Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Żegnaj lato na rok

czwartek, 28 listopada 2013 22:33

Ale mnie napadło. Zasłuchałam się strasznie w starej fajnej polskiej muzyce... na której się wychowałam. Lata 70-80... jako szkrab, jako nastolatka...

Lady Pank, Sośnicka, ( to raczej wpływ Mamy) Prońko, Trojanowska, Republika, nawet ZOO ... ktoś pamieta ten zespół:-)??

nie piszę o Kubie de ....tylko o naszej kapeli gdzie spiewał Janowski.... Boże  jak on wyglądał w 198...

Jak my wszyscy.

W internecie można teraz znaleźć wszystko. Jak mówił mój ukochany Marek N .... za dużo można zleleźć. Kiedyś czekało się aby nową piosenkę usłyszeć w radio... a teraz nawet zanim się pojawi to już ktoś ją wrzuci w net.

Wracam więc myślami do tych piosenek już granych tylko przez Trójkę. z tzw taśmociągu.... Jeśli ktoś słucha to wie. Klincz, Mad Money? ktoś pamieta utwór na Twojej Orbicie?...

To muzyka której nie da się zapomnieć. Jak wspomnień związanych ze słuchaniem. Jestem bardzo związana z tym co słucham, zawsze życie, miłość, czy nawet tylko seks kojarzył mi się z okresloną muzyką...

 

Lady Pank, Maanam, Fish, Kate Bush... Steve Winwood...no i Fleetwood Mac, Starsailor, Placebo, i kochany Barry White... ( o muzyce z Barrym nie powinnam pisać bo to rozdział który boli...) chyba że napiszę tylko o słuchaniu jego muzyki gdy Ten Mężczyzna słuchał jej z jednej słuchawki a ja z drugiej.... i wtedy były te chwile gdzie nie można było się od siebie odsunąć...-dlatego teraz nie słucham BW... każdy moment gdy usłyszę jego głos od razu przypomina mi to co powinnam zapomnieć....

 

... dużo by pisać... Basia Trzetrzelewska... siegam coraz głebiej siebie....

Tyle płyt, analogowych, .... i zwykłych...

no i Bryan Ferry!!!!!!!!!!!!! naj z naj...

Nie zapomnę faceta z którym kochałam się przy analogowej Avalon... ( wtedy nie było kompaktów - to dla pewności ze dawno to było)

miał na imię ....

cialo cudne...

szaleliśmy kilka nocy zanim to się  stało. I zostałam jego "niewolnicą"... ( slave to love )... czy niewolnicą miłosci...

potem on wyleciał do Australii....

Analog został... do dziś. No i on nauczył mnie słuchać Icehouse.... ( zapomniałam napisać?- masakra )

Potem zaczął się okres wielu facetów, z każdym była muzyka.

Mój były mąż był znawcą ...to muszę mu zostawić... i chyba nasza córka ma nasze geny... te muzyczne...:-))))

Muzyka... tak wiele znaczy w moim życiu że za ostatnie pieniądze kupię płyty.

A muzyka ze Swordfish.... ech... jak sobie przypomnę co się działo gdy słuchałam tego soundtracku... szok...

Podjechało wtedy Suzuki...srebrne terenowe ... wysiadł ... smukły... opalony... w jasnej koszuli... rozpiętej... była jesień, ale ciepło. Usiedliśmy na ławce.... jedliśmy śliwki....

potem  zaniósł mnie na rękach do domu...Odjechałam... z nim...

W pewnej kancelarii robiłam to z kimś kto zabierał mnie późno i słuchalismy głośno INXS....miał na imię...Q...

 

 

Czy teraz gra coś co nas łączy z moim Mężczyzną?

dla mnie gra. On nie przykłada wagi do muzyki.

ja bardzo.

Może zacznę kojarzyć Miłość z filmami?... co i kiedy z kimś ogladałam?... to też moja pasja....

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
14

komentarze (20) | dodaj komentarz

pętla

czwartek, 28 listopada 2013 10:20

Zapiłam...

Nie umarłam

Ustalam

Byłam zła na siebie i na wszystko... Czułam się jakbym była pozostawiona samą siebie... On mi pomógł... ale czy tylko tyle? Normalna reakcja faceta który widzi ze jego kobieta pije zbyt ....

Ale kocham Go.

 

reanimować muszę się sama.

W dupie mam co się stało,  przespane zbyt ciepło prześcieradło, noce takie ze szlag by trafił... myślę o spaniu...

spocone ciało, albo zimne dreszcze...

głód lub chęć do jedzenia i bez chęci do normalnych dni...

jak jazda skradzionym autem....bez trzymanki

Nareszcie....

pijąc wodę.. aż do rzygania tą wodą ...i słysząc dzwonek telefonu...( uszy umierają )

pomyślałam że nie, nie ma jutra ... nawet nie wiem jak się pisze czasami jakieś słowo...

usłyszałam coś ... i pomyślałam  Kochani... Wasze jest  życie , no też

 moje  i moje i jej i jego....

uratuje mnie myśl że jutro istnieje.

albo jestem albo nie

 ...........

 

Było. Pomyślałam Uratuj mnie. Stało się. Dziś żyję.

Tyle spraw, tyle psów do kochania...po co tracic czas na to .... I nic to że umarła stara miłość.

 

 

Przeszło. Musiałam to wypluć z siebie. Boli.

ale się przyznałam.

Dziś postanowiłam nie pracować. Ostatnio pracowałam za dużo dzień w dzień do 22.....

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
7

komentarze (15) | dodaj komentarz

God is dead?

piątek, 22 listopada 2013 21:14

Jak tu sie nie wkurzac... Snieg tylko we Francji...Nie ma gdzie jechać na narty....

Oczywiscie to tylko zaczepka....Wybacznie

szlag by trafił ze wiele spraw sie nie udało, ale jak slucham Ozzy O..( Black Sabath).to od razu czuję że wracam do sił.

Zaraz się zbiorę i zrobię na piękną.... Coś we mnie pękło jednak.

On powiedział...

w styczniu kupię ci to o czym marzysz..

czyli co?

moje wymarzone .....białe......

terenowe piękne,,,,

 

Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować...- to do eks

a czy jestem materialistką?

nie ,...tylko odpowiedzialną na starość. .....? choć może  nadal naiwną?....

 


Podziel się
oceń
0
4

komentarze (20) | dodaj komentarz

faceci z naszego życia

środa, 20 listopada 2013 9:33

Oni odeszli... te słow snią mi się od kilku dni, Oni odeszli... Kim są, Kim byli?

The Cure....Disintegration

 

Nie potrafię określić tego co czuje, ... jestem ku...sko wciekła.

 

Pada deszcz. To najlepsza pogoda na ból. 

Ideał sięgnął bruku.

Powinnam się cieszyć.

Nareszcie. Prawda.

Oddychać... pilnować swoje serce, by byli zdrowe.

Wiem, że piszę nieskładnie, ale tak się czuję.

 

===========================

Oddzielam przeszłość podwójną linią.

Tak jak napisałam ideał sięgnął bruku. I już nie będzie ideałem, do którego chciałabym wracać.

Zresztą nie był nigdy ideałem.

tylko chyba w moich myślach, a w życiu niestety.

Pogoda jest idealna do moich rozliczań. Ostatnio myślałam juz że się rozliczyłam, ale niestety przyszły dziwne chwile i niestety wróciły myśli. Dziękuje mu za to że teraz je rozwiał. Pozwolił mi "odejść"...

=======================

Zabija mnie teraz ogrom pracy, ale ratuje z opresji On. Bycie z Nim...

To najlepsza z moich życiowych decyzji. Chyba w  życiu nikt tak się mną nie zajmował, nie dbał o mnie. Oprócz Taty. No chyba że Ten , Siła Wyższa, który mnie pilnował jak jechałam pod wpływem....albo w innych sytuacjach...tych złych....

================

Czasem w tych paskudnych chwilach marzę o tym by kupić butelkę Jacka D się zalać. Jak kiedyś. Ale szkoda mi już siebie. I mojego Życia. Moich Bliskich.

Dlatego wolę wywalić cos z siebie tu i już mi lżej.

Cieszę się że mimo niewielu komentarzy jest was tu tak wielu, ktorzy czytacie....

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
3

komentarze (16) | dodaj komentarz

Rozliczanie z przeszłością

wtorek, 12 listopada 2013 17:48

Czasami chciałabym być zwykłą uległą prostą kobietą...taką bez swojego ja, bez ambicji, taką czarno białą...

I czuć tak jak spiewa Renata Przemyk...

" Niepotrzebna wcale mi taka miłość do krwi..."

Kiedyś , wiele razy myślałam  ze łatwiej być taką osobą uzależnioną, niż taką jaką ja jestem... Albo tak albo tak. Bez szarości. Bez tej części pośredniej. Bez zastanawiania się. Ale cóż nie da się. Przynajmniej ja nie potrafię. .. Za każdym razem gdy już jest tak dobrze, spokojnie....fale uspokojone..., dzień za dniem, poranek, śniadanko, kawa, potem jacyś klienci,,,czasami praca w domu..., potem powrót , ciepełko, komputer, albo filmik... książeczka...trochę przytulania...w weekend jakieś wyjście, koncert, kino, kolacja...

Wczoraj byłam spontanicznie na świetnym koncercie. On uznał że to nie jego styl więc zgraliśmy się...on do kina na swoje SF...ja na Waglewskiego z Pospieszalskim.....Oczywiscie czekał na mnie ponad pół godziny bo koncert był fantastyczny i trwał ponad dwie godziny.

Nigdy nie przeszkadzało mi realizowanie swoich pragnień samotnie, wręcz pewne rzeczy wolę robić sama. Więc w sumie dla mnie żaden problem iść samej na koncert, tylko jakoś pomyślałam o eks.. hmm jemu by się podobał ten koncert,...i znowu się na siebie wściekłam za to porównanie. Jak byliśmy razem rzadko gdzieś chodziliśmy, bo ja w racji empatii nie chciałam iść sama, a on wciąż marudził że mu szkoda kasy, chociaż wcale nie musiał aż tak oszczędzać.

Pomyślałam... Musieliśmy się rozstać żeby zdać sobie sprawę jak wiele fajnych rzeczy nas wspólnie ominęło.... Myślę że jednak nadal byłoby tak samo beznadziejnie. Ja z poczucia winy siedziałabym w domu, wściekając się na niego, i na całokształt. I na biegnący miedzy palcami czas.

Kiedyś myślałam że tylko alkohol wyzwala we mnie takie silne ekspresyjne uczucia, że płaczę gdy słyszę jakąś piosenkę, gdy jakiś tekst przywołuje wspomnienia, które bolą i są nieodwracalne.... Ale nie . I to jest dosyć dziwne. Na trzeźwo też moja umiejętność odczuwania emocji szwankuje. ...

Może powinnam iść jeszcze na jakąś terapię?...

Zaczynam zamykać drzwi za sobą. Powoli. Ale sukcesywnie. Bez emocji rozplątywać sznurki. Muszę znaleźć jeszcze kilka rozwiązań.

Ale dobrze ze zbliża się zima. Pojadę do starego domu, ...teraz jak umarły psy staram się tam nie bywać. Eks też chyba rzadko. Ma nowe znajomości, więc spędza weekendy inaczej.

Trochę mi żal, bo o tej porze roku jest tam pięknie, a w tym roku pierwszy raz od wielu lat nie będę witać pierwszego śniegu na tarasie...i patrzeć z gabinetu przez wielkie okno jak pada i jak góry powoli stają się białe....

 

 


Podziel się
oceń
4
5

komentarze (12) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 424  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864424

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl