Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wciąż niepozamykana książka

piątek, 31 października 2014 10:07

Dawno nie byłam w swoim domu...tęsknię za nim, tak jak było kiedyś...nie aż tak dawno. Wiem że prędzej czy później może okazać się że już go nie będzie, ale jak wchodze  do tego wielkiego acz pustego domu to mi żal....Nie przeszłości, bo z nią się pogodziłam i rozstałam, ale mojego spokoju. Ciszy, zapachu , siedzenia na tarasie i przestrzeni. Zieleni, mówienia do siebie i pracowania w moim gabinecie.

teraz żyję w innym świecie, z kimś innym... ale gdy tam wpadam to nie umiem sobie tego odmówić, by zatopić się w tym fotelu, wskoczyć na nasze łóżko, i patrzeć na te zdjęcia...

Tamte czasy mineły, choć ostatnio znowu rozmawialiśmy siedząc w fotelach i patrząc na siebie. On, już nieco inny niż Duchovny...bo ściął włosy za krótko, ale jak zawsze spokojny i delikatny, nieco wkurzający tym swoim spokojem. ... za bardzo. Bo tym razem siedziałam za daleko by się "zbliżyć"... Choć wystarczyło kilka chwil... to nie jest normalne.... by tak się uśmiechać i mile rozmawiać w takich sytuacjach jak nasze.  Nie poradzę jednak na to nic. zamykanie oczu to nie jest wyjście. Nic nie da się cofnąć. Pewnie będę tęsknić do końca życia....albo dłużej. Pewnie zawsze będę sięgać wstecz pamięcią... do chwil, gdy jak szalona jeździłam na rowerze robiąc za support gdy on trenował do maratonów, gdy wściekał się na mnie, że słucham muzyki jeżdżąc na nartach, lub zdycham na mocnym podjeździe....

Uśmiecham się i płaczę jednocześnie na samo to wspomnienie, choć dobrze wiem, że nie powinnam nic wspominać. Zostawiać to wszystko, olać przeszłość, bo ona nie wróci. To nie wróci. Nie ma najmniejszych szans. Było, minęły lata, i popełniliśmy błędy, nie do odwrócenia. Choć czasami mam wrażenie, że coś jednak nas łączy to nie mielibyśmy siły zaczynać od początku.

Modlę się czasami bym, mogła zapomnieć, zacząć żyć...od nowa, jak staram się od pewnego czasu, ale wciąż jest mi trudno. Szukam Ucieczki, gubię się, potem jakoś wracam na prostą drogę, ale chyba wiem i czuję podskórnie, że coś nie gra. Coś się dzieje. Zagryzam wargi i jednocześnie je rozchylam w pocałunku. Przyjmuję i jednocześnie mam ochotę oddać, by nie mieć zobowiązań. Mam ochotę się cholernie nachlać, i zostać trzeźwą... i słuchać muzyki, którą kocham w uszach....

Chcę i chyba muszę wyjechać by pomyśleć...

I byłam nad zalewem, jeziorem?... przypomniały mi się chwile gdy bywałam nad jeziorem rok temu. ... łaziłam, włóczyłam się lub robiłam kilometry rowerem... pomagało. Teraz czuję,że tego mi brak.  Spotkałam dziwnego człowieka... jak widmo... podeszłam do wody a on podszedł do mnie. Miałam wrażenie że coś nas przyciągnęło. Zaczął opowiadać o ptakach, o łabędziach, mewach, itd...miał torbę sucharów, którymi karmił ptaki. Siedzieliśmy na chwilę na ławce, i paliliśmy papierosy...( chyba miałam ochotę , choć generalnie nie palę )...poczułam ,że ten Człowiek to jakieś widmo, ktoś kogo potrzebowałam spotkać. Rok temu też poznałam ciekawego człowieka... pisałam o nim.. Może to wcielenie kogoś kto odszedł z mojego życia?

Chyba tam znów pojadę...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

W końcu ta pogoda nareszcie!

piątek, 24 października 2014 12:55

Nadeszła jesień, ta prawdziwa, nie złota, tylko lekko mroźna, mglista. Gdy poranki są już kompletnie ciemne, a mżawka wkurza większość. 

Pamiętam, że taka pogoda najbardziej mnie cieszyła w górach. Szliśmy sobie czując wodę na twarzach, a widoczność była taka sobie... Za to było zupełnie pusto, cicho i "turyści" zniknęli w czeluściach swoich ciepłych mieszkań, czy domów. 

Wtedy kochałam góry najbardziej.

I teraz też kocham wychodzić właśnie w taką pogodę, gdy ciepło ubrana z czapką nasuniętą na oczy idę sobie przed siebie i nie myślę o niczym.

Lubię tak cholernie... ( w uszach Chris Eckman ) ... jak kiedyś, 

I patrzę wstecz na swój blogo - pamiętnik i myślę że te jesienie niby się zmieniają, a ja nie zmieniam się prawie wcale... tylko okoliczności się zmieniają...

Koty śpią przyklejone do laptopa, lub kaloryfera..owczarki są dla mnie wciąż niezwykłym marzeniem...ale noc sylwestrowa na wybrzeżu pewnie stanie się realna tym razem...

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Haaiah i Przyjaciółki

wtorek, 14 października 2014 13:33

Jedna z moich przyjaciółek, ( niewiele ich mam, bo jestem takim sobie odludkiem, który chodzi własnymi drogami), ale tę uwielbiam, bo pomogła mi już wiele razy w życiu, zupełnie tak jak pomagają prawdziwi przyjaciele..., więc ona też w życiu miała zakręcone drogi, choć w przeciwieństwie do mnie jest osobą zupełnie innego charakteru. Ja zamyślona, zwariowana, szalona, chodząca zakręconymi ścieżkami...Ona, inżynier, kompletnie ścisła w umyśle...czasami mocna złośnica...( ja tłumiąca złość w sobie )...czasami przywołująca mnie do pionu, opieprzająca mnie za wszystko co zawalam...ja marzycielka, dyplomatka, czarująca elokwentna gaduła, potrafiąca gadać i przekonywać...ona wywalająca klientów z biura...

Moja Przyjaciółka niestety ma poorane życie prywatne, choć zupełnie inaczej niż ja. .. Jak to bywa, gdzie ta sprawiedliwość?

pamiętam jak się poznałyśmy, to miałyśmy już sporo lat... ja kilka przeprowadzek za sobą, ona dwa małżeństwa...stratę dziecka...a połączyła nas praca... od razu jakoś zaiskrzyło. 

Żadne odgórne układy nie zdołały nas rozwalić, zniszczyć naszej wspólnej pracy, kumplostwa.

I zastanawiam się, nad tym, że nie jest ważny wiek, by się zaprzyjaźnić, ważna jest ta empatia i szczerość..., jej pierwszej powiedziałam o tym, że jestem uzależniona, o problemach w domu, o sprawach, które bolą, ... z nią przegadałam wiele spraw, od błahych, po bolesne. Od niej zawsze mogę pożyczyć kasę, u niej się przespać i używać jej kosmetyków... nawet mam u niej swoją szczoteczkę do zębów i piżamę.. 

Fajna kobieta z Niej. I choć jesteśmy zupełnie inne, to coś nas do siebie ciągnie. 

Z nią pierwszy raz dałam się ponieść heheh szalonej zabawie z zielonym ziołem, śmiałyśmy się jak wariatki ledwie wchodząc po schodach w moim domu... jej dom to za dużo schodów, ...i straszliwie strome...de facto piękny dom...tylko ani ja ani ona już nie mieszkamy w tych domach.

 

Ostatnio wkurwiona sytuacjami w koło mnie, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Słyszałam od mądrej osoby, która wie więcej i widzi więcej niż inni... że mam dziwne, bardziej ostre i zdecydowanie niestandardowe postrzeganie rzeczywistości... że trudno mi się odnaleźć w zwykłych szarych okolicznościach...

Jakoś mnie to nie zdziwiło. Wciąż szukam czegoś więcej. Nie daję rady spokojnie...

Obcięłam swoje długie blond włosy, zmieniłam się i choć nadal chodzę swoimi drogami, to boję się że muszę zrobić kolejny drastyczny krok, albo pokonać kolejny zakręt...

I chyba zdecydować się na sprzedanie tego co wciąż wiąże mnie wspomnieniami z facetem,  którego kochałam za bardzo...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Powinnam się chyba leczyć

środa, 01 października 2014 8:11

W końcu jestem tu ...w moim brązowym fotelu, pełnym wspomnień, radości, miłości, seksu, ciepła, rozmów...

Siedzę sobie i w powietrzu czuć delikatnie zapach olejku kokosowego, ...

Ucieklam?, nie, potrzebowałam samotnosci, bycia znowu soba od początku do końca, bez ingerencji osób trzecich, bez pytan, bez roszczeń, bez insynuacji, bez zazdrości.....

Cieszę się jak diabli, że siedzę sobie tu i słucham muzyki, bo zaczełam się znowu zastanawiac nad związkiem w ktorym jestem. 

Po raz kolejny pojawia i się pytanie ... czy to wlaściwe ?... czy jestem szczęśliwa czy tylko bezpieczna i spokojna?..,.. czy jedno przeczy drugiemu?

Pewnie gdybym nie poznała przed laty kogos, to bylabym idealnie szczęśliwa z kazdym facetem. teraz to cholernie trudne, Mam nadal w głowie wyidealizowany obraz kogos kto nie istnieje już, i nie ma szans by istniał. A ja bardzo chcę i bardzo się staram ale mi nie wychodzi.

Moze powinnam się leczyc.?

Może skończę życie samotnie z psami, które kocham...?

 

Ostatnio mijam często dziewczynę  ok 30 lat z pięknymi dwoma owczarkami ...patrzę tęsknie za nimi i myslę, ze bylabym chyba najszczęśliwsza gdybym mogła mieć teraz takiego psa...ale zawirowania w moim zyciu na to nie pozwalają, mam jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku teraz by nie brać odpowiedzialnosci za zwierzątko. 

Tęsknilam za tym miejscem, za ciszą, za zapachem trawy, za brakiem telewizji, za muzyką i tylko sobą samą. O to chodziło.

Nie wiem czy chcę gdzieś wracać....Może gdzieś uciec...dalej...A może zrozumieć?

Wiem tylko że cos ze mną chyba nie tak..., ile czasu potrzeba by osiąść na stałe?...

 

===============

Pomyslałam, że nie opublikuję tego wczoraj i poczekam na poranek.

Dawno nie budziłam się tu ... "przerażająca" cisza i wrzeszczące koguty ...:-)

Olbrzymie lóżko tylko moje..., w kazdym rogu czające się postaci z przeszłosci...hehe. I ta przestrzeń.

Zamknięta na cztery spusty, czuję się niczym w swojej twierdzy, do której nikt nie ma dostępu. 

Patrząc przez okno na wielkie srebrne świerki i szare dziś poranne niebo zastanawiam się, czy tej zimy będzie mi dane oglądać przez okno w gabinecie pierwszy padajacy śnieg...

Nie wiem co będzie zimą... Najpiękniejsze jest czekanie. ..Ktoś pewnie powie, pomyśli ..że zwariowałam. Może i trochę. To chyba aura tego domu. Gdzie nie obchodzi mnie rzeczywistość poza tymi murami. Pęd świata, samochody jeżdzące zbyt szybko...ludzie wykłócajacy się o pierdoły... 

Może już taka jestem ...niereformowalna marzycielka. 

Powinnam była urodzić się chyba w innej epoce...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 474  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864474

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl