Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 746 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Memories,....

wtorek, 27 stycznia 2009 21:31
slucham sobie radia, bo leze w tym niemożliwum.... jakbym to chciała nazwac z łaciny. I słysze ze Myslowitz ma wydac koleny raz swą swietną płytę. Teraz słucham ich w radio, a tak poza tym mam tę płytę oryginalną... i co sobie myslę? fajnie ze ludzie bedą ich słuchac jak np Led Zepplin czy cos w tym stylu albo nawet Republika czy OZ...
To piekne ze moja corka slucha zespołu Daab, a ja znalazłam ostatnio analogi zespołu Issiael.... ktos to pamieta?


a Oddział spiewa...zróbmy wiec prywatke jaką nie przezył nikt... to jest czas dla kazdego...ja ją wspominam najpiekniej na Mazurach....

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ile jestem w stanie wytrzymać? (w łóżku )

środa, 21 stycznia 2009 13:51

Pojechałam sobie odpocząć i odpoczywam. Tyle zamiarów i planowanych spotkań... a ja odpoczywam. Mało to zrozumiałe co piszę ale już wyjaśniam. Po kilku szaleńczych godzinach na stoku w pięknym styczniowym słońcu i w glorii chwały i podziwu wyrżnęłam o kamień i wylądowałam ze skręconym kolanem i kilku innymi nieciekawo bolącymi miejscami na nodze... Pewnie bylam w szoku pourazowym ale po tym upadku jeszcze zjechałam dość ostro na dół. No a wieczorem miałam już piękną gipsową szynę od uda do kostkiJ

Nie wiem czy jestem wściekła czy nie ale zasadniczo odpoczywam na maxa. Leże w łóżku, nie wolno mi chodzić, ojciec opiekuje się mną jakbym była jego malutką córeczką, sto razy w ciągu dnia pyta się czy chce herbaty, kawy, czy jestem głodna i tak dalej. Nadmieniam, że jestem 300 km od swojego domu i mieszkam w swoim pokoju sprzed 25 lat...

A wiecie nad czym się zastanawiam? Nad tym jak wiele bym zrobiła gdybym była na głodzie alkoholowym. Co się dzieje z człowiekiem, gdy unieruchamia go siła wyższa. Czy jego mózg potrafi oszukać ciało? Ból? Nie wiem. Czy ktoś z was miał takie przypadki? Jak bolesna lub nie może być przypadkowa niechciana abstynencja? Bo o byciu trzeźwym umysłowo tu nie może być mowy. Mózg wciąż chce, a ciało się z niego śmieje.

Dlatego z tym pytaniem zostawiam ten wpis... i zamierzam korzystac z kablówki mojego taty, telewizora full HD ( którego nie mam w domu i pewnie prędko nie kupię bo nie mam czasu na TV w domu) i leże sobie... A moja córcia szusuje za nas obie...bo słonecznie dziś w Beskidach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

UNKLE i inne wspomnienia ciąg dalszy

sobota, 17 stycznia 2009 19:03

Czy ktoś z Was slucha zespołu Unkle?  bardzo nieznany zespół,  ale jego muzyka towarzyszyła mi od kilku lat zawsze w drodze.... W drodze? dlaczego? bo jest pelna tęsknoty, tajemniczości, i przestrzeni. Jadąc pociagami sluchalam i patrzyłam w okno. Nie musialam zbyt wiele czuc. To co sie dzialo w koło narastało we mnie wraz z mijającym krajobrazem...
Kocham tę płytę Never Never Land....polecam, dla mnie cos niesamowice innego, cos co składa się w jedną całośc, jeden utwor...

Upiekłam ciasto Krowkę i sie objadam, ale moja dusza jest jakoś tak odległa i smutna. Nie wiem czy szukam dziury w całym , czy nie mogę opędzic sie od przeszłosci. Wiem tylko ze czuję sie dziwnie i jakoś tak daję sie poniesc temu uczuciu.

Wyjezdzam na tydzien na narty i bardzo chciałabym poczuc sie silniejsza i lepsza po powrocie.

chcialabym przestac szukac dziur, i miec pogodny nastroj. Bedzie tak!!!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Strach, smutek i przeszłość

wtorek, 13 stycznia 2009 18:53

I love You...show me...

Usłyszłam tą piosenkę Simply Red dziś w mojej ulubionej trójce i przed oczami stanęły mi wspomnienia. Wiele sytuacji z mojego życia łączy się z określoną muzyką. Pisałam już o tym kiedys i nadal będę o tym pisała. Something got me started działa na mnie niezwykle... pochodzi z okresu gdy miłość odczuwałam niezwykle mocno i wyraziście. Mocno też cierpiałam. Miałam 19 lat? coś koło tego. I w mojej głowie był Darek...taaaa

Darek był chłopakiem, którego w pewien sposób bardzo kochałam i bardzo mi zależało na naszej znajomosci. Tylko tak naprawdę nigdy nie bylismy ze sobą... To trudne do opisania. To były późne lata osiemdziesiąte, mój blok, wieczorne wyjscia z psem...On przychodzil, czasami z kolegą ... Nie wiedziałam do końca dlaczego...wiedziałam że łączy nas cos niezwykłego...jakaś nić... Potrafilismy się usmiechać oczami i tęsknić - tak to była miłość. Tylko dlaczego się tak dziwnie skończyla. Bezlistosnie. Poznałam mojego byłego męża, teraz wiem że to było na siłe... Gdyby nie to, Darek przedłużyłby mi młodość, pozwolił realizować marzenia...

Znalazłam dziś kolejny tom starego pamietnika. Lata 89/90... mnóstwo alkoholu co dzień. I nawet takie zdanie, którego chyba nie chciałam znaleźć i zasadniczo chyba nie wiedzialam, alebo nie pamietałam że tak było... Ojciec znowu popił....
Boże to jednak prawda. Mój ojciec od kilkunastu lat abstynent... On pił. Ja to wiem. Pił a potem dawał mnóstwo kasy, na ciuchy z pewexu, na whisky z pewexu... zawsze pieniądze wyrównywały bilans.
Może to sprawiło że postępowałam tak samo?
Poczucie stabilności finansowej usprawiedliwiało wszystko.

Spełniały się marzenia. Look in the mirror baby?....Odnalazłam tę płytę Simply Red i słucham i nadal wracam do tamtego stycznia 1990.

Kim juz wtedy chciałam być pijac w domu ? tylko po to zeby poczuć się inną? lepszą? bo miałam w domu w pięknym secesyjnym biurku butelkę trucizny o złotym kolorze która pozwalała mi widzieć sie w lustrze jako inną osobę? bez skaz, bez blizn, ....
Jak ja wtedy potrzebowałam aby ktoś realnie wytlumaczył mi moją wartość.
Kiedyś na terapii dowiedzialam się po wielu traumatycznych sesjach , że moje wyobrażenie rodziców jest mylne. że jednak pomimo ich bezgranicznej miłosci mam do nich straszliwy żal. Własnie za to ze chronili mnie przed światem, który był i jest bezlitosny. I nie byłam odporna. Bo byłam nieco inna, miałam skazę na twarzy, ( od wielu lat prawie niewidoczną, lecz wtedy była dla mnie koszmarem)...
Być może wszystko byłoby inne. Być może nie.

Wiem tylko, że mój ojciec wini siebie...chyba pomimo faktu, że nigdy sie nie leczył, tylko przestał i być może nie byl uzależniony był tylko"pijakiem"....  mimo tego on ma wyrzuty sumienia. Ja wielu rzeczy nie pamietam, byc może to nie były traumatyczne wspomnienia, a moze sie zatarły...

Dziś jest wspaniałym człowiekiem. Uratowął mi przecież życie. I wiem że bardzo Go kocham.

Mad


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

kontrola nad własnym życiem...

niedziela, 11 stycznia 2009 21:15
Kiedy piłam wydawało mi się ze fantastycznie kierowałam własnym życiem, przeciez miałam odwagę, nigdy nie dawałam za wygraną, wykłócałam się o najmniejsze drobiazgi i wogóle twarda sztuka ze mnie była.... Taaa, tak kierowałam własnym życiem...nawet na wywiadówki zdarzało mi się pójśc pod wpływem... dyskutowałam wtedy najwięcej.
Jak teraz o tym mysle to nie potrafię opisac jakim wstrętem sie napawam.

Jak ja kierowalam swoim życiem skoro nie pamiętam dni, wieczorów, i wielu zachowań z tamtego okresu?
Jak ja kierowałam swoim życiem skoro moja córka płaciła taksówkarzom, i przyprowadzała mnie nieprzytomną do domu jesli zdarzało mi się pic poza domem? a ja nie pamietałam ani chwili?
Jak ja kierowałam swoim życiem skoro spieprzyłam 15 lat?...

To nic, że nie straciłam wszystkich pieniedzy, że nadal miałam pracę, że rodzina mnie nie opusciła. Moje życie nie było moim życiem. Alkohol mną rządził, otwierał i zamykał dzień. On był najważniejszy. Byłam jak otumaniona, uwięziona i miałam tylko jeden cel. Zawsze pełny barek.,. Uciekałam w jakiś stan otępienia? Po co? By obudzic sie pewnego majowego dnia, z butelką wodki obok łózka, tak słaba, że nawet wstac nie mogłam, zaczęłam płakac i myslalam ze już nikomu na mnie nie zależy i lepiej bedzie jak odejdę... Wtedy samobojstwo wydawalo mi się jedynym wyjsciem...Boże jak sobie przypomnę, że ledwo doszlam do lazienki, przewróciłam się i płakałam, plakałam....

I czy wtedy Ja kierowalam własnym zyciem????

Boże mój, codziennie dziękuję za to że udało mi sie wstac. Ze ktoś mi pomógł i zdałam sobie sprawę ze swojej bezsilności wobec alkoholu i że nie potrafiłam kierowac własnym życiem, bo to wóda i wino nim kierowały. I nie ma znaczenia, że nie dobiłam dna w rynsztoku, na melinie,  bo ja dobiłam swojego dna umierajac na swój sposob i błagając o to by już to wszystko się skonczyło...Bałam się następnego dnia, bo bałam się że nie dam rady. Ale się podnioslam. Co dzień się podnosze...tylko że już nie spadam.

Nie chcę tego przeżywac kolejny raz. To piekło.





Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1 864 468  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1864468

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl