Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Picie i strach

wtorek, 27 stycznia 2015 13:10

Wzbiera we mnie strach, choć udaj e przed wszystkimi, ze jest dobrze z moją psychiką, to wcale nie jest. Klienci nadal są, choć kłopotów nie brakuje mi ostatnio... próbuje sobie jakoś z tym wszystkim poradzić, czasami krzywdzę nieświadomie bliskich, ale to paskudztwo mnie roznosi... Snią mi się sny gdy piję tamtego ulubionego bourbona z napisem Jack D... gdy wchodzę do sklepu oczami duszy liczę, czy drogo czy tanio... 

Znalazłam starą ukochaną muzykę Simply Red, i oczywiście Fisha, ...i co mi się przypomniało?

jak Eks mówił... zawsze gdy w samochodzie słuchasz Marrillion to zaczyna ci się chcieć pic... może coś w tym jest...nie wiem....

Może styczeń nastraja mnie pesymistycznie, gdy wracam myślami, gdzieś dawno dawno ... 

Wiem, tylko, że ta cholerna choroba kiedyś mnie zabije.

Czasami tracę nad sobą kontrole, i dziękuję Sile Wyższej , że nade mną panuje.

Codziennie patrzę na bardzo pijanych ludzi, i zastanawiam się czy mnie to kiedyś dopadnie?

Poznałam kiedyś pewnego człowieka.... był uzależniony od alkoholu i chyba gorszej rzeczy ...kokainy. bardzo bogaty, ale zdążył wszystko przepisać na swoją żonę... Całe szczęście, bo już nie żyje... Poznaliśmy się na terapii... był fajnym facetem, który został potraktowany kijem baseballowym... i zaczął się zbyt późno zastanawiać nad swoim życiem... I kokaina go zabiła....

Znałam super wygadaną panią dentystkę, której przywożono specjalne jedzonko.... bo w ośrodkach raczej nie ma rarytasów....znałam bardzo inteligentnego prawnika...i mnóstwo kobiet, które walczyły o dzieci, które zostały im odebrane....

I dlatego tak się boję... 

Nie wiem jak to jest, nigdy nie byłam na tzw detoxie... ale widziałam jak to jest...Kroplówki, leki... Dlatego ten strach jest bardzo silny.... 

Całe szczęście, ze mam nieco zdrowego rozsądku i nie wplątałam się w inne uzależnienia... ponoć mamy takie skłonności pchać się w kolejne... hazard itp...

Znałam kiedyś chłopaka.... bywaliśmy na mitingach..który był uzależniony od hazardu.... potrafił przegrać w lotto całą wypłatę kupując losy...

Albo seks... to też jest groźne.... 

Było minęło. Uważam na siebie coraz mocniej. szukam wyjścia z marazmu, w którym sie znalazłam....Może uda się wytrzymać. Strach jednak jest duży. Czuję wszystko co może być powodem zapicia. Wszystkie te najgorsze symtomy.... tzn brak czegoś niewiadomo czego... żal po stracie....

Może nie dam rady a może dam radę? 

Chcę jeszcze raz pojechać na koncert Fisha, pojeździć na nartach, posłuchać Cliche, i przejechać się moją terenówką...

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Spokój i Przyjaciółka

środa, 21 stycznia 2015 10:54

Zawsze byłam zwariowana, nie potrafiłam usiedzieć w miejscu... zmieniałam wszystko, budziłam się w sobotni ranek o siódmej rano i oczekiwałam, że on ( oni) też sie zerwą pełni entuzjazmu  bo świeci słońce i trzeba wyjść, zrobic coś, ... gdy miałam okres bycia samą szalała jeszcze bardziej... co dzień kolacja z kims innym, narty z kims innym , byle się działo... Taka totalna szalona parabola emocji.

Wiem, to jest wpisane w moją osobowośc. 

A wczoraj moja przyjaciółka zapytała mnie tak normalnie wprost... " co teraz " czyli jak mi teraz jest ...czy to jest tylko kolejne zauroczenie ?...

Obie przechodziłysmy wiele dziwnych sytuacji w ubiegłym roku. Obie nieco poszalałysmy, świadomie bawiąc się lub zapadając w otchłań dziwnych znajomości... Myślę, że było to dla nas ważne. Trochę uzupełniłysmy braki w rozrywkowym stylu życia, trochę spojrzałysmy poza ogrody naszych domów..Choć w moim ogrodzie też się działo... u Niej też..

Znalazłysmy wyjście. I zapadł spokój.

Może obie zdziwyłyśmy się tym obrotem spraw, ale obu nam wyszło to na dobre.

Kilka dni temu ona zapytała mnie ...-jak ci jest z nim... ?

ja na to - bardzo dobrze, spokojnie...

Ona na to - nareszcie ! , potrzebowałaś w końcu spokoju, normalności, inaczej nie potrafisz normalnie pracować, niby wszystko robisz jak trzeba, ale gdzieś bujasz, a w naszej branży bujać się nie da..." 

Fajna kobieta z niej.

Przyjaciółka, która opieprzy i przytuli jak trzeba. Taka , od której przyjmę największa krytykę za swoje głupie zachowania i która też przyjmie moje teksty, gdy opierd...m ją czasami za te jej niepohamowane wywalanie złości tam gdzie nie trzeba...taką ,  z którą tańczyłyśmy napalone substancją niedozwoloną na jej tarasie słuchając heheh disco polo...

Cieszę się jej nowym życiem, choć obie jestesmy już nieco poza trzydziestką...:-) to oznacza że mając czterdzieści, pięćdziesiąc lat daje się zaczynać od nowa.

Mnie potrzebna stabilizacja i spokój, jej też. 

A wszystko inne ... znajdzie się na to czas, byle ciepły mężczyzna czekał na nas w domu. 

Ważne by ciepły, odpowiedzialny, kochany ...i chociaż w przeszłości mamy tych chłodnych drani, których kochałysmy, to oni juz nie istnieją...choć widujemy ich czasami...i wspomnienia wracają. To oni nie istnieją już dla nas. Nic nie trwa wiecznie

 

Teraz jest spokój ...ten właściwy. Jak pisała moja internetowa przyjaciółka N.... spokój jest cudowny i najważniejszy...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Cholerne lato w zimie

środa, 14 stycznia 2015 12:17

Od tygodnia nie mogę się wyleczyć z kaszlu, i braku chęci do życia. Wszystko wali mi się na ..(..) głowę... łamię sobie prawie palce ze złości, przypominam sobie czas, gdy na oczach miałam ciemne okulary, i czułam kierownicę w dłoniach...a czarna czapeczka z big stara zasłaniała mi oczy....muzyka grała, za oknem skrzypiał śnieg... moje narty trochę uwierały siedzenie po stronie pasażera.... potem jechałam razem z moją kochaną vitarką w góry.... coraz wyżej... w dupie miałysmy czy jest tam snieg, ja i ona zawsze dawałysmy radę... słuchając Van Mc Coy ... czułam że żyję.... 

Zapinając narty usmiechałam się sama do siebie, i łapałam oddech. Teraz mam wrażenie źe coś dziwnego się dzieje. Ta pogoda, brak tego co kocham....nowy kask, który nie dotknął śniegu.... ale za tydzien dam radę mam nadzieję... wstać i ruszyć w góry, 

Życie wali się na głowę.... nie sposób na to nic poradzić.... Muszę chyba zacząć znów stawać na swoich własnych nogach... 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Powroty, ucieczki, wspomnienia pijane... Czyli alkoholizm cały mój

niedziela, 11 stycznia 2015 20:09
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Styczeń czyli Nowy Etap

środa, 07 stycznia 2015 14:15

Od jakiegoś czasu zbieram się do pisania, w głowie zbierają mi się zdania... jak wychodzę na spacer z psiakiem to mam wrażenie że sama do siebie mówię, lub układam coś w myślach... chyba powinnam to jakoś nagrywać a potem spisywać, bo te myśli się kłębią i znikają i nie potrafię już na nowo tego zapisać....

Dziś gdy bardzo sypał śnieg a ja szłam twardo przez łąkę myślałam że chyba żyje w jakichś dwóch równoległych rzeczywistościach. Ostatnio coraz częściej mam takie wrażenie. Może zaczynam wariować? Zawsze lubiłam rozmawiać sama z sobą... pamiętam, gdy długo byłam sama w cichym dużym domu, rozmawiałam z psami, potem gdy ich zabrakło to lubiłam mówić na głos co będę robić... Widocznie tak mam. ... 

telefon budzi mnie do myślenia o pracy, fakt po tylu dniach wolnych trudno wrócić do rzeczywistości, szczególnie, gdy za oknem bajkowo... Klienci, całe szczęście też już się obudzili... bo trzeba zacząć znów zarabiać... 

Jednak ja wciąż czuję się jakoś dziwnie. Niby myję włosy, modeluję by ładnie wyglądać nawet sama dla siebie... maluję paznokcie...nawet wysprzątałam swoje kochane autko, ...choć...(..)...kocham dotyk kierownicy...i ten napęd 4x4 w miękkim śniegu... oczami duszy widzę się na stoku... może za kilka dni będę realnie...

Tęsknota... 

Być może, za przeszłością, za niezależnością, trochę za tamtą ulubioną samotnością....- na chwilę

On jest inteligentny, choć czasami wcale po nim tego nie widać... wyczuwa, że gdzieś odpływam, że czegoś mi brak.. że jestem na drodze ucieczki...od spokoju i ciepła... znów zaczyna mi lekko odbijać, choć staram się to bardzo kontrolować. I wiem, że tak naprawdę tego nie chcę. 

jak myślę o tym jak żyłam wśród snobistycznego świata...choć wydawało mi się że to lubię....to myślę, że każde doświadczenie w życiu jest potrzebne... i poznawanie różnych okoliczności, ludzi z przeciwległych światów...pięknych pustych i bogatych oraz prostych serdecznych ludzi z tzw warszawskiej Pragi, czy z drugiej strony ulicy... wszystko na mnie działa....uczy 

Kiedyś zamykałam się w sobie, w swojej prywatnej wieży... mało kto miał tam dostęp...oprócz Tomka Beksińskiego...i jego romantyków...Teraz jestem o 20 lat starsza ale nadal wracam...

Teraz jednak czas by zacząć nowy rok 2015. Choć ledwo wydaję z siebie głos... bo wysiadło mi gardło albo chyba krtań...to z usmiechem patrzę na padające duże płatki śniegu.... w myslach zapinając klamry od butów narciarskich...i wskakujac w puch...

 

Jeszcze kilka dni i śmignę....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 420  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864420

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl