Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 041 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Koniec albo początek

czwartek, 30 stycznia 2014 11:01

Własnie wydarzyła się rewolucja w moim życiu. ( tak Nem, rewolucja..)

Nie wiem czy będę pisała nadal, bo czuję się bardzo źle.

Zawiodłam wszystkich i siebie.

Teraz czekają mnie poważne kłopoty.

Może było mi to potrzebne.

Stało się. Może tak miało być.

Koniec sielanki, a może powrót do szarej, pełnej kłopotów rzeczywistości.

Niestety mogę liczyć teraz tylko na siebie.

Tak postanowiłam.

Muszę ponieść konsekwencje.

Ponoć co nie zabija wzmacnia.

A mogło być tak że już więcej nie pojawiłby się tu żaden wpis.

Dostałam "drugie" życie.

Teraz tylko muszę jakoś na nowo się przystosować.

Na własne życzenie.

Zawsze wstawałam, teraz też wstanę. Sama.

Za kilka dni pojadę rozpalić piec...

a samochód trochę na mnie będzie czekał w garażu.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Śnieg, zima, smutek, miłość

wtorek, 28 stycznia 2014 15:41

Ja.

naiwna, zapatrzona w siebie, zaspana po nieprzespanych nocach. Udając że jestem perfekcyjną panią domu, gotując, sprzątając... potem czując drętwienie w palcach...

Patrzę w lustro, kiepsko jakoś... zmęczona jestem. Noce zarwane, praca, która daje rezultaty ale nie od razu... Tego bysmy chcieli. Nie zawsze się udaje.

On też zmęczony... chyba cały dzień miał "formę" ale teraz padł jak mucha... Ja znowu mam głupie myśli. Znów dobiera się do mnie diabeł ... myśli o kimś o kim nie powinnam myśleć...pojawiają się jak teraźniejszość.

Chciałabym a nie mogę przestać...

Dziś z nim rozmawiałam, ...zimny pusty głos.

Napisałam ostatnio, że musi taki być, żebym się opamiętała.

Więc teraz przyjął taką pozę.

Nie wiem na co liczyłam.

Że wciąż będę mogła manipulować?...sobą, nim, przeszłością?

Gdzie jest ta cholerna szczerość?, ona jest, ale tylko we śnie, albo o 3 nad ranem, gdy mysli gnębią umysł. Wspomnienia. Teraźniejszość?

 

Potem nadchodzi rano ... czuję się zupełnie inną osobą, czasami zmęczona snem, gdy śni mi się że tonę, albo stoję w wodzie a obok przepływają duże ryby... i woda szybko płynie... nie znam się na sennikach... ale sny mam ostatnimi czasy dziwne,...najczęściej śni mi się właśnie woda... szybka, wzburzona, czasami spokojna.... Nie da się tak. A jednak, ... poranek jest miły, On mnie przytula, uspokaja, kocha, potem wstaje i robi śniadanie, którego ostatnio nie jem tak wcześnie. Więc przynosi mi herbatę do łóżka. Wychodzi do firmy...

Cieszę się że kiedyś w końcu umrę. Oszczędzę wielu ludziom kłopotów.

Ale zanim to się stanie, obejrzę kilka fajnych filmów, pojeżdżę jeszcze na nartach, zobaczę kilka fajnych miejsc.  

Niby czuję się wesoła, ale jakoś przytłumiona,

Czy to brak alko? czy leków? czy może brak adrenaliny która dawała mi substytut obu poprzednich?

 

Nie umiem sobie dawać rady żyć spokojnie, MUSZE MIEC INNE DOPALACZE, ZIME, GÓRY, SPORT WYCZYNOWY, EMOCJE....inaczej myślę o piciu...( może dlatego tęsknię za tym, który mnie wyciągał zawsze....gdzieś..., choć do życia się nie nadawał...)

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Mróz i słońce

sobota, 25 stycznia 2014 13:59

Co z tego że zero picia, skoro jak się wraca nad ranem to i tak spi się pół dnia...a tu takie piękne słońce i mrozik... tylko narty zostały daleko w starym domu.

A sił i tak brakuje....Ten karnawał mnie wykończy. To już drugi raz w tym tygodniu wracamy o 3 nad ranem...wciąż coś gdzieś się dzieje.

Ugotowałam krupnik... uwielbiam, taki na jakiś żeberkach... no i bogracz... ( Nem mnie ostatnio natchnęła )... więc zrobiłam garnek nieco na ostro...

I dziś leniuchujemy, choć gdybym miała tu narty to kto wie... ale na razie mam zaplanowane coś za tydzień. Teraz trzeba jeszcze nieco pracować, potem małe szaleństwo. Coś już wiem że będzie...

Wczoraj uśmiałam się na maksa, Właściciel Wiatrów tak się do mnie przymilał, że miałam wrażenie że się czegoś naćpał... bo był w miarę trzeźwy. :-)))

Chciał się ze mną umówić na kolację.... :-)

Oczywiście, znam go na tyle żeby rozgraniczać przyjaźń od innych spraw, Misiaczki od namiętnych uścisków... Ale cóż. smutny, bogaty i samotny...Lubię go bardzo. bezinteresownie, choć jakbym chciała moglabym go zmanipulować tak że hmmm... ale ja go uwielbiam tak normalnie.

Wiem , że ludzie w życiu potrafią nawywijać...nagrabić sobie, czasami słucham i słyszę... historie, które nadają się na scenariusze godne Pilcha.

Ale czasami to lepiej usłyszeć i zapomnieć....

Tak jest lepiej....

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Patrzę i wiem... Johny Cash w moim życiu

piątek, 24 stycznia 2014 9:56

Zraniłam wielu ludzi

Byłam kimś kogo nie wyobrażali sobie moi rodzice

Ale nadal tu jestem

Kim się stałam?

Moi przyjaciele , jęsli ich mam

Powiedzą

Dałam z siebie wszystko

Pamiętam wszystko, najlepsze momenty najbardziej, ...

Ty mogłeś mieć wszystko

Kłamałam ja cholera, płakałam na kolanach

Ty byłeś już kimś innym.

Nie mogłeś pomóc

To był koniec mojego imperium

Pozwoliłam ci odejsć

 

nie mogłam cię już ranić.....

gdybyś kiedyś chciał wpaść to znajdziesz mnie zawsze...

 

Nauczyłam się ochraniać przed deszczem,

czasami pada tak, że ledwo wstaję, ale zawsze wstaję....ale każdy wie,  ze Czasami Ktoś pomaga....

Czasami trzeba wstać...

Tę płytę dostałam jak byłam dzieckiem. od mojego wujka. Był fantastyczny. Nauczył mnie słuchania muzyki. Od niego dostałam pierwszy adapter:-)

Pierwszy raz usłyszałam Ring of Fire ... wtedy oczywiscie nie miałam pojecia co to jest... tak jak płyty Abby, czy Smokie , ale ta muzyka mnie jakoś nauczyła...

Teraz codziennie od kilku lat mam w samochodzie JC... uwielbiam Go. To niby ktoś powiedziałby że to tylko "country... no może tak, ale skąd taki aplauz?

Jak chcesz docisnąć do dna... to tylko Johny Cash:-)

Szkoda że już go nie ma z nami. Bo ja wciąż czuję jaby był ze mną.....

 

czasami trzeba pozwolić odeść Ghost Rider on the Sky.....

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Niech będzie o seksie. Wino i seks

wtorek, 21 stycznia 2014 21:25

O poranku jest super... faktycznie, pod warunkiem że obie strony są pobudzone, ze wtulamy się w siebie najpierw delikatnie dotykając czy kręcąc się tak by poczuć podniecenie...wcale nie musimy się dokładnie obudzić by było zmysłowo.  I wcale nie musi to być pierwszy miesiąc znajomości by mogło tak być... I niech sobie kto chce myśli co chce...

Kiedyś dawno nie potrafiłam myśleć o kochaniu się bez butelki wina ... wydawało mi się to nieodłącznym atrybutem "udanego " seksu. Wino i seks... Dopiero po kilku kieliszkach stawałam się dziką bestią albo milutkim kotkiem. Zatracały się bariery, nauczyłam się kochać tylko po wypiciu. Musiało coś być. Na trzeźwo nie czułam nic, byłam sztywna, udawana...mało tego ...wcale nie miałam ochoty.

Gdy piłam zbyt dużo, miałam zbyt wielką ochotę na różne głupoty, które niekoniecznie pamiętałam na drugi dzień.( dobrze że zawsze we własnym domu i raczej bez większego ryzyka)... Potem już generalnie prawie wcale nie miałam ochoty na seks tylko wolałam się upić i iśc spać. ...A to były chyba jedne z piękniejszych moich lat: :((

Odwyk... jak kiedyś pisałam zmienił moje życie. Uratował mnie. Ale jak to odbiło się na seksie?... przecież ja nie pamiętałam jak to się robi na trzeźwo. Zadawałam sobie pytanie   czy ja w ogóle potrafię? Czy coś czuję? ... Strasznie się boksowałam sama ze swoimi uczuciami. Przed oczami mam swoją cyniczną twarz i wykorzystywanie facetów w dziwnie niezrozumiałym dla mnie teraz celu. ...To była ciemna strona mojego ja.

Ogarnięta po kilku miesiącach trzeźwości, gdy rozum zaczynał funkcjonować jako tako a twarz wróciła do ładnych zdrowych kolorów, nadal w głowie nie mogłam odkodować odpowiedzi na to pytanie - jak zacząć? ....Wciąż był schemat. Stary schemat.

Pamiętam, poznałam boskiego faceta, gdy tylko się z nim umówiłam wiedziałam że strasznie mnie pociąga... I fakt , seks z nim był rewelacyjny ale tylko dlatego, że  znalazłam sobie inny wyzwalacz... muzykę. Do dziś pamiętam czego słuchaliśmy podczas intensywnego seksu..., mimo że nawet  nie poznałabym go na ulicy....Swordfish sountrack...Pamiętam że sie wczuwał a ja z otwartymi oczami czułam się jakbym grała w jakimś filmie.

I trochę trwało zanim zniknął cynizm, chęć tylko zaspokojenia potrzeb, igrania sobie zupełnie na trzeźwo z uczuciami innych.

Po pewnym  dość długim czasie pojawiło się prawdziwe uczucie, które powoli rozblokowało we mnie prawdziwe emocje, radość z  pieprzenia się, kochania  na trzeźwo...

Pamiętam nie było to proste. I wiem,  że nie jest proste dla wielu uzależnionych i trzeźwiejących kobiet, i myślę że dla mężczyzn też.

Jest to temat na osobną terapię, odczuwanie radości z kochania się  na trzeźwo, po latach gdy odczuwaliśmy ją tylko pod wpływem alko.

Niektórym nigdy to się nie udaje. Taka prawda.

Więc warto próbować.

Seks o poranku? jak najbardziej, wieczorem, też... jak tylko ktoś ma ochotę. Byle nie budzić się z kimś obcym i niczego nie pamiętać...:-(((

 

miłej nocy moi drodzy...:-)


Podziel się
oceń
59
34

komentarze (55) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 października 2017

Licznik odwiedzin:  1 907 296  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1907296

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl