każdy z każdym dobrze żyje i wszyscy się lubią ....Ona zaczyna się bać, że  nie pasuje do takiej rzeczywistości....Po raz kolejny nie umie się odnaleźć w takiej sytuacji...

 

===================

To zależy od rodziny, od miejsca skąd jesteśmy, od rodziców, od tego jak jesteśmy wychowani , od genów , od tego jak postrzegamy kontaktów  z innymi?

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Przyjaciółko mego serca wróć...,

sobota, 01 listopada 2014 12:22

Jest  taki cmentarz na pięknym wzgórzu pod górami koło Szczyrku...w Mesznej,  staram sie tam wracać co rok, ale w tym roku się nie udało. Ona tam została w 1989 roku... moja kumpela, przyjaciółka, modelka i ktoś, kto był zupełnie inny i bardzo bliski jednocześnie.

Ja w Liceum, ona w zawodówce, ja zawsze z dużą kasą, ona bez.... Ona ze śródmieścia, z kamienicy gdzie strach było wejść i wyjść... ja cóż... inna bajka

. Kochałam ją, umawiałyśmy się na wagary w barze, koło jej szkoły...chodziłyśmy na kluski na parze, na pierogi czy rano na kakao... Piłyśmy czasami wino, lub piwo... 

Lubiłam ją, uwielbiałam za to że pożyczałyśmy sobie ciuchy, uciekałyśmy gdzieś, pachniałyśmy podobnie, bo to lubiłyśmy. Aneta, była piękną dziewczyną, zbyt piekną  tamtego dnia w tym wypadku na przełęczy...

Kochałyśmy się w tym samym chłopaku, a mimo to nie było w nas złości... 

Przyjaciółko mojego serca wróć..

================\

++++++

Ona nie wróci, a pogrzeb był niezwykły... autobus naszych przyjaciół... i tylko Ciebie tam nie było ...

Dziś ci nie zaświecę tam płomienia, ale zaświecę ci tu... i będę o tobie też myślała...

Jak o moich bliskich...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 329  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907329

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl