Bloog Wirtualna Polska
Są 1 202 583 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Śmierć w głowie

piątek, 19 sierpnia 2016 8:24

Czy kiedykolwiek chcieliście odejść... Ja tak... wiele razy.

Pierwszy raz gdy upiłam się strasznie i moja mała córeczka znalazła mnie w łazience, gdy płakałam leżąc obok wanny...Potem też chciałam skończyć to wszystko ale moja owczarka mi nie pozwoliła... wylała butelkę wódki, stojącą obok mojego łóżka i wskoczyła do mnie i lizała mnie niezwykle... ( niezwykła była)... chyba najmądrzejsza z moich owczarków.

Potem było dobrze... do czasu, gdy nie zostałam zraniona. Czy zapijanie się jest chęcią odejścia? tak...

Czasami budzimy się po strasznym piciu i co? klin albo ratunek czyli potas, magnez witaminy...etc. Miałam to. I klin i elektrolity... Pomagają ,,,na chwilę. W mózgu zostaje jakaś drzazga. Brak czegoś o czym nie potrafimy mówić.

I co z tego, że w portfelu jest kasa na butelkę , nawet najdroższą... ? a czasami tylko na najtańsze piwo to masakra.

Nie lubię tego uczucia. Nienawidzę wspomnień, gdy prawie umierałam. Ale śnią mi się. Pamiętam je lepiej niż te dobre chwile .

Teraz jest inaczej... tamto było lata temu... ale niestety wraca. Czasami nawet teraz budzę się z myślą po co jestem tu...czy może lepiej gdyby mnie nie było?... Gówno prawda. Potem sobie myślę, przecież ludzie mają większe problemy, kłopoty...a ja jestem egoistką. Kim ! tak egoistką. Mam dwie ręce zdrowe, nogi zdrowe, ( ponoć zgrabne) ...rozum jeszcze mam choć alkohol nieco mi wypalił , blond długie włosy znów... prawa jazdy nie mam  bo zabrali kiedyś...ale auto też sprzedałam więc śmigam na rowerku...kondycję mam dobrą..No i najważniejsze mam dla kogo żyć. Dla Córci, Taty dla tego Faceta , który mnie kocha, i dla Piesi....czyli sens jest...nawet, gdy się ma czarne myśli...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Wracając do Was ( w tle coś .... Nie ma pustych plaż)

środa, 10 sierpnia 2016 19:22

Wracam po pewnym czasie...miałam problem z kompem... ale na urodziny dostałam nowy laptop... :-) i odkąd się odnalazłam w tym nowym trochę trwało...

Jakoś długo nie buszowałam w necie ... jakoś wcale brak mi nie było... Teraz zaczełam na nowo.. i wpadłam na blogi moich Przyjaciólek...i piszą ... nie tu miejsce  na komentarze... One się odezwą... 

Chciałam napisać, że życie mnie kocha...

Nie udało mi się w tym roku pojechać nad Bałtyk... ale owczarek groźna bestia - uczy się - Chodzimy do szkoły... - bo ja taka psiara straszna jestem. 

Kocham tego psa niezwykle.  Jak co rano budzi mnie i patrzy w oczy to wiem, że mnie kocha,

Dziecko... Dorosła, samodzielna... dzwoni , czasami... ja dzwonię ona ma czas ale woli jechać do swojego konia do stadniny... - czasami wpadnie na pomidorówkę, ale koń to też jej miłość. Nie jestem zła... nauczyłam ją miłości do zwierząt... i rozumiem..

Ja na koniach się nie nauczyłam.. ..

ale nie wszystko się da... Ważne , że coś tam się w życiu lubi... albo się udało...

Mnie udało się mieć cudowną Córkę, z pasjami, i z siłą do życia. Pomimo matki , która była wiadomo jaka ... bo picie było wredne, jest wredne... Nie łatwo jest żyć, z myślą, że jest się osobą raczej wykształconą, inteligentną, mówiącą w trzech językach... i sięgającą rano po butelkę wina... Fajowo ?  nie

Może na chwilę tak. 

Mam Córkę super, bo wychowałam ją na twardej miłości.

Kiedyś , gdy była w gimnazjum... to się upiła ..jakieś dzieciaki jak ona.. szampan i piwo za 5 złotych... ledwo ją do domu zabrałam... - agresji miała jak pitbul...- rano kazałam jej napisać wszystko to co wiem z terapii... wszystkie negatywne skutki picia...i chyba pomogło.

To było kilka lat temu... ale od tego czasu problemu nie mam...

 

Więc  choć psiara jestem straszliwa to Córeczkę kocham niezwykle!!!!!!!!!!!... Córci fotek nie wrzucę... ale  moją drugą mogę

20160427_072818.jpg


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (40) | dodaj komentarz

Na nowo, ciekawie i lżej

wtorek, 14 czerwca 2016 19:51

Minęło trochę czasu, odkąd pisałam...

Magdo - dzięki za życzenia - tak, jestem Twoją imienniczką, i spóźnione życzenia dla ciebie !

Złe chwile minęły, stanęłam na nogach i pomimo tego, że ograniczyłam leki do minimum czuję się świetnie.

Zaczęłam nową pracę, może nieco poniżej moich kwalifikacji, ale się tam odnalazłam. Nie muszę nikogo do niczego namawiać, robić planów, słuchać debilnych dyrektoriów i mierzyć ciśnienia od rana. Mam normalne koleżanki, fajnych klientów i zwykłe godziny pracy...

i o tym chciałam napisać...

zamieniłam świat presji bankowości, nastawienia na target i wciskania ludziom kitu na zwykłą pracę w sklepie... nieduży market, domowa atmosfera. Klientów znam prawie wszystkich... , z każdym da się po ludzku porozmawiać...I tu chciałabym coś dodać...

Te wszystkie moje terapie...ośrodki... nauczyły mnie jednego... - tolerancji.

Zrozumienia. I rozmowy z ludźmi, którzy piją, bo chcą, muszą, nie mogą przestać?... bo się boją wytrzeźwieć. Znam to uczucie.

Choć nigdy nie stałam rano i nie czekałam aż otworzą sklep ( duma mi chyba nie pozwalała, choć organizm chciał ) to znam to uczucie. Teraz patrzę na niektórych i niektóre kobiety jakbym siebie widziała w wirtualnym lustrze. Zastanawiam się, czy oni wiedzą , że ja wiem. Szczególnie kobiety kupujące alkohol o 8 rano... często zadbane...wyjmujące butelki piwa na "wymianę"...z pięknymi paznokciami i w pełnym makijażu.

Myślę wtedy, że oszukiwanie siebie nic nie daje. Myślę, ze kiedyś też tak myślałam... - a może nikt nic nie pomyśli? w końcu można rano kupować piwo i małpkę wódki... wyglądać idealnie...szpilki, kostium...

Może to moje przemyślenia, znajome z autopsji zachowania...? Może tylko ja tak potrafię prześwietlać ludzi?... niestety a może stety widzę...- ale co mnie cieszy ? to że rozumiem.

Zaczynam rano pracę, i widzę ludzi o 7 rano kupujących piwo... - myślę sobie...wiem co czują, nie oceniam, usmiecham się i żartuję czasem...

Kiedyś uważałam się za kogoś lepszego, bo studia etc... teraz czuję się od dosyć dawna lepiej z ludźmi bardziej "prostymi"  tzn, wesołymi, bez manier, ...lubię pogadać o głupotach, pożartować o niczym... chyba się otworzyłam.

Dziś dostałam frezje od klienta... ( jednego z tych co piwo lubią ) bo uznał , że jestem zawsze uśmiechnięta heheheh.... gdyby wiedział jak ja go rozumiem...:-).... ehhh

Generalnie wróciłam na dobre tory, pracuję regularnie, tryb spania się uspokoił, ciśnienie w normie... tabsy trochę pomogły i choć muzyka nieco szalona mi w głowie bo Pidżama Porno...ale to energetycznie...i od dawna kocham ....Nareszcie fajnie mi się pracuje, rytm dnia wrócił.... Postaram się pisać częściej


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (39) | dodaj komentarz

Qurwa nie wiem co się dzieje ( Cohen w tle )

środa, 27 kwietnia 2016 8:36

Nie wiem co się znowu ze mną dzieje... nie mogę spać, tzn.. zasypiam normalnie a budzę się o drugiej...i do rana zero snu... zakładam słuchawki i słucham muzyki...czytam coś w necie w telefonie... On chrapie, psy spią...a ja najchętniej bym wtedy wstała i usiadła do kompa...

Dziś kolejna taka noc...

Muszę wstać rano, bo on i tak mnie budzi jak wstaje do pracy, a potem do łózka nagle wpada Smok czyli moja owczarka niemiecka - ma 7 mcy więc już smok z niej... kładzie mi najpierw łapę na plecach, potem pyszczek na ręce...i patrzy na mnie tymi ślipiami bezgranicznej miłości...za kilka sekund przychodzi druga malutka i skórzanym noskiem trąca mnie w ucho... a za sekund pięć wpada kot... i zaczyna sie burczenie, armagedon i trzeba wstać...

Ale dzięki nim chce mi się wstawać z łóżka.

Byłam nawet u lekarza specjalisty od wariatów....lub jakby to ładniej nazwać, ludzi zbyt wrażliwych...Posłuchał, przepisał ... kupiłam i wziełam raz... bo potem dwa dni chodziłam "do tyłu'... poczytałam ulotki i się przeraziłam.

Muszę coś zrobić ze swoim życiem, bo zauważyłam, że nic oprócz psów mnie nie cieszy. Wszystko robię mechanicznie. Czasami chaotycznie.Piorę, gotuję, czasami jem, choć z apetytem też u mnie kiepsko. Oglądam bzdurne seriale w tv...i nocami słucham muzyki zamiast spać.

Może się zmuszę i zacznę brać te antydepresanty? choć wiem że zaczną działać dopiero za jakiś 2 tygodnie...a teraz będę rozjechana jak diabli...( znam to uczucie bo kiedyś już to przeszłam) Ale może trzeba ? Bo spać też trzeba , a ja na razie śpię po 4 godziny ...

No to się pożaliłam...wybaczcie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Sobota i znów 6.30 ( martyna jakubowicz w tle)

sobota, 23 kwietnia 2016 9:36

Znów rano obudził mnie nochal... czarny kochany skórzany...i mordka oczy wpatrzone we mnie. Pancia wstań...

Facet od pewnego czasu stał się kimś kogo nie rozumiem. Niby spimy razem ale osobno. Nie wiem czy oni tez mają menopauze?... ja z pewnoscią nie mam jeszcze. Ale zaczyna mnie to wkurwiać...za chwilę zapomnę co to seks...wibrator nie wystarczy...

smutno ...i tyle

Ręka w gipsie od wczoraj... wypadek.  Kość pęknięta i staw w strzępach..chirurg powiedział że cud, bo mam takie kosci ( na rtg zobaczył) że łamią się jak słone paluszki. No dziw jakiś bo cały czas na nartach na rowerze i nigdy nic złamanego nie mialam. teraz jednak zajebiście boli... dostałam receptę na lek przeciwbólowy ...przeczytałam ulotkę ..strach... usypiający, powodujący zaburzenia w ruchach itd... już ostatnio ktoś przepisał mi takie antydepresanty, usypiające mimo że powiedziałam że jestem alkoholiczką... wziełam jeden...nie mogłam przez dwa dni funkcjonować.

Nie wiem czy wszyscy ci lekarze to wariaci? ( no chirurg jest starej daty i ok... lubię go... uśmiałam się nawet bo to gość ok 70...lat ?... a o nartach i o psach gadaliśmy... )

Ale reszta to szok.

No i weekend w dupie... boli jak diabli...Psy patrzą na mnie a ja nawet włosów nie mogę umyć... masakra

 

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (20) | dodaj komentarz

sobota, 27 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  1 656 508  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Trudna droga wychodzenia z nałogu,radości i smak porażek.Kobiety nie bójmy się leczyc!

O mnie

Możecie o tym nie wiedziec, ale spotkaliscie mnie już, na ulicy, w knajpkach,restauracjach, Trzydziestoparoletnia,elegancka, typowa kobieta sukcesu. Niczym się nie różnię, ale kiedy wypijam drinka nie kończę na butelce. Wracam do domu by spokojnie dopijac w samotności...
Tak było. Teraz trzeźwieję. Droga to trudna ale warto. Musiałam dobic do dna aby się o tym przekonac. Wspierajcie mnie ja będe wspierała Was...

Statystyki

Odwiedziny: 1656508

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl